Szymon Woźniak zaliczył bardzo dobry występ w Łodzi, zdobywając czternaście punktów w sześciu startach. Kapitan Abramczyk Polonii Bydgoszcz po spotkaniu podzielił się swoimi przemyśleniami.
Abramczyk Polonia Bydgoszcz do samego końca musiała drżeć o korzystny wynik w Łodzi. Ostatecznie Bydgoszczanie wywieźli z Moto Areny remis, triumfując podwójnie w obydwu biegach nominowanych. Szymon Woźniak podkreśla, że właśnie w takich momentach, kiedy sytuacja jest „podbramkowa” poznaje się siłę zespołu.
– Przebieg tego meczu był bardzo wymagający dla obu drużyn, ale to my byliśmy zespołem podstawionym pod ścianą. Byliśmy osłabieni brakiem Wiktora Przyjemskiego i osłabieni po wypadku Krzysztofa Buczkowskiego i ten nasz skład stał się trochę taki bez marginesu błędu. Te jednak się przytrafiały, może nie jakieś duże, ale rywal był bardzo dobrze dysponowany. Mieliśmy też trochę niesprzyjających okoliczności – choćby ja dwa razy prowadziłem, a biegi były przerywane i w powtórce byłem „tylko” drugi. Trudne spotkanie, ciągnące się, pod wieloma względami wymagające, ale właśnie w takich sytuacjach poznaje się tego ducha i siłę drużyny. O to właśnie chodzi w play-off, aby w tych kluczowych momentach „ręka nam nie zadrżała” i wrzucić ten siódmy bieg, aby dać z siebie jeszcze więcej – powiedział Woźniak.
„Notatki można było wyrzucić do kosza”
Abramczyk Polonia Bydgoszcz jechała w Łodzi dwa tygodnie wcześniej przy okazji meczu w końcówce rundy zasadniczej. Kapitan „Gryfów” przyznał jednak, że wiedza z tamtego spotkania nie miała absolutnie żadnego znaczenia, bowiem nawierzchnia była zupełnie inna, wręcz niespotykana wcześniej na łódzkim torze.
– Tor był znacznie inaczej przygotowany niż te dwa tygodnie temu. Notatki można było wyrzucić do kosza już przed próbą toru i to wiedzieliśmy od razu po przyjeździe na stadion, że nie ma co się tym sugerować. Musieliśmy poniekąd odkrywać ten tor na nowo – rzadko kiedy w Łodzi jeździ się w tak twardych warunkach. Ja też nie miałem doświadczenia z tego toru, aby on był tak twardy i troszkę szukaliśmy tych ustawień. Do tego te polewania toru co dwa wyścigi też powoduje, że drużyna przyjezdna nie może dobrze złapać tego „vibe’u” z torem, bo woda to zakłóca. Męczyliśmy się z odnalezieniem prędkości, ale najważniejsze, że w kluczowych wyścigach udało się podgonić wynik – powiedział.
W trakcie niedzielnego spotkania sytuacja Bydgoszczan nie należała do najlepszych – „Gryfy” przegrywały już różnicą ośmiu punktów. Woźniak zaznaczył jednak, że udało mu się zachować spokój na kluczowe momenty.
– Jechałem w jedenastym, trzynastym oraz piętnastym biegu, więc nie było czasu, aby „popatrzeć” po drużynie, bo wtedy każdy musi skupić się na sobie. U mnie był spokój, skupienie i maksymalna determinacja, ale ja w takich decydujących chwilach potrafię „przełączyć głowę” w taki tryb zadaniowca i odłączać te niesprzyjające emocje, co widać było po puszczeniu sprzęgła w piętnastym biegu – powiedział.
Szymon WoźniakAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!