Włókniarz Częstochowa skazany na pożarcie? Mariusz Staszewski reaguje na pesymistyczne prognozy ekspertów. Trener "Lwów" zdradza plan przygotowań i wierzy w siłę australijskiego duetu Lidsey-Tungate
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa wchodzi w sezon 2026 z łatką głównego kandydata do pożegnania się z elitą. Trener Mariusz Staszewski w rozmowie z „Gazetą Częstochowską” nie gryzie się w język – doskonale zna nastroje wokół klubu, ale zamiast załamywać ręce, zapowiada walkę o każdy metr toru.
Największy zarzut kibiców i ekspertów? Brak lidera z prawdziwego zdarzenia – „armaty”, która w każdym spotkaniu dowiezie pewne 12–14 punktów. Mariusz Staszewski podchodzi do tego z chłodną głową.
– Rzeczywiście, na chwilę obecną nie widać u nas w składzie zdecydowanego lidera. Wydaje mi się, że to, kto nim będzie, wyjdzie automatycznie i będzie wynikać z postawy na torze. Z drugiej strony zdarzało mi się prowadzić drużyny, gdzie nie było zdecydowanych liderów, ale dobry poziom całej drużyny sprawiał, że te mecze wygrywaliśmy – zauważa Mariusz Staszewski.
Szkoleniowiec wierzy, że hierarchia w zespole ustali się sama, a brak ogromnej presji na jednym zawodniku może paradoksalnie pomóc drużynie w trudnych momentach
Podczas gdy w Polsce trzyma mróz, Jaimon Lidsey i Rohan Tungate kręcą kółka na Antypodach. Ich wyniki w Indywidualnych Mistrzostwach Australii i Oceanii napawają optymizmem – obaj regularnie meldowali się na podium.
– Australijczycy już jeżdżą, taki był zresztą ich plan, żeby jak najszybciej wrócić do ścigania. W lutym będą razem z nami na zgrupowaniu oraz prezentacji drużyny. Cieszy ich postawa w zawodach, których startowali. Byli w nich wiodącymi postaciami. Jaimon Lidsey awansował do eliminacji do Speedway Grand Prix, co na pewno doda mu skrzydeł – podkreśla Staszewski. To właśnie w tym duecie fani upatrują nadziei na skuteczną walkę o ligowy byt.
Staszewski nie zamierza czekać na cud. Plan przygotowań jest rygorystyczny: w lutym zespół jedzie na zgrupowanie do Zakopanego, które zwieńczy oficjalna prezentacja drużyny. Jeśli pogoda dopisze, w marcu zawodnicy wyjadą na domowy tor, by przed startem ligi odjechać serię sparingów.
– Z mojej perspektywy sezon zapowiada się na bardzo trudny. Eksperci już dawno nas skreślili i skazali na porażkę oraz spadek z ligi. Moim zadaniem jest zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Od pierwszych dni, jak będę miał dostępną całą drużynę, będziemy razem trenować i robić wszystko, żeby ten sezon nie był dla nas tak tragiczny, jak nam go przewidują – kończy bojowo szkoleniowiec Włókniarza.
Mariusz StaszewskiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!