W listopadzie ubiegłego roku stery Żużlowej Reprezentacji Polski objął Stanisław Chomski. Wybór selekcjonera pochwalił Bartosz Zmarzlik.
Po zakończeniu ubiegłorocznego sezonu w Żużlowej Reprezentacji Polski doszło do wielkiego przetasowania. Z kadry odszedł bowiem ówczesny selekcjoner Rafał Dobrucki. Od grudnia 2020 roku był on trenerem biało-czerwonych, a do jego najważniejszych osiągnięć należy złoto Drużynowego Pucharu Świata w 2023 roku.
Po rezygnacji z pracy selekcjonera żużlowe władze stanęły przed koniecznością znalezienia nowego człowieka, który poprowadzi Polaków do walki o medale. Wyzwanie czekające nowego szkoleniowca nie było łatwe. W tym roku finał Drużynowego Pucharu Świata odbędzie się na Stadionie Narodowym. Mimo licznej obecności polskich fanów na trybunach to miejsce nie jest najszczęśliwsze dla biało-czerwonych. Żadnemu Polakowi nie udało się bowiem wygrać turnieju rozgrywanego na warszawskim stadionie. Lata niepowodzeń polscy żużlowcy będą mogli powetować sobie 29 sierpnia.
Lider chwali wybór nowego selekcjonera
Na ogłoszenie nowego selekcjonera Żużlowej Reprezentacji Polski trzeba było chwilę poczekać. Ostatecznie jednak w listopadzie pojawił się oficjalny komunikat, w którym potwierdzono, że tę stanowisko zostało powierzone Stanisławowi Chomskiemu. Tym samym powierzono mu misję zdobycia złota w Drużynowym Pucharze Świata. Wybór doświadczonego szkoleniowca chwali lider Polaków Bartosz Zmarzlik. Sześciokrotny mistrz świata w przeszłości był podopiecznym Chomskiego. Teraz ponownie będzie miał okazję pracować z trenerem.
– Znam go bardzo dobrze i myślę, że to świetny wybór. Ma ogromne doświadczenie, silne zdolności przywódcze oraz bardzo dobrze rozumie zawodników. Jestem pewien, że wniesie stabilność i jasną wizję do kadry – przyznał Zmarzlik na łamach magazynu Speedway Star.
Polacy nie będą jedynymi kandydatami do zwycięstwa. Wśród pewnych uczestników finałowych zmagań są jeszcze Australijczycy, którzy otrzymali przepustkę za sprawą wygranego Speedway of Nations. „Kangury” postrzegani są jako główni rywale biało-czerwonych, a ich wygrana nie byłaby sensacją. Jak przyznaje Bartosz Zmarzlik, reprezentanci Polski skupią się na występie, a nie przedfinałowych przewidywaniach.
– Być może. Kiedy inni są postrzegani jako faworyci, to może zniwelować presję, ale ostatecznie Polacy zawsze mają wysokie oczekiwania przed własną publicznością. Skupimy się na naszym występie, nie na tym, jakie są przewidywania – zapewnił sześciokrotny mistrz świata.
Pozostałych dwóch finalistów Drużynowego Pucharu Świata poznamy w trakcie trwania sezonu. Pierwszy zostanie wyłoniony podczas półfinału w niemieckim Landshut. O losach ostatniego wolnego miejsca decydować będzie zaś półfinał na torze w Rydze.
Bartosz Zmarzlik, Piotr PawlickiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!