Jan Kvech notuje fenomenalny sezon 2026. Tak dobrej wersji reprezentanta Czech nie spodziewali się nawet najwięksi fani 24-latka. Za sympatycznym zawodnikiem już tęsknią w Toruniu, a to jeszcze nie jest jego ostatnie słowo.
13 czerwca obserwowaliśmy z bliska, jak Jan Kvech wygrywa z rywalami i torem w Lonigo. Awans do cyklu SEC 2026 był ukoronowaniem znakomitych tygodni reprezentanta Czech. W momencie pisania tego tekstu, 24-latek ze Strakonic jest najlepszym zawodnikiem Metalkas 2. Ekstraligi, z rewelacyjną ŚBP 2,566. – Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Staramy się poprawiać co roku, co mecz, prawda? Cieszę się z progresu, wszystko mi pasuje – powiedział uśmiechnięty Kvech w rozmowie ze speedwaynews.pl.
Po naszym spotkaniu, Kvech zdobył jeszcze 15 punktów w Bydgoszczy (w 6 startach) i komplet 13+2 w domowym spotkaniu z H. Skrzydlewska Orłem Łódź (w 5 startach). Wstydu nie było we Wrocławiu, gdzie podczas pełnej zwrotów akcji rundy SGP Czech odpadł dopiero w wyścigu ostatniej szansy. Próbowaliśmy przekonać naszego rozmówcę by zdradził, co takiego zmienił, że przyniosło iście piorunujące efekty.
– Zawsze stawiam sobie ambitne cele. Mierzę bardzo wysoko i staram się do tego dojść. Nic konkretnego w stosunku do zeszłego roku się nie zmieniło. To jest praca od pięciu, sześciu, nawet siedmiu lat. Z Filipem Siterą robimy wszystko, co w naszej mocy i cieszymy się z tego progresu – odpowiedział Jan Kvech.
Kvech ulubieńcem w Toruniu. Już za nim tęsknią
W sezonie 2025 Jan Kvech nie był może liderem ekipy PRES Grupa Deweloperska Toruń, ale miał swój ważny udział w mistrzowskiej kampanii. Kibice docenili m.in. jego wkład w budowanie atmosfery, która była ważnym atutem zespołu Piotra Barona. Niektórzy fani z grodu Kopernika twierdzą nawet, że trzeba było zostawić w klubie Czecha, a odpuścić np. Mikkela Michelsena.
Będąc całkowicie poważnym – Kvech odszedł z Torunia, bo nie mógł już pokrywać pozycji U24 i 99% obserwatorów żużla uznała ten ruch za naturalny. Jak podkreśla sam zainteresowany, świetne wspomnienia z Motoareny pozostają w jego sercu. – Bardzo się cieszę, że kibice o mnie pamiętają, ale trzeba przyznać, że nie miałem najlepszego sezonu. Może kiedyś jeszcze uda mi się pokazać na tym stadionie. Teraz muszę się poprawiać, eliminować błędy przy motocyklu i moje – podkreślił 24-latek z Innpro ROW-u Rybnik.
Na ten moment Czech nie podjął decyzji odnośnie ewentualnego powrotu do PGE Ekstraligi. Niewykluczony jest scenariusz z pozostaniem w Rybniku.
Najpierw SEC, potem powrót do Grand Prix?
Wspominaliśmy na wstępie, że z Kvechem spotkaliśmy się 13 czerwca w Lonigo. Zawody SEC Challenge pokazały, że w obecnej formie Czech jest w stanie wygrać nie tylko z przeciwnikami, ale również z arcytrudnym torem. We Włoszech as ROW-u Rybnik świetnie wychodził ze startu, więc miał ułatwione zadanie. Jednocześnie sam przyznał, że nie było mowy o przyjemnym ściganiu i przerwanie zawodów po czwartej serii było dobrą decyzją, gdyż zdrowie jego i kolegów jest najważniejsze.
– Cieszę się z tego awansu, bo bardzo chciałem dostać się do SEC. Jak już mówiłem, stawiam sobie ambitne cele i czemu nie powalczyć o Grand Prix? Nikt nie przyjedzie na finały, żeby zajmować ostatnie miejsca. Mogę obiecać, że dam z siebie wszystko – zakończył uśmiechnięty Kvech.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!