Poznaj największą bolączkę młodych żużlowców! Łukasz Mika, trener mistrzów MMA, w szczerym wyznaniu o błędach w szkoleniu, braku WF-u i zgubnym wpływie technologii na czas reakcji zawodników.
W jego „stajni” trenowali mistrzowie KSW i wojownicy UFC, jak Robert Ruchała, czy znany z freak fightów Arkadiusz Tańcula. Dziś Łukasz Mika, szerzej znany jako Mikesz-Coach, swoje ogromne doświadczenie przekłada na adeptów żużla. Współpracuje z MKMŻ Rybkami Rybnik, a pod jego skrzydłami formę dodatkowo szlifuje m.in. Franciszek Szczyrba z INNPRO ROW-u. W szczerym wywiadzie trener wskazuje na problemy, które mogą zahamować niejedną karierę.
Według Mikesza, współczesny sport mierzy się z barierami, których nie widać na pierwszy rzut oka. To, co dzieje się poza torami, ma kluczowy wpływ na to, czy młody chłopak zostanie w przyszłości mistrzem, czy przedwcześnie zniknie z żużlowej mapy.
Rafał Drabiniok (speedwaynews.pl): Mini żużel staje się coraz bardziej profesjonalny. Co jest kluczowe w treningu dzieci, by nie „spalić” ich na starcie?
(Łukasz Mika): Myślę, że najważniejsze to utrzymać w tych dzieciakach jak największą radość z tego, co robią. Im wcześniej zaczynają profesjonalny sport, tym szybciej napotykają przeszkody, które będą ich atakowały z każdej strony. Przy dobrym nastawieniu, odpowiednim podejściu, takim dość pozytywnym oczywiście, jak ja to zawsze mówię i odważnym, to jesteśmy w stanie przez to przejść bezproblemowo..
A co jest w takim razie największym wyzwaniem? Dyscyplina u kilkulatków?
Niestety, czy tego chcemy, czy nie, największym wyzwaniem teraz jest praca bardziej z rodzicami niż z dziećmi. Dziecko jest plastyczne, słucha każdego, kto chce mu coś przekazać. Problem pojawia się, gdy ze strony rodziców – często nieświadomie – narzucana jest ogromna presja. Koncentracja wyłącznie na wygrywaniu, a nie na rozwoju, to droga donikąd.
Na co najbardziej zwracasz uwagę podczas swojej pracy z dzieciakami?
Na psychomotorykę i mental. Pierwszym elementem jest nauka wyznaczania celów. Wszyscy sugerujemy się tym, że sukces to wygrywanie. Jasne, ale zwycięstwa są kluczowe tam, gdzie idą za tym pieniądze i zawodowa motywacja. Na starcie dziecko dostaje medal i puchar. Jeśli skupimy się tylko na tym, a nie na samym rozwoju, młody sportowiec może przedwcześnie skończyć karierę z powodu wypalenia.
Na Twoich ścianach wiszą koszulki mistrzów MMA. Jak bardzo trening żużlowca różni się od przygotowań fightera?
Wszystko zależy od fundamentów. Jeśli zawodnik na WF-ie trafił na kogoś, kto nauczył go podstaw koordynacji, to pracuje się z nim dużo łatwiej. Niestety, dziś większość dzieciaków kompletnie nie ćwiczy w szkole albo masowo przynosi zwolnienia. To jest przysłowiowy „strzał w kolano”. W najważniejszym etapie rozwoju fizycznego zaniedbują ruch, co staje się ogromnym problemem w dorosłej karierze.
Współczesne czasy chyba nie pomagają. Dzieci spędzają godziny przed ekranami.
Zgadza się. Jesteśmy społeczeństwem przeboćcowanym. Zbyt duża ilość czasu przed ekranem wpływa na układ nerwowy, który permanentnie jest przemęczony. To uderza w funkcje poznawcze: koncentrację, czas reakcji i tempo przyswajania nowych elementów. Nad tym musimy pracować najmocniej.
Jakie cechy fizyczne przekładają się bezpośrednio na lepsze wyniki na torze?
Kluczowe jest czucie mięśni głębokich i własnego ciała. Na motocyklu czas reakcji zależy od luzu, a nie od napięcia. Jeśli zawodnik jest zbyt spięty, nie czuje maszyny. Często żużlowiec zjeżdża po nieudanym starcie i nie wie, co się stało. Mając dobre czucie, wiesz dokładnie, co podpowiada ci silnik i w którą stronę pójść z ustawieniami, żeby przyspieszyć.
Chłopcy z Rybek trenują u Ciebie regularnie. Jak ważna jest tu cierpliwość?
Jeżeli chodzi o taki trening w tak młodym wieku, naprawdę jeżeli wykonujemy takie zadania psychomotoryczne trzy razy w tygodniu to jest w zupełności wystarczy, ponieważ też układ nerwowy i nasz umysł męczy się tak samo jak mięśnie i trzeba mu dać troszeczkę odpocząć, więc wiadomo, trzeba też tych elementów nie można przedobrzeć, bo to też nie w tę stronę, ale trzy razy w tygodniu spokojnie wystarczy w zupełności. Takie zadania młodzi też dostają zadania do domu, wykonują sobie ćwiczenia, a raz w tygodniu się tutaj spotykamy.
Młodzi adepci z Rybek Rybnik trenują u Ciebie regularnie. Widać już pierwsze efekty?
Trenujemy od dwóch miesięcy i widać ogromny postęp. Dzieciaki mają zdecydowanie lepsze wyniki na maszynie mierzącej czas reakcji. Robimy też ćwiczenia, które wykonujemy z piłeczkami na zasadzie żonglerki. Byli zawodnicy, którzy kompletnie nie potrafili podrzucać piłeczkami, a już są tacy, którzy w domu wytrenowali żonglerkę trzema piłkami. Efekty przychodzą z dnia na dzień.
Łukasz Mika z częścią podopiecznych z MKMŻ Rybki Rybnik (fot. Michał Gołda)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!