Trzęsienie ziemi w szwedzkim żużlu! Bartosz Zmarzlik opuszcza Lejonen Gislaved i odchodzi z Bauhaus-Ligan. Szef klubu Anders Fröjd ujawnia powody i ostro uderza w federację: "Chcieli uratować dziesięciu zawodników, a wygonili gwiazdy!".
Trzęsienie ziemi w szwedzkiej ekstralidze staje się faktem, a jego głównym bohaterem jest Bartosz Zmarzlik. Wielokrotny mistrz świata i bezapelacyjna gwiazda czarnego sportu odchodzi z Lejonen Gislaved i w przyszłym sezonie nie pojawi się na torach Bauhaus-Ligan. Smutną wiadomość dla miejscowych kibiców obwieścił manager zespołu, Anders Fröjd, zaraz po tym, jak jego ekipa odpadła z tegorocznych rozgrywek play-off. Powód rozstania nie leży jednak w sprawach finansowych czy kryzysie formy, lecz w kontrowersyjnych zmianach regulaminowych, które zatrzęsły szwedzkim parkiem maszyn.
Głównym zapalnikiem zamieszania jest bezprecedensowa decyzja szwedzkiej federacji SVEMO oraz organizatorów ligi, którzy postanowili ukrócić sprzętowy wyścig zbrojeń. Władze oficjalnie ogłosiły wprowadzenie wyłącznego monopolu oponiarskiego – od 2027 roku jedynym dostawcą ogumienia dla wszystkich szwedzkich rozgrywek zostanie czeski koncern Mitas. W ten sposób SVEMO chce wyrównać szanse, obniżyć koszty i ukrócić dominację zawodników inwestujących gigantyczne sumy w selekcjonowane partie opon od dotychczasowych dostawców, takich jak Anlas. Dla zawodników światowej czołówki oznacza to jednak całkowity przewrót w dotychczasowych nawykach sprzętowych.
Decyzja centrali wywołała potężne wzburzenie wśród obcokrajowców. Anders Fröjd w rozmowie ze szwedzkim Radiosporten nie ukrywał rozgoryczenia i w mocnych słowach odniósł się do polityki federacji, komentując odejście Polaka do ligi duńskiej.
– Zdecydowali się uratować dziesięciu szwedzkich kierowców, ustalając konkretną markę opon, która jest tańsza. I wtedy gwiazdy po prostu nie chcą przyjeżdżać. Nie wiem, czy chwytają się brzytwy na stogu siana, czy co oni tam robią. Po prostu nie wiem – wyrzucił z siebie opiekun Lejonen.
Fröjd potwiedził, że cztero-krotny czempion podjął już twardą decyzję. – Nie wiem dokładnie, co się stanie z budową składu Lejonen na kolejne lata, jest za wcześnie, by mówić o roku 2027. Jedyne, co wiem na pewno, to że Bartosz Zmarzlik pojedzie w Danii właśnie z powodu tej reguły oponiarskiej. Nikt inny nie powiedział jeszcze wprost, że wybiera Danię, ale Zmarzlik już tak – dodał działacz z Gislaved.
Bunt przeciwko monopolowi Mitasa to nie tylko domena Zmarzlika. W mediach społecznościowych jeszcze przed oświadczeniem szefa Lejonen wybuchła prawdziwa burza, w której udział wziął Robert Lambert. Brytyjczyk dopytywał z kpiną, czy szwedzkie władze za chwilę zaczną narzucać wszystkim jednakowe silniki lub sprzęgła. Na utyskiwania gwiazd Grand Prix na łamach Speedwayfans.se odpowiadał jednak stanowczo szef wyścigów torowych w SVEMO, Krister Gardell. Działacz tłumaczył, że nowa opona Mitas zamknie się w kwocie 600 koron szwedzkich netto, podczas gdy obecnie żużlowcy płacą za wyroby konkurencji nawet 1200 koron. Zdaniem Gardella oburzenie Lamberta wynika po prostu z faktu utraty osobistych kontraktów sponsorskich z dostawcami, których nie będzie mógł promować na szwedzkich torach.
Niezależnie od intencji federacji, cenę za oszczędności szwedzkich ligowców zapłacą tamtejsi kibice. Utrata Bartosza Zmarzlika na rzecz ligi duńskiej to potężny cios w prestiż Bauhaus-Ligan. Monopol czeskiego Mitasa, zamiast zjednoczyć środowisko, otworzył potężny wyłom między federacją a światową elitą, a transfer polskiego mistrza do Danii może być dopiero początkiem wielkiego odpływu gwiazd ze Skandynawii.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!