⨉
⨉
  • O serwisie
  • Współpraca i reklama
  • Autorzy
  • Kontakt
  • Regulamin serwisu
  • Dołącz do speedwaynews.pl
  • Zaloguj się
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
F1 speedwaynews speedway
  • Reprezentacja
  • Juniorzy
  • PGE Ekstraliga
    • Składy
    • Terminarz i wyniki
    • Statystyki
  • Ekstraliga U24
    • Składy
    • Terminarz i wyniki
  • Metalkas 2. Ekstraliga
    • Składy 
    • Terminarz i wyniki
    • Statystyki
  • Krajowa Liga Żużlowa
    • Składy
    • Terminarz i wyniki
    • Statystyki
  • SGP / DPŚ / SON
    • TERMINARZ/WYNIKI SGP
    • TERMINARZ/WYNIKI SON
  • SGP 2
    • TERMINARZ/WYNIKI SGP 2
  • TERMINARZ/WYNIKI SEC
    • SEC
  • Inne kraje
    • Anglia
    • Szwecja
    • Dania
    • Rosja
    • Czechy
    • Niemcy
    • Francja
    • Australia
    • Inne
  • Pozostałe turnieje
  • Mini żużel/250cc
  • Inne odmiany żużla
  • Speedrower
  • Detektor Krytyka
  • Formuła 1
  • Relacje LIVE
Planowana relacja
 Logo 4. runda Pucharu GKSŻ 500R w Łodzi
24.08.2026 17:00
Zakończona
Fogo Unia Leszno Logo
44:46
../../../wp-content/uploads/2022/03/falubaz.png Logo
23.08.2026 19:30
Zakończona
Gezet Stal Gorzów Logo
52:38
../../../wp-content/uploads/2022/04/apator-torun.png Logo
23.08.2026 17:00
Zakończona
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź Logo
45:45
../../../wp-content/uploads/2021/12/ABRAMCZYK_POLONIA_BYDGOSZCZ.png Logo
23.08.2026 15:15
Zakończona
INNPRO ROW Rybnik Logo
48:42
../../../wp-content/uploads/2021/12/PSZ_logo_podstawowa_bez-tlo-1.png Logo
23.08.2026 13:00
Zakończona
Finał DME U24 w Grudziądzu
22.08.2026 20:15
Zakończona
 Logo 16. runda Drużynowego Pucharu Ekstraligi 85-140cc w Wawrowie
22.08.2026 15:30
piorem-po-mapie-2-mysle-ze-przyjmiesz-to-z-godnoscia
piorem-po-mapie-2-mysle-ze-przyjmiesz-to-z-godnoscia
Strona główna » Piórem po mapie (2): Myślę, że przyjmiesz to z godnością…

Sport żużlowy. Piórem po mapie (2): Myślę, że przyjmiesz to z godnością…

  • DETEKTOR KRYTYKA
  • Felietony
7 marca 2019 Ten artykuł przeczytasz w 22 minuty

Stanisław Wrona

Piórem po mapie (2): Myślę, że przyjmiesz to z godnością…

Naprawdę chciałbym te swoje historie przedstawiać z większą częstotliwością, jednak zajmowanie się portalem, przy normalnej pracy, pochłania sporo czasu. Pięć dni, cztery imprezy, trzy kraje – tak prezentuje się moja kolejna opowieść.

Niemniej jednak muszę te „bajania” trochę podzielić. Gdybym miał bowiem opisać wszystko w jednej części, moglibyście w połowie usypiać, jak ja w pracy, w poniedziałek po zakończeniu tego „maratonu”. Skupię się zatem w tej części konkretnie na dniach 25-27 kwietnia ubiegłego roku, kiedy to miałem przyjemność wizytować Wielką Brytanię i obiekty Rye House Rockets oraz Ipswich Witches. Ale po kolei.

Przeważnie krótko po opublikowaniu wszystkich kalendarzy na konkretny sezon, wiem mniej więcej gdzie się udam lub co najmniej gdzie mam najszczersze chęci się pojawić. Rzadko kiedy decyduję się na zasadzie tzw. „spontanu”. W tym przypadku było nieco inaczej, choć trudno do końca mówić o działaniu spontanicznym, gdy bilety na samoloty miałem zakupione już 8 lutego. Z pewnością jednak decyzja odnośnie tej eskapady była spowodowana impulsem.

