Hit 11. rundy PGE Ekstraligi padł łupem Betard Sparty Wrocław. Po stronie Fogo Unii Leszno problemy miał Piotr Pawlicki, choć na swoim koncie wywalczył 9 punktów i bonus.
44:46 takim wynikiem zakończył się piątkowy mecz Fogo Unia Leszno – Betard Sparta Wrocław. Goście od początku spotkania byli dobrze dysponowani na Stadionie im. Alfreda Smoczyka, a w szczególności na starcie, gdzie w większości udawało im się wyjeżdżać przed rywalami.
Jednym z liderów gospodarzy był Piotr Pawlicki. Wychowanek „Byków” zdobył 9 punktów z bonusem, ale całościowo nie może zaliczyć tego pojedynku do udanych. Problemy miał na początku rywalizacji, kiedy to m.in. został przywieziony na 5:1 przez parę przyjezdnych.
– Trudny mecz i niestety przegrany. Nie jesteśmy zadowoleni i chcieliśmy ten mecz wygrać, ale nie udało się. Trzeba popracować nad ustawieniami, żeby tak długo dopasowywać się, gdzie goście przyjeżdżają i od pierwszego biegu są lepiej dopasowani i szybciej jadą. Świat się nie zawala, jesteśmy w grze i będziemy robić wszystko, żeby być w play-offach. – mówił po meczu Pawlicki.
Upadki dają o sobie znać
W ostatnim czasie Pawlicki zanotował kilka upadków, które w większości nawet nie były z jego winy. Ostatni z nich miał miejsce we wtorek w Szwecji. Mimo że obyło się bez złamań, to do piątkowego spotkania 31-latek przystąpił mocno poobijany. Częste wypadki również mocno odbijają się na dyspozycji tego zawodnika, przecież od czterech spotkań lider Fogo Unii Leszno nie zdobył dwucyfrówki.
– Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Nawet nie będę mówił, co mnie boli, bo w miesiąc tyle upadków, to wtedy nie jest łatwe żeby przystąpić do zawodów w pełni sił. Natomiast staram się w głowie mocno wspierać i nie myśleć o tym, żeby nie zawalać meczów. Mam trudniejszy moment, prędkości trochę brakuje, sprzętowo wszystko gra, ale nie mogę wyczuć motocykli i popełniam błędy z ustawieniami. – stwierdził.
Unia wciąż w grze
Leszczynianie pomimo porażki na domowym torze wciąż są na dobrej pozycji w walce o awans do fazy play-off. Przed drużyną Rafała Okoniewskiego jeszcze dwa mecze na swoim obiekcie i szansa na 6 oczek do ligowej tabeli. Dużo ciężej o jakąkolwiek zdobycz będzie w Lublinie, ale i bez tych punktów beniaminek może liczyć na górną część tabeli.
W PGE Ekstralidze po zakończeniu 11. kolejki czeka nas dłuższa przerwa. Emocje związane z rywalizacją o czołową czwórkę powrócą dopiero 2 sierpnia. Wtedy właśnie do Leszna przyjedzie Bayersystem GKM Grudziądz. Obie drużyny mierzyły już się ze sobą na początku maja, gdy „Gołębie” triumfowały w stosunku 50:40.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!