Krono-Plast Włókniarz Częstochowa o mały włos nie dokonał cudu. Czy taka sytuacja powinna się w ogóle wydarzyć?
Cztery punkty. Dokładnie tyle zabrakło do utrzymania drużynie Krono-Plast Włókniarz Częstochowa. Zespół, który przegrał wszystkie spotkania rundy zasadniczej, był o mały włos od sprawienia jednej z największych sensacji w sporcie żużlowym kilku ostatnich lat. To wszystko dzięki obecnemu regulaminowi. Czy tak powinna wyglądać decydująca faza sezonu?
Faza play-down dodaje emocji i kontrowersji
Nikt nie zaprzeczy, że faza play-down niespodziewanie dostarczyła mnóstwo emocji w końcówce roku. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa był o krok od uniknięcia spadku z PGE Ekstraliga. Przypomnijmy, że ,,Lwy” przegrały absolutnie każdy mecz w rundzie zasadniczej. Następnie polegli dwukrotnie z Bayersystem GKM-em Grudziądz w meczu fazy play-down. Dwumecz z Gorzowem rozpoczęli od domowej porażki czterema punktami. Wszystkie gwiazdy na niebie wskazywały spadek Częstochowy. Na stadionie im. Edwarda Jancarza prawie doszło do sensacji. Włókniarz wygrał bowiem swój pierwszy, jak i ostatni mecz w tym roku. Nie odrobił jednak strat z meczu domowego i spadł z PGE Ekstraligi. Czy tak to powinno wyglądać?
Szesnaście punktów. Tyle zdobyła Gezet Stal Gorzów w rundzie zasadniczej w tym sezonie. Byli zaledwie sześć punktów od walki o medale. Nowy system sprawił jednak, że zamiast odpoczynku musieli walczyć o utrzymanie. Dodatkowa presja, wydatki oraz przestrzeń do łapania kontuzji zrobiły swoje. Gezet Stal Gorzów co prawda obroniła się przed Włókniarzem, ale nadal jest w fatalnej sytuacji. Po całej fazie paly-down, w której kontuzji uległ Oskar Paluch a stan zdrowia Adama Bednara stoi pod znakiem zapytania, Stal Gorzów szykuję się do barażu.
O krok od sensacji
Zastanówmy się jednak czy tak to powinno wyglądać. Gdyby Krono-Plast Włókniarz Częstochowa utrzymał się w tym roku, byłby to jeden z największych absurdów regulaminowych ostatnich lat. Drużyna, która na osiemnaście spotkań przegrywa siedemnaście i minimalnie wygrywa jeden, była o mały włos od sprawienia sensacji i utrzymania się. System play-down na pewno gwarantuje emocje. Problemem jest jednak fakt jak bardzo premiuje on drużyny z samego dna tabeli. Najsłabsze zespoły z ligi nie muszą starać się przez cały sezon. Wystarczy, że zdrowo dotrwają do fazy play-down. Tam mogą liczyć na trochę szczęścia. Wystarczy kontuzja lub dwie u rywala i cały rok pracy drużyny przeciwnej może wylądować w śmieciach.
System ten na pewno zapewnił dodatkowe spotkania i emocje. Efektem ubocznym fazy play-down jest jednak kuriozalna sytuacja. Teoretycznie zespół, który chce się tylko utrzymać w PGE Ekstralidze, nie musi nawet odjechać spotkania aż do fazy play-down. Obecna forma walki o utrzymanie budzi sporo kontrowersji. Czy faza play-down ma rację bytu i powinna być stosowana w przyszłości w PGE Ekstralidze?
Anders ThomsenAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!