Aby jednak zrobić nieco szersze wprowadzenie w temat, muszę cofnąć się nieco w czasie, do jednego lutowego przedpołudnia w roku 2013, kiedy to odśnieżałem podwórko obok domu. Wówczas to przy dźwiękach szurającej o podłoże łopaty, dostałem olśnienia. Z Doktorem i tak mieliśmy w planie udać się na Wyspy w sierpniu, z okazji odbywającego się w Poole SGP Challenge. W myśl zasady, którą wspólnie ustaliliśmy – „zawsze i wszędzie ten turniej nasz będzie”, czy jakoś tak. W lutym jednak wpadłem na pomysł – czy mądry to już nie mnie oceniać – aby „przetestować” jego umiejętności kierowcy, który po raz pierwszy zasiądzie za kółkiem z prawej strony samochodu, już pod koniec maja. Wówczas to, po konsultacjach mieliśmy w planie wizyty w Swindon, Somerset oraz Cardiff (1 czerwca), ostatecznie ta pierwsza została zmyta intensywnymi opadami deszczu, a pozostałe dwie odbyły się bez problemów (poza rozsypującym się w piątek i nieco w sobotę torem na Millennium Stadium). Dlaczego wracam do tego? Otóż od tamtej pory, do sezonu 2017 włącznie, Doktor „podbijał Anglię”, tylko w moim towarzystwie. Raz z kolei jego zabrakło, gdy ja z „porządnym żołnierzem żużla” Tomaszem wybrałem się do Coventry na Indywidualne Mistrzostwa Elite League. Później miało się okazać, że są to ostatnie do tej pory zawody na Brandon Stadium, „specjalista nauk medycznych” natomiast wówczas wybrał turniej pożegnalny Piotra Śwista w Pile.

Gdzie zatem jest puenta i wspomniany wcześniej „impuls” do działania? Otóż w rozmowie telefonicznej zimą ubiegłego roku (chyba to był styczeń) padły znamienne słowa, które utkwiły mi w pamięci raczej już na zawsze. Wcześniej wprawdzie poinformowałem, że prawie na pewno tym razem zrezygnuję z wyjazdu do Cardiff, gdzie byłem już wcześniej 5 razy i zapowiadałem powrót w to miejsce do odsłuchania Mazurka Dąbrowskiego. Ponieważ w 2017 roku Maciej Janowski „zameldował wykonanie zadania”, moja mała misja w stolicy Walii dobiegła końca. Niemniej jednak, gdybym otrzymał propozycję połączenia tego z nową lokalizacją, mógłbym ją rozpatrzeć. I ten Doktor, który przemierzał do tej pory brytyjskie połacie zawsze w moim towarzystwie, postanowił nie dać mi tej szansy. W styczniu dowiedziałem się, że „skład już pełny”, a przed Cardiff i Somerset (ostatecznie było Plymouth, ale to raczej materiał na inny felieton) on z ekipą zamierzają się udać do Ipswich, gdzie nie było mi dane jeszcze postawić stopy. Rozmawiając z nim nie ukryłem zdziwienia o braku tej propozycji dla mnie, a puentą, którą usłyszałem, były słowa, wypowiedziane żartem: „Myślę, że przyjmiesz to z godnością”. Szczerze, to zadziałały one na mnie nieco jak „policzek”, gdyż miała się skończyć pewna historia. Jego „fanaberie” stawały się jednak coraz częstsze i poniekąd nic nie powinno mnie już dziwić. Rozłączyliśmy się w zgodzie, jednak już wówczas w mojej głowie kiełkował zarys pewnego planu…

