W niedzielę 23 sierpnia kibice zgromadzeni na Moto Arenie Łódź byli świadkami zaskakująco wyrównanego półfinału Metalkas 2. Ekstraligi. H.Skrzydlewska Orzeł Łódź zremisował z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, tym samym zostając pierwszym zespołem który odebrał punkt Gryfom. Jak obie strony podsumowały ten pojedynek?
Spotkanie obfitowało w emocje, co z resztą przyznał w pomeczowej rozmowie z dziennikarzami trener gospodarzy, Maciej Jąder.
– Bardzo fajny mecz, emocjonujący do samego końca. Szkoda, że nie udało nam się tej pieczątki przystawić, ale jeszcze nikt z nimi nie zremisował. Bardzo silna drużyna, a przypomnę że przed sezonem wszyscy nas spisywali na straty, że my albo Piła spadamy z ligi. Jestem dumny z mojej ekipy, dziękujemy bardzo za walkę i jedziemy dalej walczyć do Bydgoszczy. […] Nie do końca zgadzam się [z tezą, że ten mecz był ostatnim w Łodzi], zobaczymy. Wiemy, że trudny przeciwnik na torze u siebie, ale będziemy robić wszystko żeby pokazać jak najlepsze zawody.
Szymon Szlauderbach również nie traci nadziei na pozytywny wynik Orła.
– Na pewno chcieliśmy wygrać. Remis też jest dobry, ale wygrana była blisko. Jesteśmy sportowcami, chcemy jeździć jak najlepiej. Nie zapominajmy, kto do nas przyjechał, bo to bardzo trudny rywal, który nie przegrał do tej pory żadnego meczu. Zrobiliśmy remis, więc na pewno jest to dobry rezultat, ale będziemy jeszcze pracować żeby w Bydgoszczy równie dobrze się postawić przed tą drużyną.
Stres nie opuszczał rywali
Trener Abramczyk Polonii Bydgoszcz, Dariusz Śledź, przyznał, że nie miał w parku maszyn dużo spokoju.
– Strasznie nerwowo było. Nie szło nam w tym spotkaniu, do tego ten upadek Krzyśka [Buczkowskiego – przyp. red.], także niedość, że jechaliśmy osłabieni brakiem Wiktora [Przyjemskiego], to jeszcze Krzysiek… było nieciekawie. […] Dali z siebie wszystko, słowa uznania dla chłopaków bo naprawdę dali, wszystko co mieli. Z całą pewnością [był to do tej pory najcięższy mecz sezonu]. Każdy mecz jest ciężki, ale ten był wyjątkowy, bo to był taki dreszczowiec. […] Cieszę się, że mamy chwilę przerwy [przed rewanżem w Bydgoszczy]. Nastroje oczywiście jak zawsze bojowe, będziemy walczyć. Jesteśmy u siebie, będziemy faworytem i musimy to udowodnić. Chciałbym żebyśmy pojechali w komplecie – opisał szkoleniowiec.
W tym miejscu warto przypomnieć bieg siódmy, który okazał się być ostatnim tego dnia startem Buczkowskiego. Dlaczego? Już na mecie biegu, Villads Nagel zaatakował Krzysztofa Buczkowskiego, jadącego na drugiej pozycji. Polak chciał zablokować atak, lecz skończyło się to nieprzyjemnym upadkiem obu żużlowców. Młody Duńczyk kontynuował zawody (choć jak się później okazało – ze złamaną ręką, co opisaliśmy w osobnym artykule). Krzysztof Buczkowski zaś trafił do szpitala jeszcze w trakcie tego spotkania. W parku maszyn, już po spotkaniu, trener Śledź przekazał, że 40-latkowi na szczęście nic poważnego się nie stało, o czym również już pisaliśmy.
Przygotowaniu toru deszcze nie straszne!
Jednym z kluczowych atutów Orła w tym spotkaniu było nietypowe przygotowanie toru.
– Chcieliśmy zaskoczyć [przygotowaniem toru – dop. red.]. Zrobiliśmy kompletnie coś innego niż ostatnio i zadziałało – opisał krótko Jąder.
Podobne zdanie miał Szymon Szlauderbach.
– Tor był bardzo dobry, na treningu trenowaliśmy na bardzo podobnym, więc co do toru nie mam zastrzeżeń. Był świetnie przygotowany i myślę, że trochę walki też było, parę ciekawych wyścigów obejrzeliśmy.
Przypomnijmy również, że przygotowanie łódzkiego owalu było utrudnione ze względu na obfite opady deszczu w sobotnie popołudnie. Dziennikarze zapytali również trenera gości o tor. Przyznał, że wszystkie notatki o ustawieniach na tor w Łodzi można było praktycznie wyrzucić do kosza.
– Tor był inaczej przygotowany, był twardszy, wszystko trzeba było zaczynać od nowa.
Szlauderbach rozwinął skrzydła
Szymon Szlauderbach w niedzielnym starciu mógł pochwalić się dorobkiem aż trzynastu punktów, wygrywając prawie każdy swój bieg.
