To zdecydowanie postać na którą z utęsknieniem czekano w Zielonej Górze. Licznik w końcu się zatrzymał i Damian Ratajczak wystąpi w niedzielnym spotkaniu z Betard Spartą Wrocław. Choć liczono dni do jego powrotu to jak przyznał na konferencji przedmeczowej - presji w tej kwestii nie odczuwał.
Problemy Stelmet Falubazu Zielona Góratrwają. Miała być walka o play-off, a nawet o medale. Ostatecznie te plany klub może odłożyć na przyszły sezon. Nie mają już praktycznie szans na to, aby zawalczyć w najlepszej czwórce. Zajmują bowiem przedostatnią pozycję z dwoma punktami na koncie i muszą przygotować się do walki o utrzymanie. Problemy te rozpoczęły się już na początku sezonu, od kontuzji kluczowej postaci – Damiana Ratajczaka.
Wszystko miało miejsce 15 kwietnia podczas eliminacji Srebrnego Kasku. W dziewiątym wyścigu 21-latek poważnie upadł na tor i więcej w zawodach już się nie pojawił. Młodzieżowiec udał się następnie karetką do szpitala, gdzie potwierdzono najgorsze – złamanie kości udowej oraz uraz barku. Ogromny pech stał się faktem, a Ratajczak liczył, że ten sezon będzie inny i ominą go takie nieszczęścia. Niestety, wyszło inaczej i rozpoczęła się walka z czasem.
Jak przyznaje teraz na konferencji prasowej przed meczem z Betard Spartą Wrocław – klub podchodził do tego z dużym spokojem.
– Żadnej presji nie odczuwałem. Skupiałem się na tym, aby wrócić do pełni sprawności. Rehabilitacja była intensywna, w Łodzi cały czas ją przechodzę bo to wymaga dużo ćwiczeń i pracy nad tą nogą, aby wszystko wróciło do pełni funkcjonowania. Słyszałem różne głosy w tym te, że mam po sezonie. To normalna sprawa, ale nie czułem żadnej presji odnośnie mojej osoby – przyznał 21-zawodnik.
Zielonogórzanie mogą odetchnąć?
Najważniejsze w tej kwestii jest to, że młodzieżowiec nie odczuwa już skutków kwietniowej kontuzji. Potwierdziły to odbyte jazdy na torze w Zielonej Górze.
– Z każdym treningiem czuje się coraz lepiej. Żadnych problemów podczas jazdy nie mam. Będę robił wszystko co w mojej mocy, aby osiągnąć jak najlepszy rezultat” – dodaje. To dobra informacja dla ekipy z województwa lubuskiego, która niesamowicie potrzebuje jego pomocy w walce o pozostanie w PGE Ekstralidze.
Co prawda, nikt nie oczekuje od niego, że z miejsca zacznie przywozić dwucyfrówki. Taka kontuzja może widocznie odbić się na jego formie, która jest obecnie niewiadomą. On sam podchodzi do tego z dużym spokojem.
– Skupiamy się na sobie i swojej pracy, a na efekty musimy poczekać mniej więcej do godziny 19 w niedzielę”– zakończył.
Damian Ratajczak (Stelmet Falubaz Zielona Góra)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!