Wyścigi żużlowe są krótkie. Brutalnie krótkie. Sześćdziesiąt sekund przemocy na nawierzchni z szutru, bez hamulców, czterech zawodników walczących o przestrzeń, której po prostu nie ma. To samo w sobie sprawia, że wielu ludzi zakłada, iż wypadki zdarzają się na starcie. Albo w pierwszym łuku. Albo przy jakimś szalonym bloku, który poszedł nie tak.