Wiktor Przyjemski już po pierwszym wyjeździe na tor. Młodzieżowiec nie ukrywa ogromnej ekscytacji powrotem do domu.
Po dwóch sezonach spędzonych w Orlen Oil Motorze Lublin Wiktor Przyjemski powrócił do Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Utytułowany 20-latek postanowił wrócić do domu na ostatni sezon w roli juniora i pomóc macierzystej drużynie w awansie do PGE Ekstraligi, którego wciąż nie udało się osiągnąć pomimo wieloletnich starań.
Pierwszy wyjazd na tor
Złoty medalista Speedway Grand Prix 2 z 2024 roku ma już za sobą pierwsze treningi na domowym torze. O swoich wrażeniach z nich opowiedział na łamach redbull.com. – Było cudownie! Tego nie da się z niczym porównać, absolutnie genialne uczucie. Wrócić znów na motocykl, pośmigać sobie, rozprostować kości i do tego zrobić to jeszcze w Bydgoszczy – wiedząc, że to znów będzie mój domowy tor, coś niesamowitego. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy! – przyznał.
Po kontuzji nie ma śladu
Przyjemski nie ukrywa zadowolenia po inauguracyjnych jazdach w tym roku. To doskonałe informacje dla kibiców „Gryfów”, którzy liczą na swojego wychowanka w tym sezonie. Do tego młodzieżowiec poprzedni sezon zakończył z kontuzją, ale jak widać nie ma już po niej żadnego śladu.
– Było naprawdę w porządku. Czułem się znakomicie i w pewnej chwili sam zdałem sobie sprawę, że jestem zaskoczony tym, jak gładko wszystko szło po takiej przerwie. Z jednej strony wiedziałem, że muszę uważać, bo na pierwszym treningu tor bywa zdradliwy i motocykl może pociągnąć całe ciało. Bałem się, czy nie będę za bardzo usztywniony. A tu co? Wielka niespodzianka! Od razu mega komfort i niesamowita radość z samej jazdy. Rany, jak mi tego brakowało! – z ekscytacją mówił Przyjemski.
Nowa strategia przygotowań
Dla Przyjemskiego wyjazd na tor w Bydgoszczy był również pierwszym kontaktem z motocyklem w tym roku. Mistrz Polski Juniorów nie zdecydował się na jazdę na motocrossie w ramach przygotowań do sezonu. Powody takiej, a nie innej decyzji były jednak zrozumiałe. Jednym z czynników była właśnie kontuzja kostki z końcówki poprzedniego sezonu.
– Zrobiłem to świadomie i mam nadzieję, że podjąłem dobrą decyzję. Jesienią treningi na motocrossie wykluczyły świeże kontuzje. Potem była długa i mroźna zima, a kiedy śnieg w końcu stopniał, okazało się, że wyjazd na tor żużlowy będzie możliwy bardzo szybko, więc znów nie chciałem niepotrzebnie ryzykować. Był też inny powód. Końcówka poprzedniego sezonu przyniosła dużo emocji, to sprawiło, że potrzebowałem więcej odpoczynku, nie tylko fizycznego, ale też mentalnego. – zdradził.
Wiktor Przyjemski
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!