PRES Grupa Deweloperska Toruń pokonał Fogo Unię Leszno 46:44. Duża w tym zasługa Noricka Bloedorna, którego problemy ze sprzętem pozbawiły dwucyfrowej zdobyczy punktowej. W niedzielny wieczór polały się łzy, a zawodnika pocieszało kierownictwo klubu.
19 kwietnia Norick Bloedorn witał się z kibicami z Motoareny podczas meczu ligowego. Niemiec zastąpił w drużynie Piotra Barona Jana Kvecha, którego fani z grodu Kopernika zdążyli bardzo polubić. Teraz to były zawodnik PSŻ Poznań zajmuje pozycję u24. W starciu z Fogo Unią Leszno mógł nawet zbliżyć się do kompletu punktów, ale dwukrotnie sprzęt odmówił posłuszeństwa. Po ostatnim występie polały się łzy, a Bloedorna pocieszali m.in. prezses Ilona Termińska i Adam Krużyński.
– Jestem bardzo rozczarowany. Byliśmy tak blisko perfekcyjnego debiutu. Zwłaszcza ten pierwszy defekt (wyścig nr 5, Niemiec prowadził – dop. red.), który zanotowałem tuż przed metą. Wiecie, poświęciłem całe swoje życie, by tu dzisiaj być. Zainwestowałem duże pieniądze, aby rywalizować z takimi zawodnikami. A potem dzieje się coś takiego. Nie mogę tego zaakceptować – powiedział po zawodach Norick Bloedorn.
Bloedorn tłumaczy, co się stało z jego sprzętem
Jedno trzeba podkreślić – w niedzielę Niemiec był piorunująco szybki. W wyścigu nr 5 wiózł za plecami duet Zengota – Kołodziej i stracił wydawało się pewną „trójkę” na samym końcu. Później Bloedorn jechał na tyle dobrze, że zasłużył na wyścig nominowany, kosztem Patryka Dudka. Przy wyniku 40:38, stworzył parę z Robertem Lambertem. Brytyjczyk sprytnie wpuścił w taśmę Bena Cooka, i „Anioły” rywalizowały z duetem młodzieżowców. Nazar Parnicki – Kacper Mania. Wydawało się, że Torunianie są na pole position i mogą rozstrzygnąć sprawę zwycięstwa w meczu.
Tymczasem fani z Torunia otrzymali niemiłą niespodziankę. Lambert nie poradził sobie z Parnickim, a z tyłu Bloedorna ponownie zawiódł sprzęt. Niemiec nie ukrywał rozgoryczenia, choć koniec końców jego występ trzeba ocenić pozytywnie. Pozostawało jednak pytanie – co się stało z motocyklem?
– W pierwszym przypadku miałem jedną niedokręconą śrubę w układzie napędowym. No więc, po prostu wypadła śruba, wpadła do paska i go zniszczyła – zdradził Bloedorn. – W drugim przypadku najprawdopodobniej chodziło o brud w gaźniku. Przed wyścigiem wymienialiśmy filtry powietrza i wówczas mogło się coś dostać do gaźnika – wyjaśnił w rozmowie ze speedwaynews.pl.
Dla wielu kibiców z Torunia w przypadku Bloedorna szklanka będzie do połowy pełna. Zawodnik pokazał bardzo duży potencjał w meczu, rozgrywanym przed własną publicznością. Dysponował świetnymi startami i równie dobrze wyglądał na dystansie. Kolejny test już w najbliższy piątek. PRES Toruń uda się na wyjazd do Częstochowy.
Bastian Pedersen (N), Norick Blodorn (B), Wadim Tarasienko (C), Mikkel Michelsen (Ż)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!