Przez długie lata uważani byli za jednego z potentatów do medali PGE Ekstraligi. Ten czas już daleko za nimi, teraz pozostaje im walka o utrzymanie, i wcale nie musi się udać. Włókniarz Częstochowa czeka bardzo trudna przeprawa w sezonie 2026.
W zbliżających się powoli rozgrywkach najlepszej żużlowej ligi świata nie ma już słabych drużyn. Przez lata można było wskazywać tych, którzy są skazani na spadek – ROW Rybnik, Wilki Krosno, Ostrovia. Teraz aż tak oczywistej „czerwonej latarnii” w lidze nie będzie. Po awansie FOGO Unii siły znacząco się wyrównały i zdaniem wielu kibiców czeka nas jeden z ciekawszych sezonów w PGE Ekstralidze. Przynajmniej jeśli chodzi o utrzymanie.
Najmniejsze szanse na ten „sukces” mają jednak Częstochowianie. Zbudowana przez nich drużyna nie zapiera tchu w piersiach, wręcz przeciwnie. Można pokusić się o stwierdzenie, że mieliby duży problem z pokonaniem faworytów Metalkas 2. Ekstraligi – Cellfast Wilków i Abramczyk Polonii, a przypomnijmy, że mówimy o dwóch poziomach rozgrywek. Kibice spod Jasnej Góry mogą więc czuć spory niepokój, ich pozycja w lidze jest poważnie zagrożona.
Jedynym plusem całej tej sytuacji jest fakt, że w klubie zmieniły się władze. Odszedł bardzo nielubiany Michał Świącik a jego miejsce zajął Jakub Michalski. Właścicielem został z kolei główny sponsor klubu – Bartłomiej Januszka. Szybko dało się zauważyć zmianę w działaniu klubu, spłacono zawodników, jednak nie udało się zbudować odpowiednio silnego składu. To może odbić się czkawką nowym władzom.
Zadanie częstochowian na sezon 2026 jest więc jasne – pozostać w PGE Ekstralidze, unormować wszelkie sprawy finansowo-organizacyjne i z nowym impulsem wejść w rok 2027. Pytaniem wciąż pozostaje, czy przy tak słabym osobowym zestawieniu jest to w ogóle realne? Śmiemy w to wątpić.
Wiktor Lampart || FOT. TOBIAS KARNATZAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!