Chris Holder wrócił do składu Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. Australijczyk nie zanotował do końca udanego występu, ale nie krył zadowolenia po tym pojedynku.
Był to drugi powrót do składu w tym sezonie w wykonaniu Chrisa Holdera. Australijczyk zanotował nieudany początek sezonu i stracił miejsce w składzie ostrowskiej drużyny na rzecz Jonasa Seiferta-Salka. Po dwóch meczach przerwy wrócił do zestawienia Ostrovii, gdyż kontuzjowany był Tai Woffinden. Holder w trzech kolejnych meczach spisywał się dosyć przyzwoicie, lecz gdy Woffinden wrócił na tor, to wystąpił on w meczu z Polonią Piła. Trzykrotny IMŚ pojechał bardzo słabe spotkanie i wróciła dyskusja na temat jazdy Holdera w ostrowskim zespole. Ostatecznie Brytyjczyk zakończył żużlową karierę i oznacza to, że Holder jest pewny jazdy w kolejnych meczach.
– Tak, to świetne uczucie wrócić. Oczywiście to był dla mnie trudny rok – raz byłem w składzie, raz poza nim, ogólnie sporo się działo i zmieniało. Dobrze jest jednak znowu tu być. Mam nadzieję, że teraz zostanę w drużynie na dłużej, wszystko zacznie się układać trochę lepiej i dorzucę więcej punktów dla chłopaków – mówił o powrocie do składu.
Znalazł to, czego szukał
Chris Holder ostatecznie zdobył 6 punktów i bonus, ale może wyciągnąć on pozytywy z tego startu. Potrafił pokonać na dystansie Krzsyztofa Buczkowskiego, co nie jest prostym zadaniem w Bydgoszczy i w niektórych wyścigach miał udany moment startowy. Jak się okazało, Holder przywiózł na ten mecz silnik, na którym ściga się w Wielkiej Brytanii i jak sam przyznaje, czuł się na nim bardzo dobrze.
– Wielka szkoda, że dzisiaj przegraliśmy. Pokazałem kilka dobrych biegów, ale też parę słabszych. Muszę po prostu jeździć stabilniej, a wtedy wszyscy będziemy bardziej zadowoleni. Zdecydowanie nie byłem zadowolony ze swoich punktów. Chcę zdobywać ich więcej i wiem, że mnie na to stać. Znowu przywiozłem jednak inny silnik, żeby spróbować znaleźć coś, co będzie spisywać się dobrze na całej długości toru i to był chyba najlepszy motocykl, jaki miałem do tej pory. Choć zdobycz punktowa nie była powalająca, to kiedy wszystko działało jak trzeba, czułem się na nim naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że za parę tygodni uda mi się zrobić na nim więcej kółek, odpowiednio go dopasować i dorzucić więcej punktów do dorobku drużyny – opowiada o swoim sprzęcie.
Kolejny mecz Ostrowianie odjadą 31 lipca, gdy na własnym torze podejmą Dakar Development Stalą Rzeszów. Ostrowianie wciąż mają szansę na play-off, ale muszą wygrać wszystkie pozostałe mecze, a w spotkaniu z rzeszowską drużyną muszą wywalczyć punkt bonusowy. Holder ma prostą receptę na sukces drużyny.
– Tak, już nie mogę się doczekać kolejnych startów. Wiesz, myślę, że teraz każdy mecz jest niezwykle ważny. Musimy dobrze zaczynać zawody, pomagać sobie nawzajem na torze, zdobywać punkty i spróbować uratować co się da z tej końcówki sezonu. Jesteśmy dobrą drużyną. Musimy po prostu wszyscy w tym samym momencie „zatrybić” – stwierdził.
Chris Holder w kasku białymAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!