Wspaniały powrót na leszczyński tor w ubiegły piątek zaliczył Piotr Pawlicki. Wychowanek Unii Leszno poprowadził swoją ekipę do pewnego zwycięstwa nad Włókniarzem Częstochowa będąc obok Nazara Parnitskyiego najskuteczniejszym zawodnikiem wśród leszczyńskich „Byków”.
Piotr Pawlicki po nieudanym pierwszym wyścigu, w którym przyjechał na trzeciej pozycji, świetnie wyciągnął wnioski na dalszą fazę zawodów. Popularny „Piter” w kolejnych trzech wyścigach zdołał przyjechać na pierwszej pozycji, w bardzo dobrym stylu jeżdżąc świetnie przy krawężniku. Niewielu zawodników poruszało się tą ścieżką.
– Jako pierwszy zyskałem na tym krawężniku. Kiedyś było to moim atutem i dzisiaj ponownie ten motocykl świetnie mi pracował jadąc po wewnętrznej. – powiedział wychowanek Unii po zakończonym spotkaniu.
Duży stres przed i w trakcie zawodów
Wychowanek Fogo Unii Leszno mimo powrotu na własne „śmieci” nie krył nerwowości, z jakim wynikiem zakończy zawody przeciwko gościom spod Jasnej Góry. Mimo to były kapitan biało-niebieskich stanął na wysokości zadania i z wielką klasą otworzył nowy rozdział w swojej karierze w barwach Unii Leszno. Jak sam podkreślił po spotkaniu, emocje jego nie opuściły.
– Dalej jestem zestresowany, tym co się działo. Ten powrót po latach do domu jest dodatkowo stresujący, ale jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, że potrafię sobie z tą presją radzić – skomentował Pawlicki
Starty jedynym mankamentem
Zawodnik „Byków” nie brylował świetną prędkością na dojeździe do pierwszego łuku. Sam „Piter” zdaje sobie sprawę, że ma nad czym pracować i w kolejnych meczach ten element będzie dużo ważniejszy względem spotkania z ekipą z Częstochowy.
– Uważam, że trzeba popracować nad lepszą prędkością ze startu, bo to będzie bardzo istotne w kolejnych spotkaniach – zakończył senior Fogo Unii.
Piotr PawlickiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!