Niesamowita historia Mikkela Becha trwa w najlepsze! Duńczyk, który po sześcioletniej przerwie wrócił na tor i niedawno awaryjnie ratował Spartę Wrocław w PGE Ekstralidze, właśnie podpisał kolejny kontrakt. Weteran oficjalnie przenosi się do ligi szwedzkiej, by wywalczyć awans dla nowego klubu.
To jedna z najbardziej intrygujących historii tegorocznego sezonu na żużlowych torach. Szwedzka Valsarna Hagfors oficjalnie poinformowała o zakontraktowaniu Mikkela Becha. Duński żużlowiec ma stać się kluczowym elementem układanki w twardej walce o upragnione miejsce w fazie play-off na zapleczu Bauhaus-Ligan. Transfer ten stał się możliwy dzięki zaangażowaniu lokalnego sponsora, a sam zawodnik zamelduje się przed szwedzką publicznością na stadionie w Hagfors już podczas nadchodzących, lipcowych potyczek ligowych. Valsarna w tegorocznych rozgrywkach Allsvenskan prezentuje zmienną formę, a pozyskanie doświadczonego Duńczyka ma ostatecznie ustabilizować wyniki zespołu.
Dla 31-letniego Mikkela Becha to kolejny krok w powrocie do profesjonalnego sportu po aż sześcioletnim rozbracie z motocyklem żużlowym. Zawodnik, który po sezonie 2020 podjął nagłą decyzję o zawieszeniu kariery, w tym roku postanowił ponownie wyjechać pod taśmę i udowodnić, że nie zapomniał, jak się jeździ.
– Tak naprawdę nigdy nie czułem, że rok 2020 to był odpowiedni moment na zakończenie kariery. Byłem po prostu zmęczony i znużony tym wszystkim, co działo się wokół. Nadal kochałem jazdę, ale wszystko musiało ze sobą współgrać, a wtedy tak nie było. Teraz dorosłem jako człowiek, bardzo tęskniłem za sportem i kiedy pojawiła się okazja w Slangerup, nie mogłem odmówić. Od tamtej pory wszystko potoczyło się błyskawicznie – wyjaśnił swoje motywy Mikkel Bech w oficjalnym komunikacie szwedzkiego klubu.
Udane i niezwykle regularne występy na duńskich torach sprawiły, że przed niespełna dwoma miesiącami nazwisko Becha niespodziewanie zelektryzowało polskie środowisko żużlowe. W obliczu potężnych problemów kadrowych i koszmarnej kontuzji Daniela Bewleya, po zawodnika awaryjnie sięgnął ekstraligowy gigant – Sparta Wrocław.
Żużlowiec, który jeszcze w marcu zarzekał się, że w tym roku skupi się wyłącznie na startach w ojczyźnie, pod koniec maja zadebiutował w najsilniejszej lidze świata podczas wyjazdowego, wygranego meczu w Częstochowie. Choć pokiereszowana kontuzjami Sparta triumfowała, sam Bech zanotował trudne zderzenie z realiami PGE Ekstraligi, zapisując przy swoim nazwisku w czterech startach zaledwie jeden punkt i bonus.
Teraz przed Duńczykiem otwiera się szansa na regularne punktowanie w Szwecji. Jak sam deklaruje, kibice mogą spodziewać się zawodnika, który będzie gryzł tor przez pełne cztery okrążenia, a sztab szkoleniowy liczy na to, że techniczny styl jazdy weterana da Valsarnie upragniony awans do rundy finałowej.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!