Niemal nigdy nie działałem z tak „małych” powodów, jak w tym wypadku, potraktujcie tę historię zatem, jako ewenement. Jak wspomniałem na początku, rzadko czyny moje nie są poprzedzone znacznie wcześniejszym scenariuszem. Terminy, bilety, noclegi, ogarniam tak szybko, jak się da. Tutaj stało się inaczej. Na scenę musiał w tym miejscu wkroczyć Rafał, porządny żołnierz żużla z Londynu, który dał mi zapewnienie, że gdy się zdecyduję na coś takiego, to „ogarniemy”. Ale myśl była już „większa”. Skoro ja „miałem coś przyjąć z godnością”, uznałem, że sprawdzę, jak w tej materii spisze się Doktor. Dlatego wybrałem z kalendarza sześć terminów, w których do wspomnianego Ipswich, pasowała jeszcze wizyta, dzień wcześniej w Hoddesdon pod Londynem, na stadionie „Rakiet”. Takich „kompletów” sporządziłem sześć, odrzucając praktycznie oczywiście ten lipcowy, przed Speedway Grand Prix Wielkiej Brytanii. Po konsultacji z Rafałem wybór padł na ostatni tydzień kwietnia. Ewentualne „wsparcie” noclegowe miał wówczas stanowić jeszcze drugi porządny żołnierz żużla z Londynu, czyli Darek vel. Żurek. 8 lutego bilety miałem już kupione. Odbywać miało się to od środy do piątku, wylot z Katowic, powrót do Wrocławia południową porą. Za obydwa przeloty Ryanirem zapłaciłem ok. 190 PLN łącznie, oczywiście dochodziły jeszcze koszty dojazdu i przyjazdu.

Na Pyrzowice najwygodniej jeździ się busem firmy Matuszek (sprawdzaną przeze mnie od czasu do czasu od roku 2013), który wprawdzie kursuje również bezpośrednio z Krakowa, ale paradoksalnie taniej przejazd ten wychodzi, gdy udamy się wcześniej do Katowic, a później stamtąd na lotnisko. Koszt takiej przyjemności to 20 PLN przy wcześniejszym zakupie, 25 przy późniejszym. Powrót z Wrocławia miałem spędzić przyjemnie na pokładzie Flixbusa, który „zjadł” już pojazdy firmy PolskiBus, o czym wspominałem w poprzedniej części. Gdy jednak trafiłem na dosyć promocyjne ceny powrotu z Wrocławia do Krakowa, zaopatrzyłem się w bilety na dwa kursy, w odstępach godzinnych. Dlaczego? Aby mieć pewność, gdyby coś się „wykrzaczyło”, co miało w kwietniu okazać się bardzo przydatne. Małe problemy pojawiły się jednak tuż przed samym wyjazdem. Ponieważ to Rafał miał pełnić funkcję mojego osobistego kierowcy, zadzwoniłem do niego w sobotę, aby ustalić szczegóły mojego odbioru z lotniska. Co się okazało, poprzez natłok pracy, wyjazd ów stanął pod znakiem zapytania. Rafał nie potrafił chyba zapewnić mnie, że „ogarnie na czas” mój odbiór, a lot z Katowic specjalnie dużego zapasu nie miał. Bardziej rozchodziło się jednak o to, że przejechać okolice Londynu w godzinach szczytu, to istna katastrofa. Patrząc na nie do końca korzystne prognozy pogody na środę, potrafiłem wówczas rzucić nawet do niego coś w stylu „ok, skoro niepewne, to będę może musiał zrezygnować”. Chwilę później, niczym „rycerz na białym koniu” wjechał Żurek i zapewnił, że „ogarnie”.

Środa w dniu odlotu nie napawała optymizmem, gdy co chwilę zerkałem w prognozę pogody. Na busa w teorii nawet mogłem się spóźnić, ponieważ pomyliłem sobie wyjścia z dworca kolejowego w Katowicach i nie mogłem trafić na przystanek, a czasu nie dałem sobie zbyt wiele. Ostatecznie około 5 minut przed odjazdem zasiadłem wygodnie i zmierzałem do celu. W terminalu odlotów, co jakiś czas konsultowałem się jeszcze z siostrą, mieszkającą w Anglii, jak wygląda sytuacja pogodowa. Informowała praktycznie zgodnie z prognozą, zatem „pochmurnie, ale nie pada”. Pomimo zmiany polityki bagażowej, ponadwymiarowego plecaka obsługa Ryanaira nie przejęła i udałem się na pokład. Loty znoszę bardzo dobrze, niekiedy usnę nawet przed podniesieniem, dlatego w tych przypadkach raczej rozpisywał się nie będę. Meldunek na Stansted krótki i sprawny, pozostało tylko czekać na przyjazd Żurka.

