Piotr Pawlicki w gorzkich słowach wypowiedział się na temat swojej dyspozycji w ostatnich meczach sezonu. Polak nie był wobec siebie łaskawy i wskazał siebie winnym braku brązowego medalu swojej drużyny.
Fogo Unia Leszno w tym roku ponownie znalazła się wśród najlepszych drużyn w kraju. „Byki” po rocznym pobycie na ekstraligowym zapleczu wywalczyli awans, a już jako beniaminek odnieśli pierwszy sukces. Takim niewątpliwie był awans do fazy play-off. Podopiecznym Rafała Okoniewskiego nie udało się jednak wywalczyć medalu Drużynowych Mistrzostw Polski. Wychowanek Unii w tym wypadku brutalnie wypowiedział się na temat swojej formy.
Beniaminek PGE Ekstraligi bez kompleksów radził sobie na najwyższym szczeblu rozgrywek. Unia uniknęła walki o utrzymanie i stanęła przed szansą, aby w pierwszej kampanii po powrocie wywalczyć medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Zespół z Leszna utarł nosa rywalom i zakończył rundę zasadniczą na czwartym miejscu.
W półfinale „Bykom” przyszło zmierzyć się z Betard Spartą Wrocław. Losy dwumeczu bardzo szybko się dla nich skomplikowały, gdyż na Stadionie im. Alfreda Smoczyka Wrocławianie odnieśli przekonujące zwycięstwo. Fogo Unia Leszno postawiła się rywalom na wyjeździe, jednak to żółto-czerwoni wjechali do finału.
Drużynie z Leszna pozostała rywalizacja o brąz. W pierwszej jej połowie Unia wywalczyła sobie dwa punkty przewagi, jednak w Lublinie miejscowy Orlen Oil Motor nie dał żadnych szans leszczyńskiej ekipie. Brak medalu był rozczarowaniem dla Piotra Pawlickiego, który wziął na siebie winę za taki obrót spraw.
– Do pewnego momentu było dobrze, a potem już coraz gorzej. Tak mogę ocenić sezon na gorąco, bo jeszcze nie przetrawiłem wszystkiego w głowie. Na razie jest takie poczucie, że czuję się winny temu wszystkiemu, że nie udało nam się zakończyć sezonu z medalem. Kiedy moje punkty się zgadzały, to było dużo łatwiej o dobry wynik drużynowy. Biorę to na klatę, trzeba to teraz przepracować i wyciągnąć odpowiednie wnioski – mówił Polak podczas spotkania z kibicami cytowany przez portal głosleszna.pl.
Piotr Pawlicki sezon rozpoczął w bardzo dobrym stylu. 31-latek w pierwszej części rozgrywek był filarem swojej drużyny. Ostatnie mecze tegorocznych zmagań były dla niego jednak srogim rozczarowaniem. Od 14. kolejki nie był on bowiem w stanie zdobyć ani jednej „dwucyfrówki”.
To spowodowało, że pogorszyła się jego średnia biegowa, która na koniec sezonu wyniosła ostatecznie 1,839 pkt/bieg. Nie da się ukryć, że nie jest to rezultat satysfakcjonujący samego zawodnika, co wynika z jego słów.
W przyszłym roku Piotr Pawlicki nadal ma reprezentować barwy swojej macierzystej drużyny. Żużlowiec przedłużył umowę z klubem do sezonu 2028 i ma stanowić o sile zespołu. Początek tegorocznych rozgrywek pokazał, że byłego uczestnika FIM Speedway Grand Prix stać na dobre występy.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!