PRES Grupa Deweloperska Toruń zrobiła duży krok w kierunku finału PGE Ekstraligi. „Anioły” wygrały pierwszy półfinał na torze Orlen Oil Motoru Lublin 48:42, a jednym z liderów zespołu był Mikkel Michelsen. Duńczyk zdobył 12 punktów i po spotkaniu podkreślał przede wszystkim siłę całej drużyny.
Toruńscy żużlowcy od początku spotkania pokazali, że nie przyjechali nad Bystrzycę oglądać plecy rywali. Już po pierwszej serii prowadzili 17:7, a później konsekwentnie odpowiadali na próby odrabiania strat przez gospodarzy. Mikkel Michelsen był jednym z najpewniejszych punktów zespołu – wygrał dwa swoje wyścigi, a w pozostałych trzech przywoził po dwa punkty. W ostatnim biegu przypieczętował zwycięstwo gości, pokonując Kacpra Worynę i Bartosza Zmarzlika.
– Świetny mecz. Oczywiście bardzo, bardzo solidny występ całego zespołu. Zdobywaliśmy punkty wszyscy, a właśnie o tym dużo rozmawialiśmy w tym sezonie. Potrzebujemy, żeby u każdego z nas „klikało” w tym samym czasie. Przyjechać tutaj, prawdopodobnie na jeden z najtrudniejszych torów wyjazdowych, i odnieść zwycięstwo – myślę, że to świetne osiągnięcie. Oczywiście był to dopiero pierwszy mecz i wciąż mamy przed sobą rewanż u siebie. Nie zamierzamy więc brać niczego za pewnik. Oczywiście miło było wygrać, ale przed nami wciąż dużo pracy – powiedział po zawodach Duńczyk.
Moc przygotowań
Duńczyk zdradził również, w jaki sposób przygotowywał się do spotkania w Lublinie. Co ciekawe, przed meczem zdecydował się na trening w Rybniku. Jak sam przyznaje, dobrze zna tamtejszy tor, a przed spotkaniem wraz ze swoim zespołem postawił na sprawdzone rozwiązania.
– Robię to samo, co zawsze. Zazwyczaj przed przyjazdem tutaj trenuję w Rybniku. Chcę więc bardzo podziękować prezesowi Mrozkowi i pracownikom szkółki w Rybniku za umożliwienie mi treningów – mówił 32-latek.
– Bardzo dobrze znam ten tor. Przez ostatnie kilka lat, kiedy tutaj przyjeżdżałem, po prostu nie działało to tak, jak powinno. Szczerze mówiąc, wróciliśmy tutaj trochę do podstaw, jeśli chodzi o silniki i ustawienia, i nie robiliśmy niczego szczególnie innego niż wtedy, kiedy wcześniej tutaj jeździłem. Dzięki temu trochę ułatwiłem sobie życie. Oczywiście dobre starty również pomagają – dodał na koniec były kapitan drużyny z Lublina.
Po zwycięstwie w Lublinie Torunianie mają sześć punktów zaliczki przed rewanżem. To jednak dopiero połowa rywalizacji i na pewno Pres Grupa Deweloperska Toruń nie może teraz zlekceważyć przygotowań o drugiego spotkania.
Bez gwiazdorzenia
Mecz między Orlen Oil Motorem a PRES Grupą Deweloperską Toruń był też okazją do konfrontacji dwóch zawodników, między którymi w ostatnim czasie bywało gorąco. Mowa o Mikkelu Michelsenie i Bartoszu Zmarzliku. Wszystko za sprawą sytuacji z finału Drużynowego Pucharu Świata na Stadionie Narodowym, kiedy Duńczyk miał pretensje do Polaka o zbyt ostrą jazdę. Powtórki pokazały jednak, że o faulu nie było mowy. Michelsen szybko się zreflektował, ale kibice z Lublina nie dali się tak łatwo przekonać i podczas przedmeczowej prezentacji wyraźnie pokazali, że stoją murem za swoim kapitanem. Duńczyk został wygwizdany, a na trybunach pojawił się transparent sugerujący mu, że powinien „zjeść Snickersa” – w nawiązaniu do popularnego hasła reklamowego.
Michelsen następnego dnia najprawdopodobniej podchwycił temat i w swoich mediach społecznościowych opublikował zdjęcie po treningu, na którym zajada się popularnym batonem. Tym samym Duńczyk pokazał, że do całej sytuacji podchodzi z dystansem.
źródło: media społecznościowe Mikkela MichelsenaAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!