Po fatalnym wręcz sezonie 2025 było jasne, że nie znajdzie zatrudnienia w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zdecydował się więc zejść ligę niżej, gdzie podpisał kontrakt w Rybniku. Prezes Krzysztof Mrozek liczył, że uda mu się go odbudować. Niestety, szybko okazało się, że Wiktor Lampart odbiega od oczekiwanej formy i stracił miejsce w składzie.
Wiktor rozpoczął swoją karierę w 2017 roku, licencję zdał na torze w Gnieźnie i szybko wskoczył do składu macierzystego klubu z Rzeszowa. Spędził tam jednak tylko rok i trafił do Lublina. Tam widziano w nim podstawowego juniora i ogromny potencjał, którym bez wątpienia dysponował. W premierowym sezonie w nowym klubie osiągnął wręcz kapitalne statystyki, zdobył średnio 1.985 punktu na bieg.
Po awansie do Ekstraligi spędził w Lublinie jeszcze cztery sezony po czym skończył wiek juniora. Wtedy zaczęły się problemy, co prawda na dwa lata „zakotwiczył” w ekipie z Torunia, która zdecydowała się dać mu szansę mając na uwadze jego przeszłość i doświadczenie w PGE Ekstralidze. Cierpliwość szybko się jednak skończyła po tym, jak w sezonie 2024 zdobył nieco ponad punkt na bieg.
Nie tak to miało wyglądać
Gdy wydawało się, że nie ma innej możliwości niż zejście do Metalkas 2. Ekstraligi odezwała się ekipa Krono-Plast Włókniarza. To miała być ostatnia szansa. Szansa, której nie wykorzystał. Zanotował jeszcze większy regres w porównaniu z ostatnim sezonem w Toruniu i stało się jasne. Musi poszukać zatrudnienia na zapleczu. Wydawał się łakomym kąskiem dla wielu klubów, ale ostatecznie zdecydował się dołączyć do drużyny Krzysztofa Mrozka.
Prezes rybnickiego zespołu wierzył, że da radę odbudować utalentowanego zawodnika. Udało mu się to z Jakubem Jamrogiem czy Patrykiem Wojdyło. Można więc było założyć, że i z Lampartem uda się ta sztuka. Szybko niestety okazało się, że problem jest głębszy niż można było założyć. Wiktor odjechał 5 spotkań po czym stracił miejsce w składzie na rzecz Nicolaia Klindta.
Skoro nawet tak wierzący w niego Krzysztof Mrozek stracił do niego zaufanie to kariera zawodnika znalazła się na dużym zakręcie. Jest mało prawdopodobne, że uda mu się odzyskać miejsce w składzie, ani znaleźć zatrudnienie na przyszły rok w Metalkas 2. Ekstralidze. Patrząc na jego wyniki może być to duży problem. Czyżby Wiktor miał zaliczyć dwie zmiany lig w dwa lata? Coraz więcej na to wskazuje. Zawodnikowi pozostaje więc ciężko pracować i czekać na rozwój sytuacji.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!