Wiktor Przyjemski wygrał czwartkowy finał Srebrnego Kasku W Bydgoszczy. Sprawdźcie, co do powiedzenia miał po turnieju.
Czwartkowe zawody w Bydgoszczy były bardzo udanymi dla Wiktora Przyjemskiego. Zawodnik Abramczyk Polonii ostatecznie wygrał Finał Srebrnego Kasku, choć musiał się sporo napracować, by to osiągnąć. W rundzie zasadniczej turnieju przegrał jedynie z klubowym kolegą, Maksymilianem Pawełczakiem. Ostatecznie obaj zawodnicy skończyli zawody z dorobkiem czternastu punktów i został rozegrany bieg dodatkowy. W nim Przyjemski znacznie pokonał młodszego parntera z zespołu i triumfował drugi raz z rzędu w Srebrnym Kasku.
– W sumie przez całe zawody dzisiaj za bardzo nic nie zmieniałem. Tylko się ścieżki zmieniały na torze, gdzie był to faktycznie widać. Bardzo się cieszę z tej wygranej. Na pewno fajne widowisko dla całej Bydgoszczy. Z tymi moimi kolegami młodszymi pokazałem, że faktycznie też potrafimy się ścigać. Naprawdę dzisiaj były tutaj fajne biegi. I co? Pierwsze złoto tak naprawdę w barwach bydgoskiej Polonii. Co też cieszy przy bydgoskiej publiczności, więc podwójnie super. Faktycznie z Maksiem (Pawełczakiem – dop. red.) ten pierwszy bieg przegrany. Potem mu oddałem po prostu w dodatku. Najważniejsze, że cali i zdrowi kończymy te zawody. Wydaje mi się, że obydwaj usatysfakcjonowani, bo mamy awans do eliminacji do SGP2. To dzisiaj się najbardziej liczyło – podsumował zawody.
Problemy ma już za sobą
Dwudziestojednolatek zanotował dosyć słabe, jak na siebie wejście w sezon 2026. Nie błyszczał w turniejach indywidualnych, a jego forma w lidze była dosyć przeciętna. W trzech pierwszych meczach Abramczyk Polonii wykręcił średnią zaledwie 1,857, a mówimy o żużlowcu, który przed rokiem był ósmym najlepszym zawodnikiem PGE Ekstraligi. Jednak w czwartkowych zawodach imponował swoją dyspozycją i wszystko wydaje się wracać na dobre tory.
– Nie chcę na pewno myśleć o tym co już było, bo faktycznie problemy swoje miałem. Naprawdę dużo okrążeń przejechanych na bydgoskim torze, też na innych torach. Mam nadzieję, że faktycznie w końcu się polubiłem z tymi moimi motocyklami. I będzie to szło w coraz lepszą stronę – skomentował.
W wyścigu dodatkowym o zwycięstwo w Srebrnym Kasku Wiktor Przyjemski zmierzył się z Maksymilianem Pawełczakiem, a więc jego bardzo dobrym znajomym. Sam Przyjemski przyznaje, że traktował ten wyścig podobnie, jak finał SGP2 i opowiedział, jak wygląda jego rywalizacja z Maksymilianem Pawełczakiem.
– Potraktowałem to trochę jak bieg SGP2 w finał. Więc gdzieś jestem troszkę do tego przyzwyczajony faktycznie. Wydaje mi się, że ja i Maks (Pawełczak – dop. red.) też potrafimy jeździć fair przede wszystkim. Najważniejsze, że dzisiaj zdrowo kończymy te zawody – uważa.
Już w najbliższą niedzielę Abramczyk Polonia Bydgoszcz uda się na bardzo trudny wyjazd do Ostrowa Wielkopolskiego. Choć Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolskki wysoko przegrał w niedzielę w Pile, to Przyjemski jest rozważny przed tym pojedynkiem i zwraca uwagę na to, że w Ostrowie zazwyczaj notował dobre rezultaty.
– Ja w Ostrowie zazwyczaj dobre zawody odjeżdżałem. Na pewno fajnie mi się tam jeździ. Zobaczymy, co Ostrów przygotuje za tor. Na pewno będą chcieli nas zaskoczyć, więc więcej powiem po meczu – zakończył.
Wiktor PrzyjemskiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!