Miejscowi działacze robili wszystko, aby zawody mogły dojść do skutku. Ostatecznie Złoty Kask trzeba było odwołać.
To miało być prawdziwe żużlowe święto. Na niedzielę 13 września w Heusden-Zolder zaplanowano rozegranie corocznego, tradycyjnego turnieju o Złoty Kask. W zeszłym roku rywalizację wygraną zwieńczył Niemiec Ben Iken, zaś podium uzupełnili Szwed Avon Van Dyck i Holender Theo Pijper. Przypomnijmy, że stadion ten jest jedynym w Belgii, gdzie po dziś dzień odbywają się zawody żużlowe. W każdym sezonie odbywają się tu trzy wydarzenia i nie inaczej miało być teraz. W przeszłości (w 2001 roku) kibice mogli obejrzeć tu nawet historyczny, pierwszy finał Indywidualnych Mistrzostw Europy, wygrany przez Czecha Bohumila Brhela.
Jednak od samego poranka niekorzystne warunki atmosferyczne dawały o sobie znać. Obfita ulewa sprawiła, że tor zamienił się w spore bajoro, przez co rozegranie niedzielnych zawodów stanęło pod bardzo dużym znakiem zapytania. Znając jednak upór miejscowych działaczy i ich oddanie speedway’owi, cierpliwie czekali na ustanie opadów, ażeby zabrać się do pracy nad nawierzchnią i postarać się przygotować ją do bezpiecznej jazdy. Na początek organizatorzy podjęli decyzję, że zmagania na pewno nie wystartują o godzinie 13:30, jak to zakładał pierwotny plan, a także odwołane zostaną zmagania poboczne w klasie Nationals oraz sidecarów.
Pogoda nie dała o sobie zapomnieć
Kolejne informacje były takie, że około 15 według prognoz miało przestać padać. Wtedy dopiero pojawiłby się możliwość, aby ciężki sprzęt wyjechał na belgijski owal. I rzeczywiście, opady ustały, wobec czego rozpoczęły się przygotowania nad torem. Niestety, dobra aura nie trwała jednak długo, gdyż mniej więcej o 15:10 ponownie rozpadało się na dobre. Klub z Heusden-Zolder nie miał więc innego wyjścia jak całkowicie odwołać Złoty Kask i przekazać te wieści wszystkim obecnym na stadionie.
Mimo wszystko należy docenić starania pracowników, bowiem robili naprawdę wszystko, żeby niedzielne ściganie mogło dojść do skutku, a zawodnicy i kibice nie musieli niepocieszeni udawać się w drogę powrotną. Rozłożono nawet folię zabezpieczająca, lecz tym razem matka natura okazała się po prostu zbyt silniejsza. Dodajmy, że w turnieju mieli wziąć udział między innymi Truls Kamhaug czy też zawodnik Speedway Kraków – Michael West oraz Polak Lars Skupień.


zdjęcia: Wojciech Banaszkiewicz, speedwaynews.pl
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!