Drugi finał Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów był pechowy dla Karola Szmyda. Zawodnik Motoru Lublin nie wyjechał do powtórki biegu po drugim upadku. Istotny wpływ miał na to jednak pierwszy wypadek młodego zawodnika.
Środowy finał Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów nie okazał się najlepszy dla Karola Szmyda. Młodzieżowiec Motoru Lublin dwukrotnie zaliczył upadek podczas rywalizacji na bydgoskim owalu. Niestety po drugim z wypadków nie wyjechał już na tor.
Rywalizacja nie zaczęła się najlepiej dla młodego zawodnika lubelskiej ekipy. Szmyd w pierwszym swoim starcie zaliczył pechowy wypadek. Jadący przed nim Oskar Chatłas niegroźnie upadł na pierwszym łuku, żużlowiec Motoru Lublin, omijając rywala również zaliczył uślizg, mocno uderzając głową o tor.
Po wypadku Karol Szmyd chwilę dochodził do siebie, siedząc na torze. Ostatecznie powrócił on o własnych siłach do parku maszyn, lecz w dwóch kolejnych swoich startach nie pojawił się pod taśmą. Był on zmieniany przez swojego kolegę z toru Bartosza Bańbora.
Szymda kibice obecni na trybunach w Bydgoszczy zobaczyli ponownie w biegu piętnastym. Zaliczył on upadek na pierwszym łuku razem z Bartoszem Derkiem. Mimo decyzji sędziego o powtórce w pełnej obsadzie, reprezentanta Motoru nie zobaczyliśmy w powtórce.
Jak się okazało, spowodowane to było przez złe samopoczucie zawodnika. Karol Szmyd już po pierwszym swoim wypadku nie czuł się najlepiej, co zostało podkreślona na antenie Motowizji.
– Karol jest już w szatni, przebiera się i z tego, co dowiedziałam się od jego teamu, już po tym pierwszym upadku on źle się czuł. Jego kask już nie został dopuszczony do dalszej jazdy. Po sprawdzeniu komisarza, który stwierdził, że lekkie pęknięcie tam było – przekazała reporterka Motowizji.
Można przypuszczać, że mocne uderzenie głową o tor spowodowało złe samopoczucie u młodego zawodnika. Ewentualna absencja Karola Szmyda mogłaby osłabić Motor Lublin w walce o medale Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!