Bayersystem GKM Grudziądz przegrał dwa ostatnie mecze i wciąż nie może być pewny awansu do fazy play off. Świetny w tym sezonie Wadim Tarasienko opowiedział o sytuacji zespołu oraz swojej kontuzji.
Wadim Tarasienko przyznał, że do Wrocławia przyjechał z niedoleczonym urazem ręki. Choć w czasie trwania wyścigu się na tym nie skupia to przyznał, że przez to ma ograniczony zasób ruchu. Czasu coraz mniej, a przed Bayersystem GKM-em Grudziądz derbowe starcie z PRES Grupą Deweloperską Toruń. Zapewnił, że będzie pracować z fizjoterapeutą, żeby czuć się jak najlepiej.
– Do derbów na pewno muszę wyleczyć swoją rękę, bo po wypadku za granicą jeszcze ciągle mi przeszkadza i nie jestem w stanie do końca tak prowadzić motocykl jak chcę. Staram się w czasie biegu o tym jakby nie myśleć, no ale ruchy są ograniczone, więc poświęcę przyszły tydzień na rehabilitację z fizjoterapeutą i przejadę trening, żeby być jak maksymalnie gotowym do derbowego meczu – powiedział Tarasienko.
„Niczego nie jesteśmy pewni”
W zespole zdają sobie sprawę, że faza play off to nie jest pewna sprawa, choć przez jakiś czas GKM był liderem tabeli. Do walki o medale jednak jeszcze daleka droga, a Bayersystem GKM Grudziądz musi się zebrać, bo w dwóch ostatnich meczach zaprezentowali się zdecydowanie poniżej oczekiwań.
– Play off pewne nie są i zdajemy sobie z tego sprawę. Może trzeba pójść razem z kolegami na ryby czy coś innego, bo tak nie może wyglądać. Z Michaelem Jepsenem Jensenem zdobywamy jakieś tam większe punkty dla drużyny, ale jeżeli noga się podwija to niestety po prostu „czwórka” ucieka. Nie chcę też na nikogo zwalać winy, bo wiem, że mnie też stać na więcej – ocenił Rosjanin z polskim obywatelstwem.
To najlepszy sezon Wadima Tarasienko od lat. Zawodnik podkreśla jak ciężko pracuje na wyniki i nie zastanawia się, czy ma jeszcze jakieś „rezerwy” czy to już dla niego sufit. Zaznacza, że pracuje na jak najlepsze rezultaty. Jak sam mówi – to sprint, który nigdy się nie kończy, bo ciągle można znaleźć coś, co sprawi, że wszystko ruszy jeszcze bardziej do przodu.
– Ja nie patrzę na to czy mam rezerwy czy nie. Po prostu nieustannie mad tym pracuję i traktuję żużel jako sprint bez linii mety. Nieustannie trzeba szukać nowych rozwiązań, które będą jeszcze lepsze – zakończył.
Wadim TarasienkoAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!