Sensacyjny powrót na szwedzkie tory! Antonio Lindbaeck wyciąga motocykle z garażu i wraca do ścigania w kluczowym fragmencie sezonu. Trzykrotny zwycięzca turniejów Grand Prix ma pomóc Vargarnie Norrkoeping w odrobieniu strat w play-offach Bauhaus-Ligan.
Powrót, który zaskoczył nawet najbardziej doświadczonych obserwatorów czarnego sportu. Antonio Lindbaeck po raz kolejny postanowił ściągnąć kevlar z kołka i pomóc drużynie w najgorętszym momencie sezonu. Reprezentant Szwecji po blisko dwuletniej przerwie od oficjalnych startów zasili skład Vargarny Norrkoeping przed rewanżowym spotkaniem ćwierćfinałowym Bauhaus-Ligan przeciwko Smedernie Eskilstuna.
Od mentora do zawodnika
Wszystko zaczęło się niepozornie od roli szkoleniowej. Lindbaeck pojawił się w Nykoping oraz Norrkoeping, aby podczas treningów przekazać cenna wiedzę i udzielić wskazówek młodym zawodnikom, w tym Ludvigowi Selvinowi oraz Leo Klassonowi. Doświadczony Szwed wyjechał na tor, pokazywał ścieżki i sparował z młodzieżą, wykazując się przy tym formą, która wprawiła w osłupienie sztab szkoleniowy. Menadżer Vargarny, Mikael Wirebrand, szybko zdał sobie sprawę, że u 41-latka wciąż drzemie potencjał mogący przechylić szalę zwycięstwa na korzyść jego zespołu.
Gdy po czwartkowych zajęciach padło pierwsze zapytanie o ewentualny start, zawodnik musiał odmówić ze względów rodzinnych. Sam deklarował jednak gotowość na rewanż. Zarząd oraz kierownictwo klubu nie wahały się ani chwili, szybko zgłaszając weterana do kadry na kluczowe starcie. Vargarna musi odrobić sześciopunktową stratę z pierwszego meczu (42:48), a Lindbaeck ma być właśnie tym brakującym ogniwem, które da awans do półfinału.
Trudny ostatni sezon i bogate CV
Głód ścigania u urodzonego w Rio de Janeiro żużlowca nie gaśnie, choć jego ostatnie regularne występy przypadały na rok 2024. Wówczas w Polsce reprezentował barwy Trans MF Landshut Devils na najniższym szczeblu ligowym, gdzie wykręcił średnią biegową na poziomie 1,667. W Szwecji zdobywał natomiast punkty dla Rospiggarny w elicie oraz Valsarny w Allsvenskan. W swojej bogatej karierze trzykrotnie stawał na najwyższym stopniu podium turniejów z cyklu Grand Prix, a na polskich torach przez lata bronił barw m.in. ekstraligowych klubów z Grudziądza, Zielonej Góry czy Częstochowy.
Sam zawodnik mocno tonuje jednak nastroje i zaznacza, że jego występ ma charakter wybitnie epizodyczny. Nie traktuje tego jako oficjalnego wznowienia kariery na stałe, lecz jako jednorazową pomoc dla zaprzyjaźnionego otoczenia.
– To nie jest powrót na stałe, tylko jednorazowy występ. Mam nadzieję, że to będą fajne zawody. Jeszcze się nie denerwuję, może w poniedziałek wieczorem lub we wtorek będzie inaczej. Nie mam nic do udowodnienia, chcę przede wszystkim wspierać i motywować chłopaków. Przy okazji mogę wyjechać na tor i ukraść punkt czy dwa. Jestem sportowcem i lubię wygrywać, ale muszę tonować presję nakładaną na samego siebie. Nie ścigałem się od dwóch lat, w tym czasie siedziałem na motocyklu zaledwie osiem razy. Teraz mówimy o fazie play-off Bauhaus-Ligan, więc nie oczekuję zdobyczy punktowych na wybitnym poziomie – przyznaje szczerze Antonio Lindbaeck dla klubowych mediów Vargarny.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!