Tu znowu pojawiły się małe komplikacje, ponieważ według zapewnień miał być za pół godziny, ostatecznie zjawił się po ponad dwukrotnie dłuższym odstępie czasowym. O tej porze naprawdę przejazd wzdłuż Londynu jest mocno utrudniony, ja tylko dreptałem z coraz to wyżej podniesioną brwią, w końcu jednak udało się zgrać i ruszyliśmy na Rye House Stadium. Tutaj trasa nie była już zła, ponieważ fragment do pokonania był krótki. Ponad 20 mil i byliśmy na miejscu, zapas nie był wprawdzie zbyt duży, ponieważ wejście na stadion niewiele przed godziną 19, gdy zawody zaczynają się 30 minut później, to dosyć skromny margines. Chwilę po nas na obiekt wkroczył również Rafał i byliśmy w komplecie. Pogoda nie przeszkadzała, choć podobno w okolicach przeszły niemałe opady, tym razem los nam jednak sprzyjał. Ostatecznie „Rakiety” wygrały 48:42, a w końcówce z dobrej strony pokazał się Krzysztof Kasprzak, z którym Żurek zrobił sobie jeszcze zdjęcie w parku maszyn. Po meczu udaliśmy się do pobliskiego pubu, gdzie miałem przyjemność zanurzyć usta w miejscowej odmianie piwa IPA. Było to bardzo przyjemne miejsce, gdzie chwilę podyskutowaliśmy na tematy bieżące. Następnie pojechaliśmy z Żurkiem na jego hacjendę, a Rafał udał się do siebie i mieliśmy spotkać się ponownie w czwartek. W domu Darka już wszyscy spali, coś zjedliśmy, obejrzeliśmy odcinek programu „Agent – Gwiazdy” i „pobajerzyliśmy” trochę o żużlu i o tym, jaki to mój gospodarz miał wpływ na podpisanie kontraktu przez Nickiego Pedersena w Tarnowie.

Kolejnego dnia dzieci miały iść do szkoły, a Żurek i Dorota (jego piękniejsza połowa) do pracy. Ja chciałem trochę odespać, coś zjeść i przespacerować się w stronę dworca autobusowego, gdzie w nocy z czwartku na piątek mogłem udać się, aby dotrzeć na lotnisko. To przy założeniu drugiego noclegu, rzeczywistość okazała się jednak nieco inna. Gdy już „ogarnąłem się” z rana i ubrałem do wyjścia, na przeszkodzie stanęły chmury i opady. I tak dwukrotnie, gdy podchodziłem do „startu”, przeganiany byłem przez pogodę. Odpocząłem zatem jeszcze trochę, zakładając już, że skoro nie sprawdziłem ścieżki na dworzec w dzień, nie zrobię tego też w nocy i spędzę ją na lotnisku, po powrocie z Ipswich. W międzyczasie odezwał się Rafał, że jest zmęczony i że raczej do Ipswich nie pojedzie, musiałem to przyjąć ze zrozumieniem. Po południu wrócili gospodarze, a Dorota zaczęła przygotowywać posiłek. Z pewnością niemałe było jednak jej zdziwienie, gdy okazało się, że nam czas nie pozwala czekać i musimy powoli wychodzić. Podobnie, jak zasugerowałem, że jednak już nie wrócę. Pożegnałem się wówczas i powiedziałem „do zobaczenia”, z pewnością się jeszcze bowiem spotkamy. Sytuacja z noclegiem (a raczej jego lotniskową namiastką) była zresztą analogiczna do tej z października 2016, kiedy to również wizytowaliśmy z Tomaszem dom Żurka. Tylko wówczas „pogadaliśmy” wcześniej trochę z „białym żubrem” i „cytryną”, tym razem do takiej sytuacji nie doszło.

