Krajowa Liga Żużlowa skorzysta na braku transmisji spotkań w telewizji. Jednak na jak długo? Czy ta decyzja w końcu odbije się czkawką?
Sport żużlowy od lat zmaga się z kryzysem oglądalności. Choć kibiców na stadionach nie brakuje, a stacje telewizyjne chwalą się wysoką oglądalnością żużla, to nadal trwa mordercza walka o konsumenta na rynku. Obecnie kibice żużla mogą bez problemu oglądać wszystkie spotkania zarówno PGE Ekstraligi, jak i Metalkas 2. Ekstraligi. Jednak spotkań najniższego stopnia rozgrywkowego na próżno szukać w jakiejkolwiek stacji telewizyjnej. Odkąd Motowizja wycofała się z transmitowania Krajowej Ligi Żużlowej, rozpoczęła się huczna dyskusja na temat tego, czy KLŻ powinna w ogóle być transmitowana. Okazuje się, że brak transmisji spotkań nie był gwoździem do trumny dla Krajowej Ligi Żużlowej, lecz ciekawą alternatywą.
Brak transmisji się opłaca?
Brak kamer telewizji podczas spotkań KLŻ mógł wydawać się początkiem końca trzeciego stopnia rozgrywkowego w polskim żużlu. W końcu brak transmisji spotkań w telewizji w większości wypadków oznacza bardzo duży cios dla rozgrywek. Spadek popularności powoli prowadzi do końca zmagań ze względu na zbyt małe zainteresowanie produktem. Jednak sport żużlowy rządzi się swoimi prawami. Jak się bowiem okazuje po sezonie 2025, w którym KLŻ nie była transmitowana w telewizji, władze klubów są bardzo zadowolone brakiem kamer na meczach Krajowej Ligi Żużlowej.
Okazuje się bowiem, że brak transmisji spotkań w telewizji przyciąga więcej kibiców na stadion. Po przeliczeniach kluby z KLŻ są zgodne co do tego, że kibic przychodzący na stadion zostawia więcej pieniędzy, niż oferuje stacja chcąca nadawać rozgrywki na swojej antenie. Paradoksalnie to, co zabiłoby większość rozgrywek, czyli brak szerszej popularyzacji ligi okazał się ratunkiem dla wielu klubów.
Krótkotrwałe rozwiązanie?
Pozostaje jednak pytanie, na jak długo takie rozwiązanie pozostanie skuteczne? Choć na ten moment jest ono bardzo korzystne dla klubów startujących w KLŻ, to nie wiadomo, jaki będzie to miało skutek w niedalekiej przyszłości. Rok, dwa czy nawet trzy bez kamer telewizji nie powinny być większym problemem. Jednak popularyzacja dyscypliny powinna być czymś, na co trzeba będzie nałożyć większy nacisk w przyszłości. Żużel lata świetności ma już daleko za sobą i na obecnym rynku musi rozpychać się łokciami, aby wywalczyć sobie komfortową pozycję. Dlatego transmisja rozgrywek, choć obecnie uderza w kluby KLŻ, to w przyszłości mogłaby podnieść poziom popularności dyscypliny.
Przykładów nie należy daleko szukać. Ostatnia edycja Mistrzostw Świata w Darcie przyciągnęła wielu Polaków przed telewizory. Świetna gra naszego rodaka Krzysztofa Ratajskiego mocno przyczyniła się do spopularyzowania tej dyscypliny w naszym kraju. Być może w przypadku najniższego szczebla rozgrywkowego w polskim żużlu również w najbliższej przyszłości uda się wprowadzić te rozgrywki na wyższy poziom pod względem popularności.
Morris (CZ) wyprzedzający po zewnętrznej parę OK Bedmet Kolejarza OpoleAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!