Speedway Kraków pojechał do Gdańska w bojowych nastrojach. Liczyli, że urwą punkty faworytowi. Ten jednak nie dał im najmniejszych szans wygrywając 58:32. Goście mieli jednak na czym "zawiesić oczy". Kapitalne spotkanie odjechał bowiem Marko Lewiszyn.
Krakowianie mieli prawo sądzić, że stać ich na dobry wynik nad morzem. W ich pierwszej rywalizacji w Nowej Hucie padł remis 45:45. Liczyli więc z pewnością, ze nawiążą do niego również i teraz. Początkowo spotkanie w Gdańsku było wyjątkowo wyrównane. Po 7 biegu goście mieli pełne prawo sądzić, że uda się sprawić niemałą sensację. Na tablicy wyników widniało bowiem jedynie sześciopunktowe prowadzenie gospodarzy.
Wtedy jednak miejscowi ruszyli i rozpoczęli ucieczkę. Aż sześć z pozostałych ośmiu biegów zakończyło się podwójnym zwycięstwem Wybrzeża. W dwóch pozostałych… jechał Marko Lewiszyn – najjaśniejsza postać krakowian w tym spotkaniu. Ukrainiec był poza zasięgiem rywali tego dnia kapitalnie czując się na torze w Gdańsku.
W pokonanym polu zostawił takich zawodników jak Timo Lahti, Jacob Thorssell czy Tim Sorensen – czołowych zawodników ligi. Ewidentnie przygotowanie toru pod jazdę „po szerokiej” wyjątkowo mu odpowiadało. Nie bał się jazdy w kontakcie, dobrze czuł swój motocykl i prędkość co przełożyło się na komplet 12 punktów w czterech startach. W biegu nominowanym nie wystąpił zostawiając pole kolegom z drużyny, jego występ i tak niczego by tam nie zmienił.
Gdańszczanie wygraną zapewnili sobie już w 11. gonitwie pokazując moc i umacniając się na pozycji lidera. Krakowianie z kolei po ośmiu spotkaniach mają na koncie siedem punktów i czeka ich trudna walka o fazę play-off. Marko z kolei dzięki temu występowi obecnie może pochwalić się średnią ponad 2.200 punktu na bieg i znajduje się w czołówce zawodników ligi. Czyżby był to jasny sygnał, że Krajowa Liga Żużlowa to dla niego za niski poziom?
Makar LewiszynAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!