Droga do Ipswich nie była zbyt ciekawą, na trasie „wrzuciliśmy coś” chyba z Burger Kinga i dojechaliśmy na stadion. Ciekawostką tam był układ trybun na przeciwległej prostej. Oświetlenie jednak było dosyć średnie i ostatecznie okazało się, że mój wypełniony program miał kilka drobnych pomyłek. „Wiedźmy” rozprawiły się dość łatwo z „Diamentami” w Newcastle, a po ostatnim biegu spotkanie zakończyło się wynikiem 60:29. Powrót przebiegł dosyć spokojnie, Żurek jeszcze raz spytał, czy na pewno nie chcę nocować u niego i rozstaliśmy się na Stansted. Tam doszło od mojej poprzedniej wizyty do jednej zmiany. „Pensjonariusze”, którzy podobnie jak ja mieli oczekiwać na jakiś ranny lot, nie mają już szansy skorzystać z trzech miejsc na raz, a – dzięki nowym siedziskom – przysługuje im już tylko jedno. Zatem wolnych foteli nie brakowało, jednak nocne „czuwanie” w pozycji siedząco-półleżącej nie należy do tych, które specjalnie mogę polecić. Rano było już po wszystkim i czułem, że misja się powiodła. Odwiedziłem Rye House i Ipswich przed Doktorem, a on miał – według mojego planu – „przyjąć to z godnością” dopiero w lipcu, gdy powinniśmy wracać ze wspólnej już podróży z… Wysp Brytyjskich. Ostatecznie okazało się, że ta „cardiffowa” ekipa ustawiła się jeszcze na wizytę w Hoddesdon, o czym dowiedziałem się w… czerwcu. Chwilę później Rye House Rockets jednak wycofali się z rozgrywek i na stadionie tym pod koniec sezonu odjechali swoje kilka meczów jeszcze tylko Lakeside Hammers. Analogia do wizyty w Coventry i zamknięcia stadionu zatem się pojawiła.

Podróż powrotna miała przebiegać szybko i przyjemnie. No właśnie – miała… W samolocie pilot oznajmił w pewnym momencie (już opóźnionego lotu), że z powodu dużego ruchu w powietrzu (coś niezgodnego z grafikiem, czy jak?) nie uda nam się wystartować o czasie i najpewniej nastąpi ok. 2-godzinne opóźnienie. Zapewnił wprawdzie, że postarają się to przyspieszyć, ale w kolejnym zdaniu większych szans na powodzenie nie dawał. Poinformowałem „bazę”, że będę prawie na pewno sporo spóźniony i zacząłem drzemać. Po niespełna pół godziny kolejne ogłoszenie pilota spowodowało jednak mały uśmiech na mojej twarzy. Lecimy! We Wrocławiu wylądowaliśmy z ponad półgodzinnym opóźnieniem, musiałem na szybko odwołać pierwszego Flixbusa na lotnisku (zwrot kosztów) i udać się na drugiego. Czasu też nie było jakoś specjalnie dużo, dlatego trochę obawiałem się pierwszej wizyty na odnowionym dworcu w stolicy Dolnego Śląska. Ostatecznie zjawiłem się na stanowisku z małym zapasem i zasiadłem wygodnie w fotelu. Odjazd z tylko 5 minutami poślizgu nie zwiastował jeszcze dalszej „męczarni”. Chwilę po minięciu bramek autostrady, okazało się, że jedziemy z prędkością ok. 20 km/h. Przed nami, jakiś niemały kawałek, miał miejsce wypadek, do momentu jego ominięcia straciliśmy ponad godzinę czasu. Ostatecznie Flixbus zjawił się w Krakowie z około 1,5-godzinnym spóźnieniem, co tylko wydłużyło mój powrót. Na pocieszenie podam fakt, że w autobusie tym sporo osób podróżowało do Krakowa na sobotni koncert zespołu Metallica. Ich niektóre dialogi i zapowiedzi „pięknego wieczoru przy procentach” koiły nieco moje skołatane myśli.

W Krakowie musiałem wsiąść do pociągu, ale – przy spóźnieniu samolotu i Flixbusa – był on trzecim z kolei, który planowałem złapać. To jednak nie był koniec „utarczek z losem” i – co jednak muszę podkreślić, zdarza się ostatnio wyjątkowo rzadko na moich trasach – maszyna odmawiała posłuszeństwa. Dłuższe przestoje, próby „reaktywacji”, gasnące światła, jednym słowem – wszystko. Ostatecznie jakoś pociąg „doczłapał” się do mojej stacji. W domu byłem jednak niewiele przed godziną 22 (planowany powrót przed 19) i wiedziałem jedno. Przede mną szybki prysznic, kolacja i krótki sen. W końcu o 5 rano miałem być już gotowy do kolejnej podróży…

cdn.

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
  • Tagi
  • Ipswich Witches
  • Newcastle Diamonds
  • Piórem po mapie
  • Rye House Rockets
  • Wolverhampton Wolves

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

Świetny mecz zawodnika Startu Gniezno! Dobry Douglas to za mało

Żużel - Świetny mecz zawodnika Startu Gniezno! Dobry Douglas to za mało

Krzysztof Grzęda

  • Anglia
20 sierpnia 2026

Ipsiwch Witches podejmowało na własnym torze Leicester Lions. Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem gospodarzy.

