Anders Thomsen szykuje się do ósmego roku startów dla Gezet Stali Gorzów. Duńczyk wierzy, że klub stać na spokojne utrzymanie w PGE Ekstralidze. Odpowiada również na słowa prezesa Wojciecha Stępniewskiego.
Anders Thomsen kolejny rok spędzi jako żużlowiec Gezet Stali Gorzów. Choć przez pewien moment można powiedzieć, że jego nazwisko przejawiało się jako zainteresowanego do zmiany klubu, Duńczyk traktuje Gorzów jak swoje miasto. Były uczestnik cyklu Speedway Grand Prix przekonuje, że ma swój cel i chce go osiągnąć.
– Ósmy rok jazdy w tym samym klubie naprawdę robi wrażenie. Czuję się jednak, jakbym zaczął tu startować w ubiegłym sezonie. Czas szybko biegnie, a ja uzmysławiam sobie, że po Danii Gorzów stał się moim drugim domem – powiedział Anders Thomsen dla Gazety Lubuskiej. – Pokochałem to miasto, pokochałem ludzi. Kiedy potrzebuję coś tutaj załatwić, nie muszę używać GPS-u. Bo jestem u siebie, bo znam to miasto i jego mieszkańców. Wiem, do kogo zadzwonić. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie moje występy w zeszłym roku były satysfakcjonujące dla kibiców, ale bardzo chciałem zostać w Stali. Także po to, by pomóc jej utrzymać się w PGE Ekstralidze na kolejny sezon. To będzie forma spłacenia przeze mnie długu, jaki mam wobec tego środowiska. Ono nigdy mnie nie zawiodło, zawsze wspierało.
Utrzymanie przede wszystkim
Gezet Stal Gorzów dokonała kilku zmian. Kluczowe okazało się odejście Martina Vaculika, który przeniósł się do Orlen Oil Motoru Lublin. W drugą stronę powędrował Jack Holder, co można nazwać sukcesem na rynku transferowym gorzowskiego zespołu. Paweł Przedpełski czy… Marcel Szymko to również nowe nazwiska, ale zmieniła się tak samo koncepcja. Więcej szans otrzymają młodzi zawodnicy. Zdaniem Thomsena to Stal stać na spokojne utrzymanie.
– Rzeczywiście mamy zmienioną sytuację. Pojawili się nowi zawodnicy, jest nowy zarząd klubu. Być może na papierze nie jesteśmy najmocniejszym teamem PGE Ekstraligi, ale mamy naprawdę duży potencjał. Myślę zarówno o gronie bardzo zdolnych juniorów, jak też o seniorach. Sądzę, że stać nas na skuteczną walkę o piątą lub szóstą lokatę. Czyli na spokojne utrzymanie się w elicie – mówi żużlowiec. – (…) O zdobyciu mistrzostwa nie będę mówił, bo natychmiast znajdę wielu oponentów. Ale rola underdoga? Bardzo by mi odpowiadała. Taka polegająca na zrobieniu problemów kilku faworytom. Wszyscy jeździmy na dwóch kołach, wszyscy podobnie przygotowujemy się do sezonu. Jeśli znajdziemy dobry sprzęt, a w drużynę będzie panowała dobra atmosfera, wszystko może się zdarzyć.
Jack Holder przychodzi ze sporymi oczekiwaniami. Wychodzi z cienia Bartosza Zmarzlika i otrzyma swój reflektor, dzięki któremu może przekonać do siebie kolejnych kibiców. Anders Thomsen z pewnością uważa, że na Holderze będzie trzeba zawiesić oko, ale cała drużyna ma pojechać dobry sezon.
– Myślę, że podobne oczekiwania były wobec mnie również w poprzednich latach. Taka sytuacja nie jest dla mnie żadną nowością, jestem do niej w pełni przygotowany. Ale zawsze liczy się cała drużyna, nie tylko jej teoretyczni liderzy. Wszyscy muszą się czuć jednością, wszyscy muszą walczyć. To jedyna droga do sukcesu – przyznaje zawodnik gorzowskiego klubu.
Niemożliwe do zrealizowania?
Prezes Speedway Ekstraliga Wojciech Stępniewski w jednym z ostatnich wywiadów przyznał o swojej wizji, gdzie zawodnicy mogą podpisywać kontrakt tylko z danym ośrodkiem. Zdaniem Thomsena jest to awykonalne przez czynnik finansowy.
– Trudno mi sobie wyobrazić, by jeden kraj zatrzymał wszystkich żużlowców. Wiem, że w innych dyscyplinach sportu to normalna sytuacja, ale w speedway’u jest trochę inaczej. Główne ze względu na realia finansowe.
Anders ThomsenAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!