Prezes Abramczyk Polonii Bydgoszcz Jerzy Kanclerz ma swoisty sezon prawdy. Jeżeli znowu nie uda się awansować do PGE Ekstraligi, działacz jest gotowy zejść ze stołka. Ma on komu powierzyć klub po swoim odejściu.
Jerzy Kanclerz to persona, która stoi za odbudowaniem dobrobytu bydgoskiego żużla. To właśnie za jego prezesury, klub wyciągnął się z widma 2. Ligi Żużlowej i nieustannie walczy o awans do PGE Ekstraligi. Ostatni sezon okazał się jednak brutalny dla całego zespołu. Pomimo naprawdę dobrego układu sił, Fogo Unia Leszno była lepsza, a do tego baraż okazał się brutalną weryfikacją dla bydgoskiego zespołu. Jerzy Kanclerz wówczas nie krył swojego rozgoryczenia niektórymi zawodnikami.
Sezon 2026 i Abramczyk Polonia Bydgoszcz znowu jest wyraźnym faworytem. Powrót Wiktora Przyjemskiego ma naprawdę spore znaczenie do obecnego układu, a dobra forma Maksymiliana Pawełczaka jedynie dodaje otuchy kibicom z Bydgoszczy. Co jeśli znowu nie uda się wywalczyć awansu? Prezes Jerzy Kanclerz bierze pod uwagę scenariusz, gdzie w pewnym stopniu opuszcza stołek prezesa.
– Rozważam dwa scenariusze. Jeśli nasz plan się powiedzie i awansujemy do PGE Ekstraligi, chciałbym zostać i poprowadzić klub jeszcze przez rok, może nieco dłużej. Jeżeli nie wejdziemy, to na 85-90 procent zrezygnuję ze stanowiska. Obejmując stery w Polonii wyznaczyłem sobie cel i czas na jego realizację, a to się przeciąga. Jeśli w tym roku znów się nie uda, może lepiej będzie odejść – podkreśla działacz dla Gazety Pomorskiej. – Ma mnie kto zastąpić, o takim rozwiązaniu już rozmawialiśmy, zawodnicy wiedzą, że jeśli w tym roku nie awansują, to prezes Polonii najprawdopodobniej nie będzie miał już na imię Jerzy.
Prezes podejmie decyzje
Abramczyk Polonia Bydgoszcz ma nadwyżkę seniorów. Obecnie to Aleksandr Łoktajew pozostaje na ławce rezerwowych, co ma pokłosie po Kryterium Asów i meczach towarzyskich. Ukrainiec ma znaczny problem z przygotowaniem do sezonu i wykorzystuje to Tom Brennan. Brytyjczyk pojedzie z Cellfast Wilkami Krosno, ale na początku rozgrywek mamy poznać odpowiedź na nurtujące kibiców pytanie – kto odejdzie? Prezes Jerzy Kanclerz zdecydowanie nie chce podejmować takowej decyzji.
– Każdy z nich wolałby mieć pewną pozycję i startować w każdym meczu. Muszą mnie jednak zrozumieć. Walczymy o to, by zrobić duży skok do przodu i to ma być ten sezon. Zadbaliśmy więc o wszystko; mamy mocnych juniorów i jednego seniora „w zapasie”. Te dwa plusy warto utrzymać i wykorzystać. Decyzję o tym, czy ktoś zostanie wypożyczony w trakcie sezonu, podejmę ja. Nie ukrywam; wolałbym tego nie robić. W każdym innym sporcie ławka rezerwowych jest koniecznością, u nas to zawsze wielki wyjątek. Jeśli jednak uda się utrzymać taki stan rzeczy, moim zdaniem będzie to korzystniejsze dla drużyny – podkreśla Kanclerz.
Pokaźny budżet
Najlepsze kluby muszą dużo wydać, aby walczyć o najwyższe cele. Tym samym potrzebny jest marketing, dział sponsorów oraz odpowiednia ekspozycja żużla w mieście. Jerzy Kanclerz prognozuje, że budżet może sięgnąć nawet do 13 milionów złotych.
– Budżet trudno dokładnie określić, bo poza pewnymi stałymi, czyli wsparciem od miasta, telewizji i sponsora tytularnego, są jeszcze dwie zmienne. To pieniądze pozyskane od pozostałych sponsorów oraz wpływy z biletów. Nasz budżet będzie jednak wyższy niż ubiegłoroczny. Ile wydamy ostatecznie, zależy też od postawy zawodników, bo oni pieniądze podnoszą z toru. Szacuję, że tegoroczne rozgrywki to wydatek między 12,5 mln zł netto, a i 13,5 mln złotych.
Tom BrennanAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!