Cellfast Wilki Krosno dokonały dwóch bardzo dużych wzmocnień i z kandydata do walki o utrzymanie stały się pretendentem do awansu do PGE Ekstraligi. W sobotnie popołudnie krośnianie w świetnym stylu powrócili do meczu w Ostrowie i pokonali ekipę z Wielkopolski na jej torze.
Ściągnięcie do klubu Tobiasza Musielaka oraz Václava Milíka ma zarówno blaski, jak i cienie. To dobra postawa zwłaszcza tego pierwszego pozwoliła Cellfast Wilkom Krosno na wywiezienie z Ostrowa Wielkopolskiego kompletu punktów. Powiększenie się kadry nakłada jednak na zawodników presję związaną z walką o miejsce w podstawowym składzie. – Na pewno dla zawodników nie jest to komfortowa sytuacja. Muszę nadal starać się jeździć jak najlepiej i tyle – mówi w rozmowie z portalem polskizuzel.pl Mateusz Szczepaniak.
W sobotnim meczu Szczepaniak padł ofiarą ostrego ataku Olivera Berntzona. Wykluczenie nowego zawodnika Arged Malesy Ostrów Wielkopolski miało spory wpływ na końcowy rezultat. – Szwed ewidentnie przesadził. Widziałem, że idzie w krawężnik, ale za ostro mnie potraktował. Ściął mi nogę i koło. Zaliczyłem kolejny upadek, ale na szczęście nie ucierpiałem i mogłem kontynuować zawody. Motocykl był też cały. Zrobiliśmy delikatną korektę w sprzęcie, choć warunki do płynnej jazdy na tym torze były trudne – przyznaje Szczepaniak.
Sporo mówiło się o zmianach ostrowskiego toru, który w sobotę nie zachowywał się jak zwykle. Mateusz Szczepaniak miał okazję do startów na Stadionie Miejskim w Ostrowie w przeszłości i potwierdza te słowa. – Ja ten tor znam z poprzednich lat. Kiedyś ta nawierzchnia była zdecydowanie inna. Teraz ona się sypie. Temperatury wciąż nie są zbyt wysokie i widać było, że ten tor nie był odpowiednio związany. Robiły się koleiny, tor się sypał. Warunki były trudne – podkreśla zawodnik Cellfast Wilków Krosno.
Oferta na PGE Ekstraligę dostępna tutaj -> sprawdź szczegóły!Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!