Po meczu w Lesznie doszło do sytuacji, które nie powinny mieć miejsca. Maciej Janowski został obrzucony obelgami przez kibiców. Nie zabrakło także przedmiotów rzucanych w kierunku zawodnika.
Maciej Janowski świetnie spisywał się w piątkowy wieczór przy strzeleckiej. Zdobył jedenaście punktów i bonus prowadząc Betard Spartę Wrocław do triumfu. Choć w ostatnim biegu dojechał ostatni to wystarczyło to jego wcześniejszy dorobek wystarczył na to, żeby zwyciężyć w tej rywalizacji.
Po meczu doszło jednak do obrazków, których oglądać na stadionie nie powinniśmy. „Magic” celebrował zwycięstwo w spotkaniu pod sektorem najbardziej zagorzałych kibiców, co ewidentnie im się nie podobało. Ci zaczęli skandować wulgarne okrzyki, a także rzucali w niego butelkami i innymi dostępnymi przedmiotami. Zawodnik przyznał, że nie był jednak zaskoczony postawą fanów z Leszna.
– Jestem przyzwyczajony do tego w Lesznie. Może powinienem rozładować jakoś te emocje, ale chyba nam wszystkim się mocno udzieliła adrenalina podczas tego meczu. My to słyszeliśmy. Byliśmy bardzo blisko trybuny kibiców gospodarzy – stwierdził.
W dalszej części zwrócił uwagę na to, jakie sformułowania padały podczas meczu i co zaogniło cały konflikt.
– Kibice powinni żałować tych przyśpiewek, których życzą zawodnikom gości. „Połamania kości” – jakoś tak wołali. To zdecydowanie jest niepotrzebne – kontynuował.
Maciej Janowski oburzony. „Tam były dzieciaki”
Wymienił się także spostrzeżeniem, że dużym odsetkiem kibiców zgromadzonych na tym sektorze są młodzi fani. Zadał wtedy sobie pytanie, gdzie w tym wszystkim są rodzice tych osób. Okrzyki skandujące życzenia urazów z pewnością nie były odpowiednie, a fakt, że do takowych „przyśpiewek” dołączyła młodzież z pewnością także psuje obraz całej sytuacji.
– Obserwując tę trybunę, która była najgłośniejsza to widziałem tam mnóstwo dzieciaków. Moje pytanie brzmi: „Gdzie są rodzice”? Źle się tego słuchało. Zawodnicy przyjeżdżają zrobić jak największe show, ale nie wyobrażam sobie życzyć komukolwiek kontuzji. Przechodzimy naprawdę wiele. Zbyt dużo, żeby nawet największemu wrogowi życzyć krzywdy – powiedział o całym zamieszaniu.
Na koniec zaapelował, że nie da się niczego zmienić w krótkim czasie, ale ma nadzieję, że będą poszukiwane rozwiązania mające na celu sprawić, żeby takie zachowania zdarzały się coraz rzadziej.
– Nie zmienimy tego dzisiaj, nie zmienimy tego jutro, ale powinniśmy poszukać rozwiązań, żeby stadion był przyjemniejszy dla każdego, a nie pozwalać na taki hejt. Jest to niepotrzebne. Powinniśmy cieszyć się tą piękną dyscypliną – zakończył.
Maciej JanowskiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!