Jednym z największych bohaterów rewanżowego starcia o trzecie miejsce PGE Ekstraligi był Martin Vaculik. Słowak pojechał w końcu na poziomie, którego on sam i wszyscy dookoła oczekiwali. Widać, że dało mu to dużo wiary w siebie co potwierdzają słowa w pomeczowym wywiadzie.
Ten sezon był dla sympatycznego Słowaka drogą przez mękę. Był szeroko krytykowany i zdołowany brakiem progresu oraz postawy jakiej oczekiwano. Ostatecznie i tak uzyskał nie najgorszą średnią, bowiem wylegitymował się 1.810 punktami na bieg. Dało mu to 20. lokatę w tabeli najskuteczniejszych zawodników. To jednak zdecydowanie było poniżej oczekiwań. wszyscy liczyli, że będzie jednym z liderów zespołu z Lubelskiego.
Słowak pomimo problemów wierzył, że w końcu wróci do dobrej dyspozycji. Na wystrzał formy trzeba było jednak czekać do meczu rewanżowego o brązowy medal. Wtedy na torze w Lublinie pokazał prawdziwą moc i udowodnił, że wciąż ma chęci i umiejętności ścigać się z najlepszymi. Wydatnie pomógł on tym samym Orlen Oil Motorowi w wywalczeniu trzeciej lokaty w PGE Ekstralidze. Słowak nie krył emocji w pomeczowym wywiadzie.
– Cieszę się bardzo z tego medalu, bo jest on wywalczony po bardzo ciężkim sezonie – przyznał w rozmowie z klubowymi mediami.
Najważniejsza jest wiara?
Osiągnięty przez niego wynik dał do myślenia krytykom. Zdobył duży komplet punktów przywożąc do mety 16+2. Podczas meczu w wywiadzie z Canal+ przyznał, że duża w tym zasługa Bartosza Zmarzlika. Nie powiedział tego wprost, ale można domyślić się, że multimedalista Mistrzostw Świata wspomógł go swoimi jednostkami napędowymi. To dało jasny sygnał, że nie w zawodniku leżał problem. Taki rezultat mówi sam za siebie. Dużo też odegrała z pewnością postawa zawodnika, który złożył też odważną deklarację.
– Mam w sobie bardzo dużo emocji. Jestem wdzięczny i chcę to podkreślić – wiara czyni cuda. Ja się nie poddałem i wiem, że będę mocnym punktem drużyny. Zrobię wszystko, aby tak właśnie się stało – dodał.
Poza wieloma krytykami słabej postawy Vaculika w sezonie 2026 znaleźli się również tacy, którzy bez zająknięcia wierzyli w poprawę jego jazdy. Z pewnością to również pomogło mu w przełamaniu złej passy. To właśnie do tych osób skierował on ostatnie słowa. Nie zabrakło również podziękowań dla kolegów, którzy z pewnością znajdywali się w owej mniejszości.
– Takim wynikiem chciałem podziękować wszystkim kibicom i ludziom, którzy we mnie wierzyli do samego końca. Chciałem też podziękować chłopakom z drużyny, którzy niestety są kontuzjowani. Życzę im dużo zdrowia i, żeby doszli do siebie – zakończył.
Wciąż nie jest do końca pewne, gdzie w przyszłym sezonie startować będzie Martin. Wszystko jednak wskazuje na to, że pozostanie on w ekipie Orlen Oil Motoru. Jakub Kępa wierzy w swojego podopiecznego a powrót do Tarnowa dodatkowo może wpłynąć na decyzję Słowaka, który dobrze zna miejscowy owal. Aczkolwiek na decyzję musimy jeszcze poczekać.
Martin Vaculik (Orlen Oil Motor LublinAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!