Lech Kędziora od lat jest zaangażowany w żużlowe środowisko. Szkoleniowiec czuje, że musi załatwić jeszcze kilka ważnych spraw, zanim odejdzie na spokojną emeryturę.
Lech Kędziora jako żużlowiec ścigał się dla dwóch ośrodków. Jako wychowanek GKM-u Grudziądz, udał się w sezonie 1986 na kontrakt do Ostrowa Wielkopolskiego. Jednakże rozpoczęcie nowego rozdziału w żużlowym światku, to zasługa braków trenerskich w grudziądzkim zespole. Trener wraca wspomnieniami do momentu, kiedy to zdecydował się podjąć rękawice.
– Był to czas, kiedy w latach 80-tych w Grudziądzu doszło do zmiany trenerów. Odeszli Ryszard Nieścieruk, do Bydgoszczy, i Staszek Chomski, który wrócił do Gorzowa. GKM praktycznie został bez trenera. Zapytano mnie czy pojadę na egzamin. Pojechałem do Leszna. Na tym egzaminie byli również Janek Ząbik, Piotrek Pyszny, Janek Grabowski. Trzeba przyznać, że to był ciekawy zestaw ludzi. W komisji byli inżynier Zbigniew Flesiński, Józef Olejniczak i Roman Cheładze. Zdałem egzamin i od razu po nim wziąłem się do roboty. Byłem szczęśliwy, ale i pełen obaw – powiedział Lech Kędziora dla trojmiasto.pl.
Gdzie jest ciężej?
Kędziora może powiedzieć, że zna żużel z obu stron bandy. Dlatego też może radzić odpowiednio młodym zawodnikom, znając realia tej dyscypliny. Zapytany o to, która część rzemiosła wymaga większego poświęcenia, odpowiedział jednoznacznie:
– Zdecydowanie bycie trenerem. Jak jesteś żużlowcem to martwisz się tylko o siebie. Gdy w latach 80-tych GKM jeździł w drugiej lidze to jako trener miałem pełen zestaw obowiązków. Musiałem się skupić tylko na drużynie. Było dwóch mechaników na siedmiu zawodników, dwa Żuki, albo Żuk i Nysa i tak jechaliśmy na mecz do Tarnowa czy Rzeszowa. Do tego były jeszcze przyczepki z motocyklami. Później były autobusy przerabiane, tak żeby przewozić w nich motocykle.
Nie zwalnia tempa
68-latek świetnie się odnajduje w innych warunkach. Obecnie pracuje z Wybrzeżem Gdańsk, gdzie otacza się młodymi zawodnikami i działaczami. To go zdecydowanie popycha do tego, aby nadal walczyć na żużlowych torach z perspektywy parku maszyn. Jego misja jest awans z gdańskim zespołem.
– Pracuję z młodymi ludźmi, myślę tu o ludziach zarządzających drużyną i zawodnikach, dzięki nim czuję się młody duchem – dodał wybitny trener Wybrzeża Gdańsk.
Lech KędzioraAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!