Po niemrawym początku sezonu, Hunters PSŻ Poznań wrócił na właściwe tory. Ekipa Eryka Jóźwiaka i Jacka Kannenberga dopiero co wygrała w Krośnie, czym zapewniła sobie dobrą sytuację w tabeli. Zwyżka formy "Skorpionów" ma twarz Kacpra Pludry, który był jednym z bohaterów meczu na Podkarpaciu.
46:43 w Krośnie na korzyść Hunters PSŻ Poznań – taki wynik wielu uznało za niespodziankę. Dzięki triumfowi przy ul. Legionów, „Skorpiony” zajęły wygodne miejsce w fotelu dla wicelidera Metalkas 2. Ekstraligi. Drużynie Eryka Jóźwiaka i Jacka Kannenberga nie przeszkodziła nawet porażka 0:5 w wyścigu nr 13. – Wykonaliśmy bardzo ważny krok w kierunku play-off, ale tak naprawdę przed nami jeszcze dużo pracy – powiedział nam Kannenberg.
– Tabela jest bardzo spłaszczona. W ostatecznym rozrachunku o tym, która z drużyn znajdzie się w play-off mogą zadecydować poszczególne punkty bonusowe, przyznawane za zwycięstwo w dwumeczu. Jeśli chodzi o biegi od 13 do 15 to chyba najłatwiej można to opisać słowami „z nieba do piekła i z piekła do nieba”. Na szczęście po mało komfortowej sytuacji z biegu nr 13, nasi zawodnicy udźwignęli wyścigi nominowane. Ostatecznie wyjechaliśmy z Krosna z bardzo ważnym zwycięstwem – podkreślił rozmówca portalu speedwaynews.pl.
PSŻ Poznań ma mocnego Pludrę
Ostatnie dobre wyniki ekipy z Poznania mają twarz Kacpra Pludry. Wychowanek Unii Leszno przyszedł do klubu z zaplecza PGE Ekstraligi po nieudanym sezonie w elicie. Początki wśród „Skorpionów” nie były powalające. Mecz w Ostrowie Wielkopolskim był całkowicie do zapomnienia, Pludra nie poszalał też w Bydgoszczy.
Ostatnie trzy spotkania to prawdziwy renesans formy 23-latka. Polak znacząco pomógł drużynie w odwróceniu meczu z Łodzią (45:45, 11+3 Pludry), dobrze spisał się w Rybniku, a w Krośnie można go nazwać nawet bohaterem zespołu. 8+2 na trudnym terenie wygląda dobrze, podobnie jak ważny punkt w wyścigu nr 14. Pludra wyprzedził wówczas na dystansie ambitnie jadącego Radosława Kowalskiego.
– Jeśli chodzi o dyspozycje Kacpra, to sam byłem zaskoczony jego dyspozycją w meczu przeciwko drużynie z Ostrowa. Obserwując, ile pracy wykonał w trakcie okresu przygotowawczego oraz to, jak się spisywał w przedsezonowych sparingach, byłem spokojny o jego formę – zdradził menedżer Jacek Kannenberg.
– W związku z tym uznaję, że Ostrów to był wypadek przy pracy, co zresztą pokazały kolejne mecze. O przyczyny zwyżki najlepiej zapytać bezpośrednio Kacpra. Ze swojej strony mogę zapewnić, że wraz z Erykiem obdarzyliśmy go zaufaniem. Jak na razie daje to pozytywne skutki – dodał Kannenberg.
Brakuje skutecznego Smektały
Hunters PSŻ Poznań ma prawdziwego asa w osobie Ryana Douglasa. W Krośnie pozytywnie wypadli również Dimitri Berge oraz Niels Kristian Iversen. Ten ostatni powinien jednak uważać na włączony przez arbitra czas. Ekipie z Wielkopolski brakuje – tylko i aż – będącego w dobrej formie Bartosza Smektały. Wychowanek Unii Leszno miał jeden przebłysk w starciu z Cellfast Wilkami. Wygrał wyścig nr 12, co znacząco przybliżyło przyjezdnych do triumfu. „Smyk” chciałby podążyć drogą Kacpra Pludry.
– Na pewno sam Bartek liczy na więcej punktów, niż te które zdobył w poprzednim meczu. Niemniej, poza samym zwycięstwem, najwięcej radości wzbudził u mnie uśmiech na twarzy naszego kapitana. To po wygranym biegu 12, bez którego ciężko byłoby nam wywieźć korzystny rezultat końcowy. Odbyliśmy z Bartkiem i Erykiem, krótką rozmowę przed czwartą serią. Wiedział o tym, że ma nasze wsparcie i zadanie do wykonania. Wywiązał się z tego bardzo dobrze. Trzymam kciuki za Bartka i wierzę w to, że jest w stanie dać nam jeszcze w tym sezonie dużo radości – zakończył Jacek Kannenberg.
PSŻ PoznańAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!