– Szymon miał mechaników, którzy pracowali tutaj w zeszłym roku jak mieliśmy Mateja Žagara, znali ten tor, znali przełożenia. Szymon musi wyciągnąć wnioski, trzeba po dzisiejszym dniu z nimi porozmawiać żeby zostali na przyszły sezon – wyjaśnił trener Maciej Jąder.
– Bardzo bym chciał, żeby tak było zawsze. Jak widać – idzie, da się. Nie zawsze mi to wychodziło, tak jak bym chciał, ale teraz udało się dobrze pojechać. Cała drużyna mocno pracowała na treningach i przez cały sezon żeby jeździć mecze dla kibiców, sponsorów i całej Łodzi. Miałem innych mechaników, równie dobrych jak poprzedni, którego już nie ma. Czasem takie rzeczy dzieją się w życiu. Mechanicy wykonali dobrą pracę, dużo mi pomogli. Dobre punkty, ale trzeba pracować dalej – podsumował Szlauderbach.
Zwycięską passę przerwał start Szymona w biegu nominowanym, gdzie dojechał na trzecim miejscu. Jaki był tego powód?
– Jechałem z bardzo dobrymi zawodnikami. W ostatnim starcie nie zebrałem się tak, jak powinienem, nie wjechałem w linię, która była już za daleko. Rywale jechali dobrze parą, nie udało mi się wyprzedzić, choć bardzo chciałem. – opisał zawodnik.
Osłabiona Bydgoszcz z remisem… „tylko”, czy „aż”?
Abramczyk Polonia Bydgoszcz, jak wielokrotnie jest to podkreślane, wygrała wszystkie spotkania w fazie zasadniczej. Dopiero teraz, po niedzielnym półfinale, ktoś zdołał odebrać im punkty. Oprócz wcześniej wspominanych przez trenera Śledzia braku Przyjemskiego oraz wypadku Buczkowskiego, swoją formą zawiódł Kai Huckenbeck. Jak szkoleniowiec „Gryfów „skomentował niedyspozycję Niemca?
– Miał słabszy dzień, chyba tak trzeba to potraktować. Nie mógł znaleźć prędkości dzisiaj na torze, nie mógł znaleźć ustawień na ten tor. Mam nadzieję, że przeanalizuje to spotkanie. Trzeba to zapomnieć, żeby z tymi wspomnieniami nie wjeżdżać do następnego meczu.
Co zaś z Wiktorem Przyjemskim? Perspektywa dla kibiców z Bydgoszczy jest bardzo dobra. Sam zawodnik przyznał w osobnym wywiadzie, że myślami jest już coraz bliżej rewanżowego półfinału. Trener gości potwierdził ten fakt dziennikarzom w łódzkim parku maszyn.
– Już się nie może doczekać. Powiedział, że jak ma nie startować w meczu to więcej nie przyjeżdża, bo to jest za dużo nerwów. Niech wraca, siada na motocykl, niech się bawi. (śmiech) – zakończył z uśmiechem Śledź.
Nadzieje a rzeczywistość
Choć Orzeł Łódź nie traci nadziei, bardzo prawdopodobnym jest fakt, że półfinałem w Bydgoszczy zakończą tegoroczne zmagania ligowe. Trener Maciej Jąder podsumował więc krótko sezon 2026.
– Fajny sezon, mieliśmy drużynę niewiadomych. Wszyscy fajnie pojechali, brakowało nam trochę młodzieży – mówię tutaj głównie o naszym Krzysztofie Lewandowskim, ale on w tych ostatnich, najważniejszych nieraz biegach też potrafił odpalić. Fajna drużyna, świetna atmosfera, nigdy wcześniej czegoś takiego nie mieliśmy. Zadziałało, więc jeszcze raz wszystkim dziękuję.
Szymon Szlauderbach został zapytany o to, czy zawodnicy traktują ostatnie mecze sezonu jako swego rodzaju drzwi do kontraktów na przyszły rok.
– Może niektórzy to tak traktują, ja akurat nie. W każdym meczu staram się jechać jak najlepiej. Nie zawsze to się udaje, ale jeszcze trochę lat jazdy przede mną i mam nadzieję, że kiedyś dojdę do takiej stabilizacji i będę równo punktującym zawodnikiem. – przyznał Polak.
Skomentował również przedsezonowe przewidywania na tegoroczne rozgrywki.
– Uważam, że nie warto czytać zimą za dużo internetu, bo jest wielu „fachowców”, a sport rządzi się swoimi prawami. Pokazaliśmy, że każdy z nas ma ambicje i że każdy z nas potrafi jeździć. Myślę, że zrobiliśmy dobry wynik w tym sezonie, ale przecież on się jeszcze nie skończył i walczymy dalej.
Rewanżowe starcie Abramczyk Polonii Bydgoszcz z H.Skrzydlewska Orłem Łódź zaplanowane jest na niedzielę, 6 września, o godzinie 15:15. Portal speedwaynews.pl przeprowadzi relację na żywo z półfinałowej batalii.
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 2026
Abramczyk Polonia Bydgoszcz 2026Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!