To już koniec! Tai Woffinden został oficjalnie wyrzucony ze składu Dackarny Målilla po przejechaniu zaledwie jednego okrążenia! Trzykrotny mistrz świata przegrał walkę z bolesnymi powikłaniami po kontuzji, a klub ze Szwecji twardo szuka zastępstwa.
Sportowe piekło trzykrotnego mistrza świata zdaje się nie mieć końca. Tai Woffinden, który po raz kolejny z ogromną determinacją walczył o powrót do optymalnej dyspozycji zdrowotnej, zderzył się z brutalną rzeczywistością. Jego wyczekiwany powrót do szwedzkiej Bauhaus-Ligan potrwał zaledwie jeden mecz i jedno okrążenie, po czym Brytyjczyk ponownie został zmuszony do odstawienia motocykla. Włodarze Dackarny Målilla oficjalnie potwierdzili, że drogi klubu i zawodnika na ten moment się rozchodzą, a sam żużlowiec zostaje wycofany ze składu meczowego na co najmniej dwadzieścia osiem dni. Powodem tej decyzji są poważne i wciąż dające o sobie znać powikłania po przebytych urazach, które uniemożliwiają mu rywalizację na najwyższym światowym poziomie.
Problemy zdrowotne Woffindena ciągną się za nim od dłuższego czasu. Po wykaraskaniu się z koszmarnego wypadku, który przerwał jego występy wiosną ubiegłego roku, Brytyjczyk zdołał odjechać zaledwie kilka miesięcy bieżącego sezonu, zanim los ponownie wymierzył mu bolesny cios. Po zaleczeniu ostatniego urazu jego aktywność na torze zamknęła się w zaledwie jednym spotkaniu w lidze polskiej oraz jednym nieszczęśliwym wyścigu w Szwecji. Podczas ligowego starcia Dackarny z Lejonen Gislaved, Woffy musiał przedwcześnie rzucić ręcznik. Szwedzki sztab szkoleniowy nie ukrywa, że sytuacja kadrowa klubu jest dramatyczna, a obecna plaga kontuzji to najtrudniejszy moment w wieloletniej karierze menedżerskiej Morgana Anderssona.
– Na tym etapie myślę przede wszystkim o nim. Tai nie jest niestety gotowy po swojej kontuzji. Z ubolewaniem muszę przyznać, że szukamy obecnie zastępstwa za kontuzjowanego zawodnika. Czas pokaże, jak długo potrwa jego rozbrat z torem. Wciąż zmaga się z poważnymi skutkami urazu i wrócił do ścigania odrobinę za wcześnie. Ani my, ani on sam nie wie, kiedy będzie zdolny do ponownej jazdy. Za nami długie i niezwykle trudne rozmowy z Taiem. To ciężkie dla klubu, ale ja jestem także jego przyjacielem. Próbujemy podnieść go na duchu, bo to jasne, że psychicznie czuje się bardzo źle po takim niepowodzeniu – wyjawił kulisy tej decyzji menedżer Morgan Andersson w rozmowie z portalem Speedwayfans.se.
Równolegle do problemów zdrowotnych i organizacyjnych w Szwecji, legenda brytyjskiego żużla przeżywa ogromny kryzys w polskich rozgrywkach ligowych, gdzie w sezonie 2026 związany jest dwuletnim kontraktem z zespołem z Ostrowa Wielkopolskiego. Brytyjczyk, który na naszych torach miał odbudować swoją dawną pozycję, jedzie daleko na rezerwie swoich możliwości i razi bezradnością. Po powrocie na tor pojechał na tyle słabo, że lokalni działacze stracili cierpliwość i najprawdopodobniej odstawią trzykrotnego mistrza świata od składu na znacznie dłuższy czas.
Fatalna dyspozycja Woffindena stała się gigantycznym problemem sportowym i wizerunkowym dla ostrowskiego klubu. Kierownictwo drużyny już teraz zastanawia się, w jaki sposób formalnie rozwiązać lukratywne, dwuletnie zobowiązanie z wypalonym sportowo zawodnikiem, którego możemy już nie zobaczyć także w barwach Moonfin Magnus Ostrowa Wielkopolskiego. Sytuacja Dackarny jest równie skomplikowana, ponieważ rynek transferowy w lipcu jest niemal całkowicie pusty, a pole manewru ogranicza dodatkowo niska średnia biegowa Woffindena, wynosząca zaledwie 1,476. Menedżer klubu z Målilli potwierdził, że prowadzone są zaawansowane rozmowy z nowym zawodnikiem, jednak kategorycznie wykluczył możliwość ponownego zaproszenia do współpracy Chrisa Holdera.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!