Nowe porządki na stadionie im. Edwarda Jancarza! Grzegorz Węglarz zastąpił Jarosława Gałę na stanowisku toromistrza Stali Gorzów i już teraz prowadzi gruntowne prace na owalu. Zmiana geometrii, dosypanie nowej nawierzchni i obietnica prawdziwego widowiska.
Cisza na stadionie im. Edwarda Jancarza bywa złudna. Choć dla fanów czarny sport zapada w zimowy sen i budzi się wiosną, gdy taśma po raz pierwszy pójdzie w górę, w parku maszyn i na samym owalu praca trwa w najlepsze. W sztabie Stali Gorzów doszło do kluczowej zmiany – stanowisko toromistrza przejął Grzegorz Węglarz, zastępując Jarosława Gałę. Nowy opiekun nawierzchni nie traci czasu i prowadzi intensywne prace pielęgnacyjno-remontowe, by gorzowski tor przestał kojarzyć się z jazdą gęsiego, a zaczął gwarantować twardą walkę o oczka na całej swojej szerokości.
Walka z czasem i zabezpieczenie owalu przed zimą
Przygotowanie nawierzchni do zimy to dla każdego toromistrza sprawdzian generalny przed nadchodzącym sezonem. Przejęcie toru po wieloletnim poprzedniku wymaga połączenia szacunku do wykonanej wcześniej pracy z odważnym wprowadzeniem autorskich korekt. Grzegorz Węglarz ma świadomość, jak duże wyzwanie przed nim stoi.
– Siemanko kibice Stali Gorzów. Jestem Grzegorz Węglarz, w tym roku będę przygotowywał tor na sezon. Sezon żużlowy wcześnie się rozpoczyna w sumie dla kibica w marcu, w kwietniu, jak się zaczyna liga, ale toromistrz musi zamknąć tor na zimę i podjąć radykalne prace na torze, gdzie jeszcze jest przejęcie toru po byłym toromistrzu. Wiadomo, że trzeba zrobić tę robotę – przyznaje nowy toromistrz Stali Gorzów w klubowym materiale wideo.
W ubiegłych rozgrywkach jednym z najczęściej podnoszonych tematów przez kibiców i ekspertów był deficyt ścieżek do wyprzedzania na gorzowskim owalu. Często o losach biegów decydował wyłącznie moment startowy, co pokazują także dane PGE Ekstraligi. Obiekt im. Edwarda Jancarza był najgorszy w całej lidze pod względem ścigania, gdzie średnio podczas meczu ligowego było 7,11 mijanki. Sztab szkoleniowy wraz z zarządem podjął decyzję o dosypaniu nowego materiału, co ma całkowicie zmienić charakterystykę ścigania przy ul. Śląskiej.
– Mieliśmy w tym sezonie mniej tych mijanek. Stwierdziliśmy ze sztabem i z całym zarządem, że dosypiemy trochę nawierzchni, żeby coś tam się zaczęło dziać, żeby się udało zrobić mijanki, no i oczywiście wynik. No ale to wszystko nam pokaże wiosna, wiosna-lato, tak jak przyjdzie sezon. A teraz na zimę – trzeba go dobrze zabezpieczyć, żeby w niego jak najmniej wilgoci weszło, śniegu, mrozów, po prostu żeby był dobrze zamknięty na zimę – tłumaczy Węglarz.
Ciężki sprzęt w ruchu. Geometria i łuki pod lupą
Na obiekcie im. Edwarda Jancarza uwijają się maszyny. Równiarka i walec pracują nad profilowaniem prostych oraz łuków, by ukształtować tor pod kątem spływu wody deszczowej i optymalnego przygotowania pod pierwsze wiosenne treningi.
– W tej chwili mamy niwelowanie, podnoszenie łuków, poprawianie geometrii całego toru. Mamy równiarkę, mamy walec, który dobija, równiarka już tak naprawdę wykańcza tor. Podniesione łuki już zostały wczoraj delikatnie. Proste na krawężniku – więcej materiału, żeby nam woda nie stała, żeby woda ściekała po deszczach, po roztopach śniegu, jeśli będzie śnieg w tym roku. No i żeby na wiosnę nas nic nie zaskoczyło – przede wszystkim pogoda, no i tor też, bo po to to robimy, żeby nas nic nie zaskoczyło – precyzuje nowy toromistrz.
Szacunek dla legendy i cel na awans do pierwszej czwórki
Grzegorz Węglarz z dużą pokorą wypowiada się o swoim poprzedniku, Jarosławie Gale, z którym jego rodzinę łączą wieloletnie relacje. Jednocześnie wnosi własne pomysły na przygotowanie nawierzchni, stawiając na pierwszym miejscu widowisko oraz bezpieczeństwo zawodników.
– Tor nie był w jakimś złym stanie zostawiony. To, że nie było mijanek, to też nie można mówić, że to wina toromistrza czy coś. Ja mam troszeczkę inną specyfikę przygotowywania toru, dosypałem troszeczkę innej nawierzchni. No i zobaczymy. Będziemy robić wszystko tak, żeby było dobrze i na pewno żeby troszeczkę więcej tych mijanek było i tej walki na torze przede wszystkim. No i żeby było bezpiecznie, nie? Oczywiście, bo to też jest bardzo ważne. Czekamy na nowy sezon i mam nadzieję, że będziemy w pierwszej czwórce, no ale to jeszcze musimy poczekać, czas pokaże – podsumowuje Węglarz.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!