Wielkie emocje w czwartek! Przed nami dzień pełen żużla

Żużel. Wielkie emocje w czwartek! Przed nami dzień pełen żużla

Krzysztof Grzęda

  • Anglia
20 sierpnia 2026

Czas na żużlowy czwartek, który będzie emocjonujący. Czeka nas kolejna edycja Grand Prix Debreczyna oraz mecze lig zagranicznych.

Poważna kontuzja żużlowej legendy. Zastąpi go zawodnik Startu

Żużel: Poważna kontuzja żużlowej legendy. Zastąpi go zawodnik Startu

Hubert Furmaniak

  • Anglia
19 sierpnia 2026

Scott Nicholls złamał obojczyk podczas ostatnich zawodów na Foxhall Stadium w Ipswich. Legendarny zawodnik odpuści nadchodzące spotkanie z Leicester Lions. Jego miejsce zajmie Adam Ellis.

Wielkie zamieszanie! Kibice ferują wyrok, żużlowiec odpowiada

Żużel: Wielkie zamieszanie! Kibice ferują wyrok, żużlowiec odpowiada

Hubert Furmaniak

  • Anglia
12 sierpnia 2026

Brytyjscy kibice uwielbiają teorie spiskowe. Richard Lawson natomiast ma ich dosyć. Brytyjczyk dosadnie powiedział o pewnych osobach, które tworzą teorie na temat jego przerwy.

20 punktów zawodnika Startu! Byli o krok od stracenia przewagi

Sport żużlowy. 20 punktów zawodnika Startu! Byli o krok od stracenia przewagi

Krzysztof Grzęda

  • Anglia
6 sierpnia 2026

Ipsiwch Witches wygrało 47-42 na własnym torze z Northampton Foxes. W barwach gości kapitalny występ zanotował Adam Ellis.

Czas na zaległy mecz Ekstraligi! Przed nami żużlowy czwartek

Żużel - Czas na zaległy mecz Ekstraligi! Przed nami żużlowy czwartek

Krzysztof Grzęda

  • Anglia
6 sierpnia 2026

Przed nami czwartek z żużlem. Czeka nas zaległy mecz Metalkas 2. Ekstraligi. Ponadto pojadą w Wielkiej Brytanii.

To ma uratować sezon Brennana. „Zobaczymy co z tego będzie”

Żużel: To ma uratować sezon Brennana. „Zobaczymy co z tego będzie”

Hubert Furmaniak

  • Anglia
31 lipca 2026

Tom Brennan i jego forma odciska swoje piętno na każdym z zespołów. Paul Hurry cieszy się, że Tom zostanie ściągnięty z trudnego numeru startowego. Widzi szansę na odbicie się ze słabszego okresu.

Mistrzowie kraju na kolanach! Tytuł nigdzie się nie rusza

Żużel: Mistrzowie kraju na kolanach! Tytuł nigdzie się nie rusza

Hubert Furmaniak

  • Anglia
30 lipca 2026

Ryan Douglas i jego Leicester Lions obronili KO Cup przeciwko Ipswich Witches. Tobiasz Musielak stanął na wysokości zadania, co było niewystarczające. Polak nie powiększy swojej kolekcji trofeów w Wielkiej Brytanii.

Żużlowy czwartek! Przed nami ciekawe zawody w Gnieźnie

Żużel: Żużlowy czwartek! Przed nami ciekawe zawody w Gnieźnie

Krzysztof Grzęda

  • Anglia
30 lipca 2026

Czwartek przyniesie nam trzy wydarzenia w żużlu. Młodzież będzie jechać w Gnieźnie, a dwa mecze zaplanwano w Wielkiej Brytanii.

Musielak walczył o tytuł. Lider PSŻ-u nie dał rady

Żużel: Musielak walczył o tytuł. Lider PSŻ-u nie dał rady

Hubert Furmaniak

  • Anglia
27 lipca 2026

Ipswich Witches i Leicester Lions zmierzyli się w ramach finału Premiership KO Cup. Tobiasz Musielak ma szansę na trofeum. Wszystko po remisie w pierwszym meczu.

