Czy uwielbiana w Rybniku „Australijska Pchła” znów zaśpiewa dla kibiców Rekinów? Rohan Tungate znalazł się na celowniku ROW-u Rybnik! Choć kontraktu jeszcze nie podpisano, negocjacje wchodzą w decydującą fazę.
Kibice przy ulicy Gliwickiej doskonale pamiętają emocje, jakie towarzyszyły im, gdy popularna „Australijska Pchła” czarowała na rybnickim owalu. Rohan Tungate, który po spadku z „Rekinami” w 2025 roku zdecydował się na pozostanie w elicie i przeniósł się pod Jasną Górę, znów znalazł się na radarze prezesa Krzysztofa Mrozka. Choć na ten moment brakuje najważniejszego – oficjalnego podpisu pod kontraktem – giełda transferowa huczy od plotek o potencjalnym, spektakularnym powrocie żużlowca z antypodów do Rybnika.
Rohan Tungate zyskał w Rybniku status ulubieńca publiczności. Fani pokochali go nie tylko za niezwykle widowiskowy styl jazdy, genialne momenty startowe i dynamiczne rozegranie pierwszego łuku, ale także za rzadko spotykaną charyzmę. Trudno zapomnieć obrazki, gdy po wygranych meczach Australijczyk podchodził pod sektor najzagorzalszych kibiców, chwytał za mikrofon i intonował kultowe „Hey Baby” DJ-a Ötziego. Kiedy opuszczał Rybnik, tłumaczył to wyłącznie sportową ambicją i chęcią rywalizacji z absolutnie najlepszymi na świecie. Sam jednak zostawił wtedy otwartą furtkę, rzucając na pożegnanie znaczące: „Kto wie, może kiedyś jeszcze wrócę”. Wygląda na to, że ta przyszłość może nadejść znacznie szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał.
Sezon 2026 w barwach Krono-Plast Włókniarza Częstochowa układa się dla Australijczyka w kratkę. Tungate miewa momenty absolutnego geniuszu, ale przeplata je słabszymi występami, co bezpośrednio przekłada się na jego średnią biegową na poziomie 1,617. W jedenastu rozegranych dotychczas spotkaniach wywalczył dla Lwów 91 punktów i 6 bonusów, co plasuje go na 29. miejscu w klasyfikacji indywidualnej PGE Ekstraligi. Z jednej strony potrafi zachwycić domową publiczność, zdobywając 12 punktów w starciu z Falubazem Zielona Góra czy 10 „oczek” z bonusem przeciwko Pres Grupa Deweloperska Toruń. Z drugiej strony zdarzają mu się kosztowne wpadki, jak chociażby niezwykle blady występ na domowym torze przeciwko Motorowi Lublin, gdzie dowiózł do mety zaledwie 4 punkty, czy chimeryczne 6 oczek w meczu ze Stalą Gorzów.
Dla rybnickich działaczy ewentualne zakontraktowanie Tungate’a byłoby potężnym impulsem i jasnym sygnałem wysłanym do rywali. Prezes Krzysztof Mrozek nie ukrywa, że budowa silnego, stabilnego składu to priorytet na kolejne lata. Powrót zawodnika, który doskonale zna tutejszą nawierzchnię, potrafi dogadać się z rybnickim środowiskiem i ma tam wciąż mnóstwo niedokończonych spraw, wydaje się ruchem niezwykle logicznym. Dla samego zawodnika powrót do środowiska, w którym czuł się znakomicie i odgrywał rolę niekwestionowanego lidera, mógłby być idealną okazją do odbudowania stabilizacji i regularnego przywożenia dwucyfrowych wyników.
Na drodze do sfinalizowania tego transferowego hitu wciąż stoi jednak kilka niewiadomych. Rozmowy trwają, a w żużlowym parkiecie maszyny ruszają na pełne obroty dopiero wtedy, gdy tusz na umowie zdąży dobrze wyschnąć. Czy prezes Mrozek zdoła przekonać Australijczyka do ponownego przywdziania zielono-czarnych barw? Rybniccy fani z pewnością mocno trzymają kciuki, by z głośników na stadionie przy Gliwickiej znów popłynęło radosne „Hey Baby” w wykonaniu ich ulubieńca.
Rohan Tungate w barwach ROW-u RybnikAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!