W Grudziądzu mają dość! Po rozczarowującym sezonie władze GKM-u podjęły twardą decyzję o rewolucji na domowym torze. Zmianie ulegnie nie tylko nawierzchnia, ale i geometria owalu przy Hallera. Robert Kościecha stawia sprawę jasno i zapowiada efekty!
W Grudziądzu nastroje po sezonie są dalekie od optymistycznych. Brak awansu do fazy play-off odebrano w klubie jako spory cios i bezdyskusyjną sportową porażkę. Przy Hallera 4 nikt nie zamierza jednak chować głowy w piasek. Władze GKM-u wraz z sztabem szkoleniowym natychmiast przystąpiły do analizy przyczyn niepowodzenia i wyciągnęły pierwsze, bardzo konkretne wnioski. Najważniejszy z nich dotyczy elementu, który przez lata miał być największym sprzymierzeńcem „Gołębi”, a w rzeczywistości zaczął im mocno ciążyć.
Mowa o domowej nawierzchni, do której zastrzeżenia mają już dosłownie wszyscy. Żużlowcy z Grudziądza nie kryją frustracji, gdy mimo wyraźnie wyższej prędkości nie są w stanie przeprowadzać skutecznych ataków na dystansie. Tak było m.in. podczas ostatniego spotkania z Orlen Oil Motorem Lublin, które zadecydowało o końcowej klęsce GKM-u. Twardy, jednoliniowy owal przestał premiować widowiskową jazdę, a brak możliwości mijania na trasie sprawił, że przewaga własnego toru stała się iluzją. Decyzja władz klubu mogła być tylko jedna: na stadionie w Grudziądzu szykuje się prawdziwa rewolucja.
Plan prac zakłada nie tylko kompleksową wymianę nawierzchni, ale również wyczekiwaną przez kibiców modyfikację geometrii owalu. Przebudowa łuków i profilu toru ma na celu otwarcie dodatkowych ścieżek do wyprzedzania, by kibice przy Hallera nareszcie oglądali walkę od startu aż do dojazdu na metę. Zmiany mają sprawić, że grudziądzki obiekt odzyska status prawdziwej twierdzy.
Zarząd doskonale wie, że dotychczasowa formuła po prostu się wyczerpała. Prace modernizacyjne mają ruszyć jak najszybciej, by nowa nawierzchnia zdążyła się należycie ułożyć i poddać preparacji przed rozpoczęciem kolejnych rozgrywek. Szkoleniowiec Grudziądzan nie pozostawia wątpliwości, że powrót do ścisłej czołówki wymaga odważnych i natychmiastowych kroków.
– Mamy pewne plany, za rok wszyscy zobaczą efekty. Ten tor nie jest już naszym zbyt dużym atutem, wiele nie możemy zrobić z obecną nawierzchnią – przyznaje szczerze trener Robert Kościecha cytowany przez Gazetę Pomorską.
Przed sztabem szkoleniowym i toromistrzem mnóstwo pracy, jednak w Grudziądzu nikt nie zamierza kalkulować. Rewolucja przy Hallera ma być wyraźnym sygnałem dla rywali, że w nadchodzącym sezonie GKM zamierza dyktować własne warunki i na nowo włączyć się do gry o najwyższe cele w PGE Ekstralidze.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!