Patryk Budniak zabrał głos po paskudnym wypadku w meczu Krajowej Ligi Żużlowej. Młodzieżowiec Ultrapur Omega Gniezno nie ukrywa, że nadal kocha żużel. Czy jednak do niego wróci? Wszystko jest zależne od kilku rzeczy.
Patryk Budniak przeżył prawdziwe piekło. Młodzieżowiec Ultrapur Omega Gniezno brał udział w paskudnym wypadku podczas meczu z Śląskiem Świętochłowice. Motocykl wychowanka czerwono-czarnych szczepił się na prostej z maszyną Leona Szlegiela, co zakończyło się potężnym uderzeniem w dmuchaną bandę na wejściu w drugi łuk. Katapultowany Budniak uderzył z impetem w bramkę od sektora kibiców gości, po czym upadł na strefę techniczną. Natychmiast udzielono mu pomocy medycznej, wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej, po czym zaczęła się walka o życie i zdrowie żużlowca.
Niewiele pamięta
Patryk Budniak zabrał głos po wypadku dla klubowych mediów Ultrapur Omega Gniezno. Młodzieżowiec, po raz pierwszy od dłuższego czasu, otworzył się przed kamerami. Jak sam przyznał, nic nie pamięta z samego wypadku, a rodzina odbudowała część wspomnień związanym z tym oraz poprzedzającym dniem.
– Typowo z momentu wypadku nic nie pamiętam – powiedział Patryk Budniak. – Z całego dnia pamiętam poranek, przyjazd do parku maszyn i obchód toru. Potem nic nie pamiętam. Jak się wybudziłem to nie pamiętałem również dnia przed meczem. Rodzina opowiadała o wszystkim, dzięki czemu pamiętam całą sobotę i niedzielę.
Życie Patryka zmieniło się w znacznym stopniu. Młodzieżowiec nie może samodzielnie opuszczać domu, z uwagi na wózek. Choć od wypadku minęło nieco czasu, dla Patryka większość rzeczy to coś świeżego.
BLISKO 600 TYSIĘCY ZŁOTYCH DLA PATRYKA BUDNIAKA
– Dla mnie to wszystko jest takie… świeże. Poukładałem wszystko w głowie, ale wypadek zmienił, że nie mogę sam wyjść z domu, spotykać się ze znajomymi czy inaczej spędzać czas. Leżę w domu, więc to głównie się dla mnie zmieniło. Nie mogę też funkcjonować normalnie – podkreśla.
Kiedy wróci na nogi?
Patryk Budniak przebywa na wózku, ale z biegiem czasu ma wrócić na nogi. Przede wszystkim zrosła się miednica, ale poza tym nogi Patryka nadal potrzebują czasu. Po ostatnich konsultacjach żużlowiec usłyszał, że obecnie to niemożliwe, aby stanął na nogi. Kolejna próba pod koniec lipca.
– Ostatnio byłem na badaniach, miałem robione zdjęcia miednicy i nóg. Miednica się zrosła, ale wtedy (lekarze) mieli określić, czy mogę wstawać. Po zdjęciach nóg stwierdzili, że jeszcze za szybko, aby wstawał. Jak sam patrzyłem na zdjęcia to widziałem odłamki kości. Zapisałem się na kolejną wizytę pod koniec lipca i liczę, że wtedy podejmą decyzję o pionizacji – opowiada. – Cały czas trenuję w domu. Codziennie pracuje z fizjoterapeutką, która do mnie przyjeżdża. Mam zamiar z nią pracować do 23 lipca, a potem lekarze określą, czy mogę wstawać. Jeżeli tak to na pewno pojadę do ośrodka rehabilitacyjnego. Co będzie to zobaczymy.
Nie obraził się na żużel
Patryk nieustannie obserwuje poczynania na motocyklach innych zawodników. Pomimo braku transmisji z Krajowej Ligi Żużlowej, Patryk Budniak bardzo często śledzi poczynania swoich kolegów za pomocą relacji internetowych. 19-latek nie obraził się na żużel, a nawet chętnie o nim dyskutuje.
– Jedyne co się zmieniło, to że nie mogę teraz jeździć. Nadal ciągnie mnie do żużla, cały czas oglądam jakieś mecze w telewizji. Staram się również obserwować mecze Startu przez Internet. Jak byłem w szpitalu to rozmawiałem z tatą, przyjechał do mnie Robert Niedzielski (mechanik klubowy), można powiedzieć, że przyjaciel. Żużel cały czas u mnie jest.
Co jednak z powrotem? Tutaj sprawa jest jasna. Jeżeli zdrowie pozwoli Patrykowi wsiąść na motocykl, ma zamiar spróbować. Pomoże w tym tata Andrzej, który wspiera syna na każdym możliwym kroku.
– Mówiłem w szpitalu, że chcę wrócić. Jeśli zdrowie pozwoli i będę się dobrze czuł, to chcę spróbować – dodaje.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!