Galeria

Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale


3 sierpnia 2026, zdjęć: 0

Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

Historyczne chwile i wielkie emocje. Australijczyk mistrzem świata (galeria)


13 lipca 2026, zdjęć: 0

Historyczne chwile i wielkie emocje. Australijczyk mistrzem świata (galeria)

Przyjemski wygrywa! Kolejne problemy zawodnika Stali Gorzów (galeria)


11 lipca 2026, zdjęć: 0

Przyjemski wygrywa! Kolejne problemy zawodnika Stali Gorzów (galeria)

Światowe gwiazdy musiały się ratować. Wielkie emocje (galeria)


23 czerwca 2026, zdjęć: 0

Światowe gwiazdy musiały się ratować. Wielkie emocje (galeria)

Zobacz wszystkie galerie

Patronat medialny - zawodnicy

  • Adam Bednář

  • Mateusz Bartkowiak

  • Wiktor Lampart

  • Krystian Pieszczek

  • Michał Knapp

  • Mateusz Cierniak

  • Tobiasz Musielak

Urodziny obchodzą dziś

  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Oleg Michaiłow

    23.08.1999r. (27l.)
  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Jaroslav Vaníček

    23.08.2006r. (20l.)
  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Kjastas Puodżuks

    23.08.1986r. (40l.)
  • Tobias Thomsen

    23.08.1994r. (32l.)
  • Pech obrońców tytułu. Ogromne emocje w finale

    Antti Vuolas

    23.08.1999r. (27l.)

PGE EKSTRALIGA

Drużyny M PKT B +/-
Fogo Unia Leszno 12 20 4 80
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 12 0 0 -256
Betard Sparta Wrocław 12 23 5 94
Stelmet Falubaz Zielona Góra 12 7 1 -104
Bayersystem GKM Grudziądz 12 14 1 5
Gezet Stal Gorzów 12 13 2 1
Orlen Oil Motor Lublin 12 17 3 65
PRES Grupa Deweloperska Toruń 12 22 4 115

METALKAS 2. EKSTRALIGA

Drużyny M PKT B +/-
Abramczyk Polonia Bydgoszcz 13 32 6 253
Cellfast Wilki Krosno 14 10 2 -36
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 14 17 3 -48
Polonia Piła 13 11 2 -149
Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski 14 11 3 -61
Hunters PSŻ Poznań 13 17 2 -11
INNPRO ROW Rybnik 14 19 5 47
Dakar Development Stal Rzeszów 13 17 3 5

KRAJOWA LIGA ŻUŻLOWA

Drużyny M PKT B +/-
Speedway Kraków 12 8 1 -71
OK Kolejarz Opole 12 14 3 -11
Trans MF Landshut Devils 12 21 5 67
Śląsk Świętochłowice 12 6 0 -130
Ultrapur Omega Gniezno 12 18 4 18
LVBET Lokomotiv Daugavpils 12 13 2 -8
Wybrzeże Gdańsk 12 25 6 135

PARTNERZY

PARTNERZY

PARTNERZY

SpeedwayNews Logo

Wydawca:
IBO Media Dagmara Starzec
32-015 Stanisławice 318
e-mail: [email protected]

  • Kontakt z redakcją
  • Dołącz do speedwaynews.pl
  • Pokaż się u nas
  • Regulamin
  • Polityka Prywatności
  • Informacje o RODO
  • Zarejestruj się
  • O serwisie
  • Galerie zdjęć

2025 © speedwaynews.pl - Wszelkie prawa autorskie wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione

Na portalu speedwaynews.pl używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym.
Ustawienia plików cookiesZgadzam się
Zarządzaj polityką cookies

Polityka prywatności

Serwis speedwaynews.pl zaktualizował swój Regulamin i Politykę prywatności w związku z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady UE (RODO).

W związku z powyższym chcielibyśmy poinformować Cię o kilku istotnych informacjach związanych z przetwarzaniem Twoich danych. Pod adresem Informacje o RODO dowiesz się więcej na temat sposobu gromadzenia, wykorzystywania i udostępniania danych przez nasz serwis. Prosimy zapoznaj się z opisanymi zasadami i zaakceptuj je poprzez zaznaczenie pola „zgadzam się”. Pamiętaj, że zawsze możesz wycofać zgodę.
Wymagane
Always Enabled
Nie wymagane
SAVE & ACCEPT