Kim Nilsson przeżywa drugą młodość! Szwedzki as Landshut Devils niszczy system fantastycznymi średnimi w Szwecji i Polsce, a teraz staje przed szansą awansu do cyklu SEC.
Kim Nilsson notuje wręcz bajeczny początek tegorocznego sezonu. Doświadczony Szwed, który ma już w swoim bogatym CV starty w cyklu Grand Prix, stoi przed ogromną szansą na ponowny awans do wielkiej, międzynarodowej serii mistrzowskiej. Już w najbliższą sobotę powalczy on w decydującej rundzie kwalifikacyjnej do cyklu Tauron SEC, w której w puli nagród czeka sześć biletów do walki o medale mistrzostw starego kontynentu.
Wypowiedzi, jakich Nilsson udzielił szwedzkiemu portalowi Speedwayfans.se, jasno pokazują, że zawodnik emanuje ogromną pewnością siebie i doskonale czuje, że to może być jego czas.
– Ponowna jazda w cyklu mistrzowskim byłaby czymś wspaniałym. Towarzyszy mi bardzo dobre uczucie. Mam za sobą kilka udanych występów i wszystko zmierza w odpowiednim kierunku. Wielkie turnieje, z potężnym zainteresowaniem medialnym i pełnymi trybunami, zawsze mają w sobie to coś ekstra. Dodatkowo kalendarz Mistrzostw Europy obejmuje tory, na których jazda sprawia mi ogromną frajdę – przyznaje rozentuzjazmowany Kim Nilsson.
Statystyki, jakimi trzydziestosześciolatek legitymuje się na starcie tegorocznych zmagań, potrafią zszokować. W szwedzkiej Bauhaus-Ligan Nilsson po pięciu rozegranych meczach wykręcił średnią na poziomie 2,130 punktu na bieg, co plasuje go na siódmym miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców całej ligi. Prawdziwą demolkę Szwed urządził jednak na zapleczu elity – w rozgrywkach Allsvenskan legitymuje się nieprawdopodobną średnią 2,840 punktu na bieg i jest pod tym względem absolutnym, bezkonkurencyjnym liderem rankingu.
O tym, jak kompletnym zawodnikiem stał się Nilsson, doskonale wiedzą także kibice w Polsce. Szwed jest obecnie absolutną gwiazdą i motorem napędowym Trans MF Landshut Devils, legitymując się kapitalną, drugą średnią biegopunktową w całej Krajowej Lidze Żużlowej, wynoszącą aż 2,375 punktu na bieg.
W pięciu dotychczasowych spotkaniach wywalczył dla niemieckich „Diabłów” aż pięćdziesiąt trzy punkty i cztery bonusy w dwudziestu czterech startach. Prawdziwy popis dał już na inaugurację w Gnieźnie, gdzie w siedmiobiegowym maratonie wyszarpał siedemnaście punktów. Równie widowiskowo zaprezentował się w ostatniej kolejce, bezlitośnie dziurawiąc defensywę Kolejarza Opole i kończąc mecz z dorobkiem dwunastu oczek oraz bonusa. czy to najwyższa forma w całej jego dotychczasowej karierze? Sam zawodnik zachowuje do tego zdrowy dystans.
– Dobre pytanie. Szczerze mówiąc, sam nie wiem. Patrząc wstecz, z jednych sezonów byłem bardziej zadowolony, z innych mniej, ale uczucie, jakie towarzyszy mi w tym momencie, być może rzeczywiście przebija wszystko, co było dotychczas. Pamiętam jednak, że każde zawody to nowa historia, a sezon jest bardzo długi. Cały czas ciężko pracuję nad dalszym rozwojem – tonuje nastroje reprezentant Trzech Koron.
Sobotnia, twarda walka o przepustki do cyklu SEC odbędzie się na specyficznym, włoskim torze w Lonigo. Co ciekawe, dla tak doświadczonego wyjadacza będzie to kompletny debiut i skok na głęboką wodę.
– O samym torze w Lonigo nie mogę powiedzieć kompletnie nic. Nigdy wcześniej tam nie startowałem, więc będzie to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Z pewnością będzie ciężko. Kluczem do sukcesu okaże się posiadanie perfekcyjnego dnia, w którym każda decyzja sprzętowa i taktyczna będzie tą właściwą. Liczę również na to, że pola startowe nie będą aż tak kluczowe i będzie można wygrywać wyścigi z każdej pozycji – podsumowuje szwedzki zawodnik..
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!