Wielkie wydarzenie w życiu prywatnym znanego żużlowca! Nick Morris, zawodnik brytyjskiego Leicester Lions, oficjalnie ogłosił zaręczyny. Australijczyk, który w przeszłości świętował sukcesy u boku Grega Hancocka w Rzeszowie, ma za sobą niezwykle burzliwą przeszłość i dwuletnie zawieszenie za unikanie testu antydopingowego.
Wyjątkowo radosne wiadomości napłynęły z obozu brytyjskiego Leicester Lions. Jeden z najbardziej doświadczonych i charakterystycznych australijskich zawodników, Nick Morris, wkracza właśnie w zupełnie nowy, życiowy etap. Żużlowiec oficjalnie zaręczył się ze swoją długoletnią partnerką, Stevi, co wywołało natychmiastową falę radosnych komentarzy i gratulacji w całym międzynarodowym środowisku żużlowym. Do celebracji tego wyjątkowego momentu błyskawicznie przyłączyły się władze oraz kibice jego brytyjskiego pracodawcy.
– Wszyscy w Leicester Speedway chcieliby pogratulować Nickowi Morrisowi i jego partnerce Stevi z okazji ich zaręczyn! Życzymy im obojgu wszelkiego szczęścia, gdy wspólnie rozpoczynają ten ekscytujący, nowy rozdział – przekazał w oficjalnym wpisie klub Leicester Lions.
Dla trzydziestodwuletniego Nicka Morrisa te życiowe zawirowania to kolejny piękny moment w karierze, która od lat przypomina szalony, nieprzewidywalny rollercoaster. Urodzony w Canberze żużlowiec ma za sobą mistrzowskie wzloty na światowych torach, niezwykle krętą historię startów w lidze polskiej oraz mroczny epizod w postaci dwuletniego, międzynarodowego zawieszenia.
Mistrzowskie lata na Wyspach i polskie ścieżki
Nick Morris zapisał się w historii brytyjskiego żużla jako jeden z najbardziej lojalnych i utytułowanych Australijczyków. Swoją karierę na Wyspach rozpoczął z wysokiego C w dwa tysiące 2010 jako zaledwie szesnastoletni chłopak w Glasgow Tigers oraz Buxton Hitmen. Prawdziwym kamieniem milowym i domem dla Morrisa stało się jednak Swindon Robins. To właśnie w barwach popularnych „Rudzików” Australijczyk przeżywał swoje największe sportowe triumfy. Stał się absolutnym filarem drużyny, z którą dwukrotnie – w latach 2012 oraz 2017 – sięgał po mistrzostwo brytyjskiej Elite League (późniejsza SGB Premiership). Na arenie międzynarodowej Morris regularnie reprezentował barwy Australii, zdobywając między innymi srebrne medale Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów w latach 2012 i 2015.
Historia startów Nicka Morrisa w lidze polskiej to z kolei opowieść pełna niespełnionych obietnic, wielkich powrotów i ciągłej walki o skład. Po raz pierwszy nad Wisłą pojawił się w sezonie 2011, kiedy jako nastolatek okrzyknięty wielkim talentem podpisał kontrakt ze Spartą Wrocław. W Ekstralidze zderzył się jednak z brutalną rzeczywistością i ogromną konkurencją. W kolejnych latach szukał regularnej jazdy na niższych szczeblach, reprezentując ŻKS Ostrovię Ostrów Wielkopolski czy KSM Krosno.
Najgłośniejszy moment w jego polskiej karierze przyszedł w 2018 roku, kiedy podpisał kontrakt z budującą dream team Stalą Rzeszów. U boku Grega Hancocka Morris stał się kluczowym elementem układanki, która w cuglach wygrała rozgrywki ligowe, a sam zawodnik legitymował się świetną średnią biegopunktową 2,296. Później czekały go jeszcze starty w barwach ROW-u Rybnik oraz dwa sezony w Lokomotivie Daugavpils, gdzie pełnił funkcję lidera.
Potężny cień na karierę utalentowanego żużlowca padł w sezonie 2023. Podczas jednych z zawodów ligowych na Wyspach Brytyjskich Morris został wezwany do poddania się rutynowej kontroli antydopingowej. Zawodnik odmówił wykonania testu, co w świetle przepisów Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) jest traktowane na równi z pozytywnym wynikiem testu na obecność substancji zabronionych.
Brytyjska federacja oraz agencja antydopingowa wydały bezwzględny werdykt – Nick Morris został ukarany dwuletnią dyskwalifikacją, która obejmowała całkowity zakaz startów w jakichkolwiek oficjalnych zawodach żużlowych na całym świecie. Dla zawodnika w sile wieku taki wyrok brzmiał jak sportowy wyrok śmierci. Przez dwadzieścia cztery miesiące Australijczyk był całkowicie odcięty od parku maszyn. Morris pokazał jednak niesamowity upór. Przetrzymał dwuletnią banicję, utrzymał ostry reżim treningowy i po odpokutowaniu kary zdołał ponownie przekonać do siebie działaczy na Wyspach, którzy wyciągnęli do niego pomocną dłoń, przywracając go do składu Lwów z Leicester. Na sezon 2026 jest związany także kontraktem warszawskim w Lokomotivie Daugavpils.
Nick MorrisAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!