Bracia Chris i Jack Holder to za mało, aby przyciągnąć kibica na trybuny. Sheffield Tigers notują najgorsze wyniki w ostatnich latach pod kątem frekwencji. Promotorzy apelują do kibiców o... promocje.
Sheffield Tigers przeżyli spore zawirowanie. Przede wszystkim Damien Bates miał odpuścić temat prowadzenia zespołu w kolejnych latach. Promotor czekał jedynie na krok nowych inwestorów, którzy w styczniu… zrezygnowali. Sheffield to zdecydowanie mało rentowny stadion, patrząc na przychody z dni meczowych czy frekwencje. Tym samym Bates pozostał w klubie, ale problemy nie zniknęły. Chris Holder, Jack Holder, Anders Rowe czy Leon Flint kosztują swoje, a jak widać, perspektyw na ośrodek brakuje.
Apel do kibiców
Damien Bates często zabiera głos w programie meczowym, stanowiąc tzw. preludium do spotkania. Problem w tym, że ostatnio promotor jasno przekazał informacje odnośnie problemów z frekwencją. Jak możemy się dowiedzieć, zawody otwierające sezon z Belle Vue cieszyły się sporym zainteresowaniem, podobnie jak pucharowe spotkanie z Leicester Lions. Od tego czasu klub notuje spore straty pod kątem finansów przez frekwencje. Coraz to mniej fanów przychodzi na Owlerton Stadium, a zarazem sprawia, że klub traci mnóstwo pieniędzy na organizacji spotkania.
– Drapiemy się po głowie z niezrozumieniem. Czy może ceny paliwa odstraszają ludzi? A może ostatnia temperatura przy meczu z Leicester? – pyta retorycznie Damien Bates, promotor Sheffield Tigers. – Byliśmy chętni do rozdania 10 tysięcy biletów dla najmłodszych kibiców. Zachęciliśmy osoby do zaaplikowania o bilety i co? 300 chętnych. (…) Jeżeli zbierasz dobre opinie o rozdawaniu biletów, a ludzie nadal nie przychodzą, to coś musi być nie tak.
Wyraźne problemy ośrodka
Jack Holder i Chris Holder są liderami Sheffield Tigers, ale kibice mogą oglądać również Leona Flinta, Andersa Rowe czy Josha Pickeringa. Sam skład jest naprawdę solidny, ale z brakiem pokrycia finansowego, możemy mieć powtórkę z rozrywki odnośnie sprzedaży klubu. Damien Bates zdecydowanie ma być czym zajęty poza żużlem. Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście jest sens dalszego dokładania do interesu, jeżeli brytyjski żużel ma naprawdę wąskie grono kibiców i odbiorców produktu.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!