Jednym z największych zaskoczeń sezonu 2026 w Metalkas 2. Ekstralidze bez wątpienia była H.Skrzydlewska Orzeł Łódź. Udało im się awansować do fazy play-off co można uznać za duży sukces. Podobnie uważa Szymon Szlauderbach, który reprezentował barwy łódzkiej ekipy.
Od początku sezonu, a nawet przed jego rozpoczęciem uważano, że H.Skrzydlewska Orzeł walczyć będzie o utrzymanie w lidze. Ich kadra bowiem na tle rywali nie przekonywała i ciężko było odmówić logiki tym przekonaniom. Oni jednak udowodnili, że to nie nazwiska zdobywają punkty a wyrównana drużyna. Taką właśnie mógł pochwalić się Witold Skrzydlewski. Aczkolwiek awansu do fazy play-off nikt się nie spodziewał, a jednak! Łodzianie okazali się minimalnie lepsi od Dakar Development Stali. Zdobyli taką samą liczbę punktów, ale mogli pochwalić się lepszym bilansem w bezpośrednim starciu.
To było jednak na tyle. Więcej nie byli w stanie osiągnąć, choć postraszyli dominatora – Abramczyk Polonię Bydgoszcz na domowym obiekcie remisując 45-45. W rewanżu musieli niestety uznać wyższość rywali i zakończyli rozgrywki na czwartej pozycji. Biorąc pod uwagę fakt, że nikt nie spodziewał się takiego wyniku jest to sukces. Nie inaczej na sprawę patrzy Szymon Szlauderbach, który rozmawiał z klubowymi mediami.
– Myślę, że to był dobry sezon naszej drużyny. Czwarte miejsce jest niezłe, choć na pewno mierzyliśmy wyżej, bo była na to szansa. Niemniej jednak bardzo się cieszymy, że znaleźliśmy się w pierwszej czwórce. Uważam, że na to zasłużyliśmy, bo pokazaliśmy, że jesteśmy zgraną, dobrą i waleczną drużyną – przyznał otwarcie.
Sam zawodnik też może mówić o progresie w porównaniu z poprzednim sezonem. Udowodnił, że stać go na jazdę na drugim poziomie rozgrywek, gdzie potrafił notować bardzo przyzwoite wyniki. Niestety dobre mecze przeplatał słabymi i ostatecznie przełożyło się to na średnią w wysokości 1,551 pkt./bieg. Dało mu to 35. lokatę w tabeli najskuteczniejszych zawodników. Zapewnił jednak, że cały czas dąży do poprawy swojej jazdy i wyników.
– Czasem zdarzały mi się wpadki. Oczywiście bardzo bym tego nie chciał, bo wolałbym w każdym meczu solidnie punktować. Kilka spotkań mogło potoczyć inaczej, w paru mogłem się lepiej zachować i wtedy pewnie zdobywałbym po 10 punktów. To się nie udało z różnych powodów, których nie chciałbym teraz roztrząsać. Zapewniam, że cały czas pracuję i staram się, aby ta stabilizacja była moją mocną stroną – dodał.
Wciąż nie wiadomo w którym klubie Szlauderbach ścigać się będzie w sezonie 2027. Już teraz jednak wie na czym chciałby się skupić. Jak przyznał ważne dla niego było również co innego – rozgrywki odjechane bez kontuzji. Rok temu bowiem doznał urazu barku, który dawał mu się mocno we znaki i utrudnił solidne punktowanie. Dzięki temu z czystą głową może przygotowywać się do kolejnych rozgrywek.
– Chciałbym uzyskać tę stabilność, bo jak widać, czasem jeszcze zdarzają mi się wpadki. Na pewno też bardzo doceniam to, że przejechałem sezon bez kontuzji, bo w poprzednich latach miałem niestety gorsze momenty, jakieś drobne lub większe kontuzje, więc na pewno taki plus, że sezon jest skończyłem cało i mogę od razu przygotowywać się do następnego – zakończył.
Szymon Szlauderbach, Marcin NowakAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!