Nadchodzący sezon Krajowej Ligi Żużlowej może przynieść wiele emocji. O ocenę tego, jak mogą wyglądać rozgrywki pokusił się menadżer Stali Rzeszów.
Tegoroczne rozgrywki Krajowej Ligi Żużlowej mogą dostarczyć nam masy emocji. Już ubiegłoroczna kampania zmagań na najniższym szczeblu pokazała, że może dojść do ciekawych zwrotów akcji. Takowym był finał rozgrywek, w którym faworyt z Gdańska poległ w starciu z Pronergy Polonią Piła. Wybrzeże po wygraniu rundy zasadniczej musiało przełknąć gorycz porażki i uzbroić się na kolejny rok walki o awans do Metalkas 2. Ekstraligi.
W tym przypadku ich zespół wydaje się jednak słabszy niż przed rokiem. Z Gdańska odeszli bowiem Niels-Kristian Iversen oraz Benjamin Basso, czyli dwaj liderzy zespołu ze stolicy Pomorza. Dodatkowo zawodnikami U24 nie będą już Marcus Birkemose lub Kacper Grzelak. W ramach zastępstwa sprowadzono z kolei Jacoba Thorssella, Caspera Henrikssona, a także Niklasa Holma Jakobsena mającego potencjalnie walczyć o skład z Miłoszem Wysockim. Gołym okiem można dostrzec, że skład Gdańszczan nie jest tak okazały, jak rok temu. W połączeniu ze wzmocnieniami w innych zespołach Wybrzeże nie będzie już tak wielkim faworytem.
Ciężko wskazać jednoznacznego faworyta
O awans na przestrzeni rozgrywek będzie mogło pokusić się kilka zespołów. Wyróżnić w tym przypadku trzeba Ultrapur Start Gniezno, gdzie trafił między innymi Norbert Krakowiak, Speedway Kraków, z Marko Lewiszynem, czy OK Kolejarz Opole, które wzmocniło się Vaclavem Milikiem i Jonasem Jeppesenem. Nie można zapominać również o zagranicznych ekipach. Jak mówił w rozmowie z portalem polskizuzel.pl Paweł Piskorz, nie da się wskazać zdecydowanego kandydata do wygranej.
– Rozgrywki naprawdę będą bardzo ciekawe, podobnie jak nasza Metalkas 2. Ekstraliga. W KLŻ ciężko wskazać faworyta – przyznał menadżer Texom Stali Rzeszów.
W Krajowej Lidze Żużlowej znajdzie się kilku zawodników, którzy schodzą z Metalkas 2. Ekstraligi w poszukiwaniu odbudowy. W tym gronie znaleźli się między innymi Jacob Thorssell i Vaclav Milik. Swojego byłego podopiecznego z Rzeszowa zapowiada śledzić szkoleniowiec rzeszowskiej ekipy. Liczy on na wysokie zainteresowanie rozgrywkami najniższego szczebla.
– Mam nadzieję, że będzie duże zainteresowanie tymi rozgrywkami, co zaowocuje zapełnionymi trybunami podczas spotkań. Będę trzymał kciuki za moich byłych zawodników. Wierzę, że ci, którzy zeszli niżej po słabszym sezonie udowodnią, że stać ich na szybki powrót na zaplecze PGE Ekstraligi – wspomniał Paweł Piskorz.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!