Jakub Krawczyk spisywał się w czwartkowe późne popołudnie znakomicie, choć nie ustrzegł się błędu. Wolny w czwartej serii nie był w stanie dogonić rywala, a potem jeszcze stracił pozycję, przez co Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski przegrała ten bieg podwójnie. Przyznał, że rywale dobrze odczytali tor i zaczęli lepiej startować, co pozwoliło im odrabiać straty. – […]
Jakub Krawczyk spisywał się w czwartkowe późne popołudnie znakomicie, choć nie ustrzegł się błędu. Wolny w czwartej serii nie był w stanie dogonić rywala, a potem jeszcze stracił pozycję, przez co Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski przegrała ten bieg podwójnie. Przyznał, że rywale dobrze odczytali tor i zaczęli lepiej startować, co pozwoliło im odrabiać straty.
– Od drugiej serii przestaliśmy wygrywać starty, a nawet bym powiedział, że zaczęliśmy je przegrywać i to dosyć mocno. To głównie ważyło na tym wszystkim. Ja się cieszę jednak ze swojego dorobku. Liczę, że to wszystko się bardziej wyrówna i nie będzie już tak, że jednego dnia robię dwa punkty, a za tydzień robię dwanaście. To jest trochę denerwujące – powiedział po meczu 22-latek.
Kolejny udany występ wychowanka Ostrovii, jednak tydzień temu nie było aż tak kolorowo. Trzy „śliwki” w Rybniku sprawiły, że znów zaczęto się martwić o dyspozycję zawodnika. W czwartek natomiast było zupełnie inaczej – zawodnik pojechał najlepszy mecz w sezonie. Sam zawodnik nie jest w stanie jednak stwierdzić, co jest przyczyną takiej sinusoidalnej dyspozycji.
– To, że jeździć na żużlu i ścigać się bardzo dobrze umiem to wiem. Startować też potrafię. Tylko czasami… Nie wiem, czy to złe dopasowanie sprzętu, czy zły dobór silników pod dany tor. Myślę, że głównie to gra dużą rolę, bo w tych czasach żużel jest tak bardzo zero-jedynkowy, że można dziewięćdziesiąt procent biegów wygrać już w parkingu – powiedział Krawczyk.
Dodatkowy trening okazał się bezcenny
We wtorek poprzedzający spotkanie z H.Skrzydlewska Orłem Łódź przygotowany został trening, na którym Krawczyk mógł przetestować swoje jednostki i dopasować. Silniki przygotowane przez Ashleya Hollowaya zostały na czwartkowy mecz spasowane znakomicie.
– Chciałem klubowi podziękować za przygotowanie treningu we wtorek, gdzie w spokoju pojeździłem sam ze sobą. Mieliśmy dwie godziny na to, żeby sobie posprawdzać wszystko i dopasować. Narodziło się też parę pomysłów, jak ten tor przygotować troszeczkę inaczej i tak też zrobiliśmy. Myślę, że dzisiaj było super. Jesteśmy zadowoleni. A co będzie dalej, to będziemy myśleli po weekendzie – zakończył.
Jakub Krawczyk (w kasku niebieskim) był liderem macierzystej drużyny.Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!