Paweł Trześniewski odnosi wielkie sukcesy z adeptami Rybek Rybnik, ale kibice wciąż pytają o jego powrót na duży tor i roszady w ROW-ie Rybnik!
Sukcesy odniesione przez adeptów MKMŻ Rybek Rybnik w bieżącym roku budzą podziw w całym środowisku. Ekipa ze Śląska bezapelacyjnie zdominowała zmagania na krajowym i międzynarodowym podwórku. Do triumfu w Drużynowych Mistrzostwach Polski oraz złota Mistrzostw Świata w klasie 125cc zdobytego na brytyjskim torze w Workington doszło kolejne wielkie osiągnięcie. Reprezentant rybnickiego klubu, Bartosz Bartkowiak, wywalczył tytuł Indywidualnego Mistrza Polski, potwierdzając potęgę chwałowickiej kuźni talentów. Ogromny wkład w rozwój młodych zawodników ma Paweł Trześniewski, który w minionych miesiącach dołączył do sztabu szkoleniowego przy ulicy Pod Hałdą.
Obserwowanie rywalizacji z perspektywy trenerskiego krzesełka wymaga całkowitego przestawienia optyki. 21-letni wychowanek rybnickiego klubu czerpie z doświadczeń zgromadzonych podczas dotychczasowej jazdy i przyznaje, że praca z młodzieżą pozwala dostrzec detale umykające z wysokości motocykla.
– Na pewno ta praca pokazuje mi dużo rzeczy, których nie zauważałem z pozycji zawodnika. Będąc po drugiej stronie i obserwując to wszystko, przeżywa się inne emocje, pewne kwestie można łatwiej dostrzec. Jest to dla mnie nowe doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w moim dalszym życiu – obojętnie, czy będzie to życie żużlowca, trenera, czy po prostu normalnego człowieka – przyznaje Paweł Trześniewski.
Kibice dopytują o powrót na tor
Wypowiedź o przyszłości w roli żużlowca nie jest przypadkowa i mocno elektryzuje lokalne środowisko. Przed sezonem 2026 w INNPRO ROW-ie Rybnik doszło do rewolucji kadrowej, a prezes Krzysztof Mrozek budował skład mający zapewnić emocje przy Gliwickiej. Trześniewski był naturalnym kandydatem do liderowania młodzieżowcom „Rekinów” na zapleczu PGE Ekstraligi, jednak po rozmowach finansowych z sternikiem klubu podjął decyzję o zawieszeniu kariery.
Choć Paweł Trześniewski skupił się na pracy trenerskiej z najmłodszymi adeptami Rybek, fani wciąż zastanawiają się, czy powiedział ostatnie słowo w dorosłym żużlu. Pytany o to, czy planuje na stałe związać się ze ścieżką trenerską i budować w Rybniku długofalowy system szkolenia, 21-latek tonuje emocje i stawia sprawę otwarcie.
– Myślę, że w tym momencie musimy się jeszcze skupić na trwającym sezonie. Jak dojedziemy do końca i wykonamy nasz założony plan – a może nawet zrobimy coś więcej – to wtedy będę myślał, co dalej. Jeśli chodzi o rolę trenera, muszę to skonsultować z rodzicami oraz zarządem i zobaczyć, jak oni to widzą. W tej kwestii najwięcej zależy właśnie od nich i od samych zawodników – wyjaśnia szkoleniowiec Rybek.
Aspiracje sięgają samego szczytu
Przed rybnickim zespołem ostatnie proste trwającego roku oraz sukcesywne przygotowania najstarszych roczników do przesiadki na większe motocykle i pojemność 500R. Mimo że w wyścigach na torze potrzeba sporo szczęścia, a sprzęt bywa kapryśny, sztab i zawodnicy nie zamierzają zwalniać tempa przed finałowymi rozstrzygnięciami. Za kilkanaście dni bowiem na rybnickim owalu odbędą się finałowe zmagania w Drużynowych Mistrzostwach Polski oraz w Indywidualnym Pucharze Polski,
– Plany to przede wszystkim jak najlepszy wynik. Nie skromnie mówiąc, mamy swoje aspiracje i możliwości, by w każdych zawodach stawać na podium. Robimy wszystko w tym kierunku, żeby być na jego najwyższym stopniu. Ale wiadomo – to jest żużel i trzeba mieć w tym wszystkim dużo szczęścia. Przed nami jeszcze sporo pracy, dlatego skupiamy się na tym, co czeka nas w najbliższych tygodniach i miesiącach – podsumowuje Trześniewski.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!