„Nigdy nie wiesz, na czym stoisz” – Kim Nilsson ostro o kulisach transferów w polskim żużlu! Szwed odsłania prawdę o układach w klubach i tłumaczy, dlaczego pozostał w Trans MF Landshut Devils.
Na przestrzeni ostatnich sezonów Kim Nilsson stał się solidnym ligowcem, który jeszcze niedawno ścigał się z najlepszymi w Grand Prix. Szwed w najnowszej rozmowie z portalem speedwayfans.se postanowił jednak zrzucić maskę dyplomaty. Opowiedział o brutalnych kulisach negocjacji nad Wisłą i wyjaśnił, dlaczego zamiast szukać szczęścia w nowych barwach, woli „bezpieczną przystań” w niemieckim Landshut.
Nilsson od lat reprezentuje barwy Trans MF Landshut Devils. Choć to niemiecki ośrodek, od lat miesza w polskiej lidze. Szwed przyznał, że wybór „Diabłów” na sezon 2026 to efekt chłodnej kalkulacji – ma dość niepewności, która jego zdaniem rządzi polskim rynkiem transferowym.
Szwed uważa, że o angażu w polskich klubach często decydują sprawy, które nie mają nic wspólnego z punktami zdobywanymi na torze. Według niego, obcokrajowiec bez „pleców” w Polsce ma pod górkę.
– W polskich klubach nigdy do końca nie wiesz, na czym stoisz. Często kontrakty podpisuje się z zawodnikami, których kluby po prostu „znają”, albo z takimi, którzy mają mechanika z danego miasta. To gęsta sieć powiązań – wyznaje bez ogródek Kim Nilsson.
Zawodnik podkreśla, że dzisiejsze przepisy – limity dla seniorów i obowiązkowy żużlowiec U24 – sprawiły, że polski rynek stał się dla doświadczonych „stranieri” wyjątkowo ciasny i nieprzewidywalny.
Choć Nilsson ma sportowe ambicje, to nad marzenia o PGE Ekstralidze stawia profesjonalizm i terminowość. W Landshut nie musi się prosić o swoje.
– Miałem kilka ofert, ale uznałem, że muszę postawić na to, co pewne. W Landshut wiem, że wszystko funkcjonuje tak, jak powinno, a to jest dla mnie co najmniej tak samo ważne, jak poziom ligi – przyznaje zawodnik.
Dla Nilssona stabilizacja finansowa i techniczna w zespole „Diabłów” jest kluczem do spokojnego przygotowania się do meczów. W świecie żużla, gdzie koszty logistyki i serwisu silników rosną z roku na rok, pewny kontrakt w Landshut pozwala mu na skupienie się wyłącznie na jeździe, bez martwienia się o zaplecze.
Kim Nilsson (Ż), Benjamin Basso (CZ)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!