Jazda na żużlu to ogromne wyzwanie logistyczne dla każdego żużlowca i jego teamu. Szczególnie gdy do głosu dochodzi złośliwość rzeczy martwych. Taka sytuacja przytrafiła się Przemysławowi Pawlickiemu, który mógł liczyć na pomoc... derbowego rywala.
Często myśli się o zawodnikach rywalizujących w ekipach derbowych rywali, że pałają do siebie niesmakiem. Być może w piłce nożnej tak to właśnie wygląda, sport żużlowy ma to jednak do siebie, że zawodnicy często poza polską mogą rywalizować wspólnie w rozgrywkach zagranicznych. Wzajemna pomoc nie jest więc niczym nowym i, na własne szczęście, mógł na to liczyć Przemysław Pawlicki.
Polak w środowy wieczór wziął udział w finałowym czwórmeczu w Danii, który wyłonił nowego Mistrza Kraju. Mało brakowało, a zawodnik Stelmet Falubazu w ogóle nie pojawiłby się w Slangerup! Wszystko przez awarię busa, który odmówił posłuszeństwa w drodze na zawody. Wtedy jednak z pomocną dłonią wyszedł do niego Oskar Paluch, który jak prawdziwy profesjonalista zdecydował się na udostępnienie mu swojego samochodu. Serdecznie podziękował mu za to poprzez swoje media społecznościowe.
Dzięki temu starszy z braci Pawlickich mógł w spokoju dojechać na finałowe starcie w Speedway Ligaen. Nie będzie jednak dobrze wspominał tej podróży, jego GSK Liga zaprezentowała się najgorzej z całej czwórki i zajęła ostatnie miejsce zdobywając jedynie dziewiętnaście punktów. Aż dziesięć więcej zdobyła trzecia ekipa – Holsted Tigers. Widać więc, że nie były to udane zawody dla Pawlickiego i jego kolegów. Polak zdobył w tym meczu siedem punktów w pięciu startach.
Przemysław PawlickiAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!