Parafia pw. św. Bartłomieja Apostoła w Niedrzwicy Kościelnej poinformowała o śmierci ks. prałata Jana Kiełbasy, duszpasterza lubelskiej drużyny żużlowej. Zmarł po długiej i wyczerpującej walce z chorobą. Choć szczególnie kibicował żużlowcom, był także wielkim przyjacielem sportu w ogóle.
Ciężka choroba
Od paru lat ksiądz Jan Kiełbasa zmagał się z chorobą nowotworową, z którą walka z każdym kolejnym dniem stawała się coraz trudniejsza. Mimo to nie poddawał się i dzielnie stawiał jej czoła, m.in. dalej odwiedzając trybuny stadionu przy Alejach Zygmuntowskich. Na koniec stycznia lubelski klub za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych poprosił o modlitwę za swojego kapelana, gdyż jego stan mocno się pogorszył. Być może przyniosło to skutek, gdyż ksiądz prałat był jeszcze w stanie wziąć potem udział w gali lokalnego plebiscytu sportowego, chociaż, jak sam stwierdził, kosztowało go to wiele sił. Od jakiegoś czasu sam mówił, że jest gotowy na to, co go nieuchronnie czeka i pogodził się ze swoim odejściem. Pogrzeb ks. Jana odbędzie się w najbliższy czwartek w Niedrzwicy Kościelnej o godzinie 11:00. Dzień wcześniej o godzinie 17:00 w tym samym kościele planowana jest msza żałobna.
Sport i żużel
Każdy, kto miał okazję poznać księdza Kiełbasę, mógł śmiało powiedzieć, że jego zainteresowanie żużlem nie było jedynie powierzchowną zajawką, a prawdziwą pasją. Pasją, która zaczęła się już w 1963 roku, kiedy to wraz ze swoim kolegą z seminarium odwiedzili lubelski stadion. Od tamtego czasu żużel zajmował w sercu zmarłego kapłana szczególne miejsce. Przez lata wiernie podążał za swoją drużyną, jeżdżąc na mecze zarówno w Lublinie, jak i na wyjazdach, co naturalnie uczyniło go klubowym kapelanem. Najbardziej znany był z gestu, który podbił serca kibiców – podczas jednej z przerw w zawodach rozdawał dzieciom cukierki pod kabiną spikera. W 2019 roku, gdy Motor powrócił do żużlowej elity, słodki poczęstunek trafiał nawet do kibiców na sektorze gości.
Ksiądz Jan pomagał sportowcom nie tylko modlitwą czy przed sezonowym błogosławieństwem. Takich historii było wiele, a o praktycznym wsparciu kapelana mógł przekonać się, chociażby były kapitan lubelskiego Motoru – Mikkel Michelsen, którego ekipa napotkała problemy w drodze powrotnej z jednego z meczów w 2022 roku. Na jednym ze zjazdów z drogi ekspresowej nr 19 pomocy technicznej pomógł udzielić właśnie ksiądz Jan.
Ksiądz Jan Kiełbasa i jego charakterystyczny, oklejony lubelskimi barwami samochód oraz bus Mikkela Michelsena przy jednym ze zjazdów z drogi ekspresowej nr 19 po meczu z gorzowską Stalą w sierpniu 2022 roku. „Dzięki tym niesamowitym legendom za pomoc, dzięki której, mam nadzieję, będziemy mogli wrócić do Rybnika”.
Źródło: media społecznościowe Mikkela MichelsenaZaangażowanie księdza Jana w sport nie ograniczało się tylko do żużla. W Lublinie i okolicach uchodził za wielkiego przyjaciela i propagatora aktywności fizycznej – zarówno tej zawodowej, jak i amatorskiej. Był znany m.in. z tego, że zimą organizował lodowisko przed plebanią, dając lokalnej społeczności okazję do wspólnej zabawy i sportowej rywalizacji.
Lubelski sport stracił dziś prawdziwą legendę, ale sektor kibiców „niebo” zyskał jednego z najwierniejszych fanów, jaki mógłby tam zasiadać. Pokój jego duszy.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!